SLIDER

Flat lay kosmetyczne, czyli jak zrobić piękne zdjęcie na Instagrama

niedziela, 11 marca 2018

Moje postanowienie na ten rok - zgłębić i ćwiczyć fotografię na bloga, m.in. fotografię typu flat lay. Dzięki uprzejmości influencermeets.pl uczestniczyłam w krótkim warsztatach fotografii flat lay. A nie chcę zostawiać podstaw wiedzy dla siebie, więc przedstawię Ci swoje wrażenia i wszystko, co udało mi się zapamiętać. Nie jestem specjalistą od fotografii, więc nie wytłumaczę Ci podstaw - bo nie jestem na tyle odważna, aby udawać, że jestem specem:) Ale wstawię Ci wszystkie linki, z których korzystam od dawna - ciekawe strony o fotografii, inspirujące dla mnie miejsca w sieci. Zapraszam!



Warsztaty prowadziła Ania Gołębiewska - jej prace możecie zobaczyć na stronie magicznechwile.pl oraz na jej profilu instagram:



Czym jest to dziwne flat lay?


Zdjęcia flat lay to nic innego jak zdjęcia robione "z lotu ptaka". Obiektyw jest ustawiony tuż nad daną  powierzchnią, którą fotografujesz - nie możesz eksperymentować z kątem. Flat to flat:) "Lay" to część mówią o tym, że rzeczy tam po prostu leżą. No może czasami wkradnie się jakiś kot:) Ale to już inna sprawa. Najczęściej fotografie flat lay są robione przedmiotom, kosmetykom, kotom:) Oprócz typowo kosmetycznych często spotykane są też ujęcia kulinarne. Ale serio - tutaj "Sky is the limit":) 


6 głównych zasad robienia zdjęć flat lay


1. Wyczyść obiektyw - niby logiczne, a mało osób to robi;) Zdjęcia robi się głównie telefonem, bo jest szybciej i łatwiej, ale mało osób myśli o tym, że obiektyw jest zabrudzony, ponieważ telefon nosimy ze sobą wszędzie:)
2. Nie fotografuj z błyskiem - piękne zdjęcie flat lay nigdy nie wyjdzie z błyskiem - zmienia kolory, prześwietla, nie jest estetyczne.
3. Fotografuj przy naturalnym świetle - wbrew pozorom nie potrzebujesz sztucznych lamp, pełnego wyposażenia - jest wiele aplikacji, które pomogą Ci rozjaśnić zdjęcie.
4. Zbliż się do obiektu - to był mój nawiększy błąd - używałam zawsze przybliżenia (opcji zoom) zamiast zbliżyć się do obiektu. Używanie opcji zoom zawsze wpływa negatywnie na jakość zdjęcia.
5. Zadbaj o stabilne zdjęcie - tu chyba nie trzeba nic komentować:)
6. Trzymaj aparat tuż nad fotografowanym miejscem - niby logiczne, ale to był jeden z najczęstszych błędów, które robiliśmy na warsztatach. Często zdjęcia były robione pod kątem i nie wychodziło nam nasze "flat lay":)

Kilka wskazówek dla początkujących fotografów flat lay

1. Obsadź rolę głównego bohatera – wybierz przedmiot, który będzie tym najważniejszym w całej kompozycji - w wielu przypadkach jest to sławna kawa, która występuje na większości instagramowych zdjęć. 



2. Przygotuj dodatki, które wzbogacą kadr i pomogą opowiedzieć jakąś historię. Ostatnio panuje moda na specjalne kartki "flat lay cards", które pięknie uzupełniają kadry:) Niektóre z nich możesz kupić, jak np. w sklepie lemonducky.pl lub pobrać i wydrukować z niektórych stron.



Karty flatlay z bloga Alabasterfox - znajdziesz w poszczególnych postach po kliknięciu w <LINK>.
Darmowe karty z bloga Made by Gigi
Karty z bloga wildrocks.pl
Piękne karteczki z bloga pasjekaroliny.pl

3. Trzymaj się jakości - najważniejsze zdanie, którym często się posługuję w swoim życiu usłyszałam od mojej dawnej szefowej: "Ludzie lubią rzeczy ładne". I taką regułą powinnaś/powinieneś się kierować. Przyznaj, że często obserwujesz profile z pięknymi zdjęciami, a nie wrzucanym "od czapy". I nie jest tu ważny sprzęt - piękne zdjęcia zrobisz zarówno telefonem,  jak i lustrzanką. Jeżeli zaproponujesz dużo gorszą jakość, jak zachęcisz ludzi, aby z Tobą zostali? Zwłaszcza, że w dobie jaką mamy, bardzo łatwo przejść z profilu na profil albo odkliknąć "follow". Absolutnie nie chodzi mi o to, abyś teraz zmieniał/zmieniała cały swój Instagram i dobierała tematykę pod swoich odbiorców. Chodzi o jakość tych zdjęć.

4. Minimalizm to podstawa, szczególnie na początku. Zanim dojdziesz do wprawy ogarniania bałaganu na początek staraj się ograniczyć liczbę przedmiotów. 

5. Znajdź naturalne światło, które jest idealne do zdjęć: ustaw kompozycję blisko okna, na balkonie lub tarasie – w miarę możliwości fotografuj w dzień. 

6. Wybierz odpowiednie tło: może to być wszystko, na co wpadniesz i dobrze będzie współgrało z Twoją kompozycją - najlepiej na warsztatach sprawdzały nam się kolorowe brystole, firanki, swetry:) 



Moje zdanie - na początku prób białe tło działa najlepiej i nie potrzebujesz niczego nadzwyczajnego! Biały kawałek kartonu lub rolka papieru do pieczenia często potrafi zdziałać cuda. W przypadku kosmetyków bardzo ważne jest też wyczyszczenie produktów - nawet najlepsze tło nie pomoże, gdy na kosmetykach znajdują się brudne ślady lub odciski palców. 

7. Nie szalej za mocno z kolorami - zobacz, że wiele zdjęć flat lay jest ogranicza się tylko do kilku barw - najczęściej jest to biały, szary i czarny:) Ale nie zawsze - najlepiej przejrzeć profile o podobnej tematyce do Twojej. 



8. Obróbka - pamiętaj, że każde zdjęcie można poprawić w programie do obróbki graficznej - na telefonach polecam Snapseed, które jest łatwy, szybki i prosty w obsłudze. Bardzo dobry jest też VSCOcam, Afterlight. 

9. Inspiruj się - codziennie odkrywam piękne zdjęcia kosmetyków flatlay. Jakiś czas temu pisałam o tym w poście o profilach instagram, które warto obserwować. Dzięki ostatnim zmianom w Instagramie możesz obserwować hashtag #flatlay i inspirować się codziennie. Pamiętaj też, że zawsze warto uczyć się od najlepszych. Dodatkowo te profile możesz na początku wykorzystać jako inspiracje swoich zdjęć:


10. Zadbaj o kompozycję i porządek na zdjęciach. Zasady trójpodziały itp. - nie opowiem Ci o tym, bo nie jestem ekspertem, też się uczę. Ale genialnie jest to opisane u Ani Ulanickiej oraz na blogu jestrudo.pl.

Inny genialny poradnik stricte o fotografii flat lay u jestrudo.pl:) Lub u Aliny z designyourlife.pl - typowe "behind the scene". 

Dodatkowo o fotografii kosmetyków możesz przeczytać na blogu: jestrudo.pl. Pod tym linkiem znajdziesz opis wszystkich jej artykułów, które mogą ułatwić fotografowanie kosmetyków.

Warsztaty odbyły się dzięki uprzejmości sponsorów - dzięki temu nie musiałam za nie płacić:) Pracowaliśmy na produktach tych firm. Uprzejmymi sponsorami byli:

· Evokaii,
· PIKA biżuteria
· Elfa Pharm Polska
· Wydawnictwo Edipresse Książki

Ekotyki wiosna 2018 okiem chemika

wtorek, 6 marca 2018

Weekend się zbliża wielkimi krokami, a ja cieszę się na ten weekend podwójnie. Wybieram się po raz pierwszy na Ekotyki, czyli Targi kosmetyków naturalnych w Krakowie. Przy okazji spędzę weekend z mężem - będziemy wolni od pracy i dodatkowych zleceń tylko we dwoje:) Na pewno przedstawię Wam relację z Targów i powiem swoje wrażenia. Postanowiłam się jednak do nich solidnie przygotować i przejrzeć ofertę Targów.


Przyznam szczerze, że jako chemika takie targi nie zachwycają mnie. Ale nie biczujcie mnie odrazu - zaraz wytłumaczę. Owszem jest boom na wszystkie naturalne produkty do pielęgnacji ciała itp., ale ja wiem też, że często wiele z wystawionych produktów nie spełnia wielu kryteriów, które powinny mieć kosmetyki wprowadzane na rynek europejski. Najczęściej są to małe manufaktury, które produkują kosmetyki w zaciszu domowych bez zachowania praktyk GMP (Dobrej Praktyki Produkcyjnej). Nie mówię, że wszyscy. Ja, wiedząc w jakich warunkach kosmetyki powinny być produkowane, nie mam często zaufania do malutkich firm, bo wiem, że nie stać ich właścicieli na sterylne warunki produkcji. I nie jestem pewna, czy wszystko wygląda tak, jak na przykład w produkcji prowadzonej przez Ministerstwo Dobrego Mydła.



To, co jednak bardzo lubię w tego typu wydarzeniach to niesamowitą kreatywność i pomysłowość twórców. Pomysły, jakie mają na kosmetyki przechodzą moją najśmielsze oczekiwania. Dlatego skupię się w poście na tym, co mam zamiar kupić i jakie firmy budzą moją ciekawość swoimi produktami. Większość z nich nie jest często dostępna w Warszawie na Ekocudach, więc zobaczę, co uda mi się tym razem upolować.

1. Ziojo Elixirs

Może to niekoniecznie firma kosmetyczna, ale firma zajmuje się dystrybucją proszkowych suplementów w niesamowitych opakowaniach. Zależy mi na zobaczeniu cen tych produktów i składów chemicznych. Z chęcią opisałabym taką mieszankę okiem chemika;)


2. Bydgoska Wytwórnia Mydła

Natknęłam się na ich produkty w Bydgoszyczy (oczywiście:)), ale nie miałam czasu na dokładne przyjrzenie się składom i analizie ich produktów. Genialnym pomysłem (i prostym zarazem) są ich mydła na sznurku - praktyczne podejście do mydła w łazience. Nie jestem zwolenniczką mydeł, ale mam ochotę im się przyjrzeć i kto wie - może się skuszę:)




3. Manufaktura MEWA

Pierwszy raz słyszę o ich produktach. Z tego, co widzę także mają formulacje bez wody - w takich przypadkach trudno o zakażenie mikrobiologiczne i wiele firm wystawiających się targach pracuje w taki sposób. Jestem jednak ciekawa ich masełek, m.in. masła Geranium i Cyprys, które jest przeznaczone do skóry z problemami naczyniowymi (pękające naczynka). Mam ochotę wypróbować je po treningu. Zerknę także na peeling do ciała ANANAS:)




4. LaLe

O tej firmie nie słyszałam nic. Ale widzę, niesamowite pomysły na produkty, m.in. masło pod oczy kawowe - kofeina zastosowana pod oczy czyni cuda, więc z chęcią wypróbuję. Dodatkowo jestem ciekawa maści żywokostowej na stawy - spróbuję ja zarówno ja po treningach, jak i moja mama:)

5. CHIC CHIQ

Maseczki, które ostatnio są bardzo widoczne w blogosferze. Inspirowane Ajurwerdą maseczki proszkowe. Trzeba je wymieszać z wodą, a sądząc po składzie są to algowe maseczki typu peel-of, które zasychają i łatwo odchodzą od skóry - nie trzeba ich zmywać. Chcę kupić jedną saszetkę (pełnowartościowe produkty są dość drogie) i zobaczyć, czy są warte swojej ceny.


6. Herbs & Hydro

O ich mydłach, szczególnie w Piance, czytałam wiele dobrych opinii, więc koniecznie musze je wypróbować. NIe wiem jeszcze, które dokładnie wybiorę, ale to jest mój MUST HAVE tych Targów.


W Krakowie będzie jeszcze wiele marek, wśród których odkryję swoje perełki i opiszę Wam ich składy. A może z kimś się widzę?:)


Effaclar Duo (+) - co kryje w sobie ulubieniec wielu z Was?

niedziela, 4 marca 2018


Odzew na temat analizy w cyklu #okiemchemika przerósł moje oczekiwania! Co motywuje mnie do większej pracy! Więc dzisiaj na życzenie Monika Halman biorę pod lupę krem uwielbiany przez posiadaczki cery trądzikowej. Krem ten jest analizowany na wielu blogach, ale wiecie co mnie zadziwia? Ogólne opisywanie substancji, które chyba nic Wam za bardzo nie mówi:) Tym bardziej, że przy analizie kremu pojawia się informacja o działaniu substancji na… włosy. No to naprawdę dużo Wam powie:) 




Przy okazji wizyty u dermatologa zapytałam się odnośnie stosowania tego produktu i dlaczego jest tak często polecany w pielęgnacji cery trądzikowej. Moja dermatolog go uwielbia, ponieważ jako jeden z nielicznych może być bezpiecznie stosowany przez kobiety w ciąży! I ma niesamowite składniki aktywne - tego dowiecie się z obszernego opisu, za który nie będę przepraszała, bo chciałam, żeby wszystko było ładnie opisane;) 

Krem La Roche-Posay Effaclar Duo [+].
Cena 45,90 zł za opakowanie 40 ml.

_________________________________________________________________________________


INCI: AQUA / WATER, GLYCERIN, DIMETHICONE, ISOCETYL STEARATE, NIACINAMIDE, ISOPROPYL LAUROYL SARCOSINATE, SILICA, AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE/AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, ZINC PCA, GLYCERYL STEARATE SE, ISOHEXADECANE, SODIUM HYDROXIDE, MYRISTYL MYRISTATE, 2-OLEAMIDO-1,3-OCTADECANEDIOL, NYLON-12, POLOXAMER 338, LINOLEIC ACID, DISODIUM EDTA, CAPRYLOYL SALICYLIC ACID, CAPRYLYL GLYCOL, XANTHAN GUM, POLYSORBATE 80, ACRYLAMIDE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE COPOLYMER, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, 

SALICYLIC ACID, PIROCTONE OLAMINE, PARFUM / FRAGRANCE (CODE F.I.L. : B161126/2)
_________________________________________________________________________________

AQUA - Woda, składnik części wodnej kremu, często jest składnikiem większości surowców, które wchodzą w skład kremu. 

GLYCERIN - Gliceryna bardzo często występuje w składzie kosmetyków, ponieważ wpływa zarówno na skórę, jak i na konsystencję i trwałość kosmetyku. Najciekawsze jest to, że gliceryna może być zarówno pochodzenia syntetycznego, jak i naturalnego. Jednak INCI prawie Wam nie powie:) Jednak mało kto zwraca uwagę na jeden fakt - gliceryna przyczynia się do lepszego zakonserwowania substancji - obniża aktywność wody, która jest pożywką dla drobnoustrojów. Ze względu na małą cząsteczkę gliceryna bardzo łatwo wnika w głąb warstwy rogowej naskórka, zatrzymuje wodę w naskórku i ułatwia transport innych odżywczych substancji do wnętrza skóry.

DIMETHICONE - no co ja się naczytałam na blogach na temat tego surowca! Jest to olej silikonowy, który w przemyśle kosmetycznym występuje w kilku lepkościach - może być gęstszy lub trochę mniej, wszystko zależy od jego zastosowania. Najczęściej jest dodawany do kosmetyków, aby poprawić ich rozprowadzanie, dzięki temu krem Effaclar tak świetnie się rozprowadza na skórze. Dimethicone tworzy też warstwę, która zapobiega ucieczce wody ze skóry. W wielu kremach może też znosić efekt “bielenia”. Dodatkowo wypełnia płytkie zmarszczki - dlatego krem ten idealnie nadaje się pod makijaż. Wbrew powszechnej opinii Dimethicone nie jest komedogenny!

ISOCETYL STEARATE - substancja, która należy do fazy tłuszczowej kremu. Ma unikalną właściwość - powoduje, że krem świetnie przylega do skóry, nie spływa wraz z nakładaniem makijażu. Gdy stosowałam ten krem to widziałam, że na nim najczęściej nie ważyły mi się podkłady. Jest to substancja neutralna dla skóry, która nie uczula oraz nie podrażnia. 

NIACINAMIDE - Dermatolog podpowiedziała mi, że uwielbia ten krem właśnie na wysoką zawartość Niacynamidu (Witaminy B3). Niacynamid działa przeciwzmarszczkowo, reguluje wilgotność i złuszczanie się skóry. To lekkie działanie złuszczające usuwa w niezbyt inwazyjny sposób martwy naskórek, dodatkowo, rozjaśniając przebarwienia. Składnik ten eliminuje także stany zapalne. W kosmetykach jest dodawany w ilości 0,5-5%, więc w tym kremie może go być dość dużo jak na witaminę i składnik aktywny. Niacynamid zmniejsza ilość produkowanego łoju, więc jest szczególnie pożądany w przypadku cery łojotokowej. Badania pokazują, że już po 2 tygodniach terapii 2% niacynamidem dochodzi do poprawy wyglądu cery dotkniętej trądzikiem pospolitym. Z własnego doświadczenia wiem, że krem Effaclair poprawiał stan mojej cery bardzo szybko.Dodatkowo Niacynamid nie uczula.  

ISOPROPYL LAUROYL SARCOSINATE - Substancja zmiękczająca i natłuszczająca (emolient), który powstał z aminokwasu - sarkozyny. Jest to jeden z nowocześniejszych składników, ale bardzo wygodny w użytkowaniu w laboratorium - ma zdolność łatwego rozpuszczania słabo rozpuszczalnych materiałów, takich jak filtry organiczne UV oraz aktywne składniki. I bardzo proszę nie mylić z SLS! Choć skrót jest ten sam. W kremach jest to tzw. substancja kondycjonująca - poprawia kondycję skóry. 

SILICA - Składnik, z którym nie lubię pracować, bo się strasznie pyli! Ale za to jest dość ciekawym składnikiem składnikiem kosmetyków. W kremach do twarzy to składnik matujący, który ściąga często oleistość całej formuły i powoduje, że krem nawet mimo zawartości olejów itp. jest bardziej pudrowy i nie klei się na skórze. Produkt nie jest jednak matowy i tępy w odczuciu podczas nakładania. 

AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE/AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE - Tak wiem, straszna nazwa. Ale na tym się kończy. Poza tym jest to związek, który stabilizuje krem, dzięki czemu mamy jednorodną, ładną i białą emulsję. Występuje w wielu droższych kremach, np. Vichy, Lancome. Takie kopolimery (cząsteczki składające się z kilku innych związków - wersja dla niechemików) są bardzo dobrymi zagęstnikami. Nie są też taką pożywką dla bakterii jak zagęstniki pochodzenia naturalnego (celulozy i guma ksantanowa). Związek ten także w małym stopniu absorbuje sebum. 

METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER - Kolejna dziwna nazwa. Ale to kolejny składnik o podwójnej funkcji (uwielbiam takie:)) - zagęszcza i absorbuje nadmiar sebum ze skóry. Neutralny dla skóry. I nie będę słuchała osób, które będą pisały, że metakrylany są be itp. Bo żadne badania na to nie wskazują, a Komisja Europejska zbadała już te składniki kilkukrotnie i są one bezpieczne w kosmetykach. Akurat ten Crosspolymer jest stosowany jako substancja filmotwórcza m.in. w podkładach Bourjois, więc dlatego m.in. krem Effaclar świetnie współgra z podkładami. 

POTASSIUM CETYL PHOSPHATE - Kolejny emulgator (wspomaga tworzenie emulsji, jaką jest krem) z dodatkowymi zaletami. Jest tzw. boosterem SPF, czyli wspomaga i podbija działanie każdego dodanego filtra nieorganicznego (jak np. tlenku cynku). W tym przypadku nie widzę filtra, więc tutaj raczej nie będzie działał, ale mam dziwne podejrzenia o jakieś konszachty z cynkiem:) Ale zastosowanie tego surowca może być swoistym know-how La Roche-Posay:) Dodatkowo bardzo ułatwia rozprowadzanie kremu na buzi oraz stabilizuje kremy, które ze względu na różne warunki mogą być trudne do ustabilizowania i rozwalają się w trakcie prac w laboratorium na osobne fazy - wodną i olejową.

ZINC PCA - Ulubiony składnik każdej osoby z tłustą cerą! A przynajmniej powinien być:) Ten składnik to tak naprawdę genialne połączenie dwóch składników - cynku i L-PCA (pochodna naturalnego aminokwasu). Ale po co takie połączenie? Cynk to uniwersalny składnik świetnie działający na regulację sebum i przy okazji mający działanie antyseptyczne, który dodatkowo ogranicza rozmnażanie się bakterii na skórze tłustej. L-PCA zwiększa przyswajalność cynku, czyni go bardziej “biodostępnym”. Dodatkowo wzmacnia funkcje barierowe skóry.

GLYCERYL STEARATE SE - Kolejny emulgator, który ułatwia tworzenie emulsji.Jednak ma dużą swoją zaletę. Odpowiednio wprowadzony do receptury potrafi utworzyć układy ciekłokrystaliczne, które powodują, że krem lepiej współgra z naszą naturalną barierą lipidową w skórze. Dodatkowo kremy, w których są układy ciekłokrystaliczne są niesamowite podczas aplikacji - wystarczy porównać Effaclar z kremem typowo naturalnym, np. Sylveco, który pomimo niesamowitego składu nakłada się dość tępo. 

ISOHEXADECANE, POLYSORBATE 80, ACRYLAMIDE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE COPOLYMER - I dlaczego te wszystkie razem? Ponieważ te 3 substancje składają się na pewien surowiec kosmetyczny, który jest lubiany przez wielu technologów, ponieważ pozwala uzyskać bardzo fajne aplikacyjnie żele, żelo-kremy. Powoduje, że krem niesamowicie rozprowadza się na skórze. A do tego surowiec świetnie stabilizuje kremy, w których znajdują się oleiste substancje nienasycone, czyli jak wspomniany później Linoleic Acid.

SODIUM HYDROXIDE - Wodorotlenek stosowany jest zawsze w kremach w celu nadania kremowi odpowiedniego pH. 

MYRISTYL MYRISTATE - Substancja, która jest także bardzo neutralna dla skóry, dzięki czemu minimalizuje ryzyko alergii i podrażnień. W kremach stosowany, aby nadać “kremowość”. Często znajduje się w postaci wosku. Trochę zagęszcza emulsję, ale po rozprowadzeniu na skórze daje uczucie “stapiania” się kremu ze skórą, ponieważ topnieje w temperaturze bliskiej naszemu ciału. 

2-OLEAMIDO-1,3-OCTADECANEDIOL - A tutaj mamy syntetyczny Ceramid (lipid), który został opracowany i opatentowany przez zespół naukowców w laboratorium L’Oreal. Jest stosowany w wielu produktach marek koncernu L’Oreal (Vichy, Biotherm itp.). Jego działanie jest niesamowite - zapobiega powstawaniu przebarwień, które pojawiają się w wyniku stanu zapalnego, w tym przypadku trądziku. Za to chwaliła go m.in. moja dermatolog i dla niej była to jedna z większych zalet tego produktu. 

NYLON-12 - Substancja, która w kremie Effaclar pochłania błysk. A dokładnie redukuje tłustość kremu, której tak bardzo nie lubię np. w kremach z filtrem. Dodatkowo dzięki tej substancji krem łatwo się rozprowadza na skórze, daje jedwabiste odczucia i uwaga - nie osadza się w drobnych zmarszczkach, czyli dodatkowo ich nie podkreśla. Niektóre kremu uwielbiają rolować się w zmarszczkach. Ten nie:)

POLOXAMER 338 - No i przy tym składniku będzie bunt fanów naturalnej kosmetyki itp. Według badań jest to niezwykle łagodna dla skóry substancja. Jest to substancja myjąca, ale w kremach pełni funkcję emulgatora, czyli ułatwia tworzenie się emulsji. A czemu może mieć zły PR? Bo jest kopolimerem blokowym powstałym z tlenku etylenu i tlenku propylenu (składa się z naprzemiennych bloków polimerów tych związków). A według wielu “źródeł” w Internecie substancja może być zanieczyszczona tlenkiem etylenu, który sam w sobie ma działanie kancerogenne. Komisja Europejska poddała wszystkie możliwe Poloxamery badaniom i stwierdziła, że ilość ewentualnych zanieczyszczeń jest tak mocno znikoma, że przy stosowanych stężeniach Poloxamerów nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia. 

LINOLEIC ACID - Tutaj więcej powiedziałby kosmetolog. Kwas ten występuje w naszym naturalnym sebum. Ludzie z trądzikiem mają niestety zaburzoną produkcję sebum oraz jego skład - właśnie tego kwasu brakuje w sebum. Jest to kwas tłuszczowy typu omega-3, czyli ten bardzo pożądany. Dodatkowo ma bardzo delikatne właściwości złuszczające, dzięki czemu poprawia nawilżenie skóry, zmniejsza widoczność blizn i przebarwień.

DISODIUM EDTA - W trakcie prac nad aplikacją @Cosmeticscan zaczytałam się wielu dziwnych opinii na temat tego składnika. Ale on robi naprawdę dobrą robotę - przy małym stężeniu w kosmetyku wyłapuje metale ciężkie, które mogą być obecne w wodzie, w surowcach. Sam nie przenika przez warstwę rogową naskórka, więc jest usuwany z powierzchni twarzy podczas mycia. Ta substancja jest niezbędna w kremach. Koniec i kropka. 

CAPRYLOYL SALICYLIC ACID - Kolejny składnik o działaniu lekko złuszczającym. Wygładza powierzchnię twarzy i pomaga utrzymać elastyczność skóry. Działanie tego typu składników o lekkim działaniu złuszczającym rzeczywiście jest widoczna po pewnym czasie stosowania tego kremu. Pomimo znacznym wyprysków moja skóra była wygładzona. 

CAPRYLYL GLYCOL - Substancja konserwująca - gdzie woda, tam konserwant musi być i koniec. Ma szerokie spektrum aktywności przeciwbakteryjnej obejmującej: bakterie, pleśnie i drożdże. Może skutecznie hamować bakterie Gram-ujemne, bakterie Gram-dodatnie.

XANTHAN GUM - Zagęstnik dodawany do fazy wodnej kremu. Lubię na nim pracować, bo rzadko sprawia problemy. Często stosowany w kosmetykach naturalnych. 

PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE - Antyoksydant, który zapobiega utlenianiu się substancji wrażliwych na tlen. Są to najczęściej substancje takie jak Linoleic Acid oraz często jakieś substancje tłuszczowe. Jest bardziej neutralny dla skóry niż witamina E, która może być też stosowana, ale niestety jest bardziej alergenna niż ten składnik. Dodatkowo składnik ten wymiata też wolne rodniki:)

SALICYLIC ACID - Tego składnika chyba nie trzeba przedstawiać. Świetnie współdziała z Linoleic Acid, w bardzo małym stężeniu (na końcu składu INCI) ma delikatne działanie złuszczające. Zmniejsza liczbę zaskórników. 

PIROCTONE OLAMINE - Mega aktywny składnik w bardzo małym stężeniu, bo w takim i tak działa tak jak powinien. Otóż - znajdziecie go także w szamponach, głównie przeciwłupieżowych. Zmniejsza wydzielanie sebum. Jest to niesamowita substancja czynna, która zwalcza pasożytnicze grzyby, pleśnie, bakterie i drożdżaki, m.in. występujące powszechnie na ludzkiej skórze szczepy Malassezia furfur. Kiedy drożdżak ten uaktywni się na skórze powoduje łupież i inne schorzenia skóry, m.in. trądzik, łojotokowe zapalenie skóry. 

PARFUM / FRAGRANCE - Tak jak przy poprzedniej analizie - brak alergenów z kompozycji zapachowej, wobec czego w kremie musi być zgodnie z prawem zastosowana kompozycja zapachowa bez alergenów, których na rynku nie ma wcale tak dużo. 

OKIEM CHEMIKA: Krem niesamowicie dopracowany i skomponowany tak, aby być jak najbardziej neutralnym dla skóry, która boryka się z trądzikiem. Wspomaga na pewno jego leczenie. Wiele składników jest wprowadzanych tak, aby odbudowywać barierę naskórka, która często w przypadku trądziku jest mocno uszkodzona i zainfekowana bakteriami. Próbowałam wielu kremów, jednak do tego wracałam zawsze. W tej chwili dzięki kuracji retinoidami nie będę go stosowała w przyszłości, ale czas, aby wypróbować inne kremy firmy La Roche-Posay, bo wiem, że ich składy są niesamowicie dopracowane pod kątem aplikacyjnym, współgrania z makijażem itp. Żaden z tych składników co można przeczytać na wielu profilach i blogach nie jest komedogenny w takich stężeniach, jakie pojawiają się w tym kosmetyku. Komedogenność jest badana na pojedynczej substancji. Więc pisanie o tym kremie jako “komedogennym emoliencie” przez niektóre profile jest niestety totalną profanacją tego kremu. Dodatkowo mam wrażenie, że nowa wersja kremu jest lżejsza w konsystencji i pomimo zastosowania wielu substancji o działaniu okluzyjnym (tworzącym warstwę ochronną na skórze) jest niesamowicie lekki i bardzo “żelowy”. Aż przyjemnie się go nakłada. 

Bardzo fajny post z punktu widzenia kosmetologa znajdziecie na blogu Kosmostolog:


Dajcie znać, co myślicie o tym kremie i jak u Was się sprawdzał:)

Rakotwórcze lampy hybrydowe - ile w tym prawdy?

niedziela, 21 stycznia 2018

Manicure żelowy czy hybrydowy, w którym używa się lamp UV stał się bardzo popularny w ostatnich latach. Wraz z jego rosnącą popularnością zaczęto kwestionować jego bezpieczeństwo. Ostatnio zrobiło się głośno o powiązaniu promieniowania z lamp hybrydowych z rakiem paznokci. Co na to naukowcy?


Dlaczego manicure hybrydowy jest tak popularny?

No przecież czemu ja pytam - jest długotrwały, nie zmywa się i nie odkleja po jednym myciu naczyń. Ale daje też wiele możliwości osobom, których paznokcie są w złej kondycji - mają odbarwienia, zgrubienia. Na takich paznokciach zwykły lakier nie będzie się niestety długo utrzymywał. Lakier hybrydowy daje wiele korzyści w dzisiejszym zabieganym świecie. Jedynie lakier hybrydowy może nie być odpowiedni dla bardzo słabych paznokci lub osób uczulonych na aceton. Ale to już kwestia indywidualna, bo znam też osoby, dla których manicure hybrydowy jest jedynym wybawieniem posiadania pięknych i długich paznokci. 

Z czym wiąże się niebezpieczeństwo?

Niebezpieczeństwo jest związane z lampami UV, które stosuje się  w hybrydowej metodzie malowania. Wytwarzane przez lampy światło ma działanie rakotwórcze, o czym dermatolodzy informują już od 8 lat (rak skóry itp.). Promieniowanie UVA, emitowane przez lampy jest takie samo jak to, przed którym chronimy się latem, nakładając na skórę wysokie filtry. 

Promieniowanie UV – jak bardzo szkodzi naszej skórze według prasy?

Najpierw krótko muszę napisać o dwóch rodzajach promieniowania UV, z jakimi spotykamy się na codzień. 
UVB – promieniowanie to jest odpowiedzialne za tworzenie się rumienia słonecznego w trakcie opalania. Promieniowanie UVB dociera do głębokich warstw naskórka i powoduje uszkodzenia w jego komórkach.
UVA – przenika zdecydowanie głębiej niż UVB, bo do warstwy skóry właściwej. Niszczy włókna kolagenowe i elastynowe skóry.

Zarówno promieniowanie UVB jak i UVB wykazują właściwości kancerogenne. Oznacza to, że ekspozycja na ich działanie, bez zabezpieczenia skóry filtrami, znacznie przyczynia się do wzrostu ryzyka pojawienia się raka skóry. Na wielu stronach internetowych można znaleźć główne zarzuty wobec lamp:
1. Pod wpływem promieniowania UV skóra dłoni szybciej się starzeje.
2. Szkodliwe promieniowanie może przyczynić się do powstania czerniaka podpaznokciowego. Według naukowców z Georgia Regents University, zagrożenie pojawienia się zmian o charakterze złośliwym wzrasta już po ośmiokrotnej ekspozycji na światło UVA. Połączono związek choroby u pacjentek z częstym robieniem przez nie hybrydowego manicure. 

Czy należy się bać lamp UV i przestać chodzić na nasz ulubiony manicure?

Zanim przedstawię naukowe fakty - uspokoję Cię. Według American Academy of Dermatology poprawnie wykonany manicure hybrydowy z zachowaniem wszystkich środków ostrożności pozwoli Ci cieszyć się pięknymi paznokciami. Ale o co chodzi dokładnie? Dermatolog z American Acadamy of Dermatology Dr Adigun twierdzi, że ekspozycja na promieniowanie UV podczas manicure z użyciem lamp UV - nie tylko hybrydowych, ale i żelowych dotyczy wszystkich - nie tylko tych uczulonych na silne działanie UV. Ale od czego to się zaczęło?



Kontrowersje dotyczące potencjalnego działania rakotwórczego lampy do paznokci UV zaczęły się od dwóch raportów o przypadkach opublikowanych w 2009 r.  Raporty opisywały rozwój czerniaka podpaznokciowego u rąk dwóch kobiet. Główną cechą wspólną tych kobiet były częste wizyty w salonach manicure - jedna z 15-letnią historią ekspozycji UV dwa razy w miesiącu, a druga z historią ośmiu wizyt w ciągu jednego roku. Przypadki zachorowań tych kobiet spowodowały, że naukowcy przyjrzeli się lampom UV w salonach manicure z lampami w solarium. Po skomplikowanych obliczeniach naukowcy uznali, że ilość promieniowania na metr kwadratowy była faktycznie porównywalna między lampami do paznokci UV i solarium. Chociaż autorzy badań stwierdzili, że "nie można wyciągnąć żadnych silnych wniosków" z tak niewielkich prób zasugerowali dalsze obserwacje osób z tym rodzajem raka, a chodzeniem na manicure i pedicure. 

Inny chemik Doug Schoon, który pracuje jako konsultant w branży kosmetycznej od ponad 30 lat, mówi, że porównywanie narażenia paznokci z łóżkami w solarium jest dość nietrafione. Według jego obliczeń narażenie na UV podczas jednej sesji jest odpowiednikiem jednej lub dwóch minut pobytu na słońcu. A jak łatwo zauważyć różnicę? Ręce nie opalają się nam podczas manicure.:)

W innych badaniach, którym przewodniczył dr John C. Dowdy i dr Robert Sayre oceniano sześć lamp UV do utwardzania paznokci. Były to produkty najbardziej popularne w USA. Oceniano zagrożenie promieniowania zdefiniowane w American National Standards Institute (ANSI). Lampy były badane w trzech pozycjach: 1 cm powyżej powierzchni gdzie spoczywa ręka w trakcie zabiegu i 20 cm od źródła światła pod kątem 0 i 45° .


Łączna ekspozycja na lampę UV po zaprogramowanym czasie zdołała zgromadzić tylko ułamek dopuszczalnej dziennej dawki ekspozycji na ten tym promieniowania określonej w normach. Ponadto widomym jest, że lampa UV użytkowana zgodnie z jej przeznaczeniem nie jest stosowana u jednej osoby codziennie.

Badania wykazały, że lampy UV stosowane do utwardzania manicure hybrydowego czy żelowego są całkowicie bezpieczne i mogą być stosowane w salonach kosmetycznych oraz w domu. 

Ryzyko rozwoju złośliwego czerniaka skóry po stosowaniu lamp jest 11-46 razy mniejsze niż po ekspozycji na światło słoneczne. Praktycznie niemożliwym jest przekroczenie bezpiecznych poziomów promieniowania, stosując lampy.

Fakty dotyczące lamp UV

To, że lampy nie są niebezpieczne wcale nie oznacza, że są one w 100% bezpieczne dla naszego zdrowia i mamy je stosować bez ograniczeń. Kilka faktów, które Ci się przydadzą:
1. Lampy używane w tych manicure emitują promienie UVA. Chociaż promienie te nie palą skóry jak promienie UVB, penetrują skórę, uszkadzając DNA i kolagen, co może prowadzić do przedwczesnego starzenia się i może zwiększać ryzyko raka skóry. 
2. Lampy LED utwardzające manicure nie są bezpieczniejszą opcją, ponieważ te lampy emitują również światło UVA.
3. Chociaż lampy utwardzające są używane przez krótki czas podczas manicure żelowego, badania wskazują, że promieniowanie UVA emitowane przez te lampy jest czterokrotnie silniejsze niż promienie słoneczne UV. Dawka UV jest krótkotrwała, ale bardzo intensywna. 

4. Ponadto wielokrotne narażenie na promieniowanie UV może mieć efekt kumulacyjny, szczególnie u osób, które zaczynają swoją przygodę z manicure w młodym wieku.
5. Innym zagrożeniem związanym z manicure żelowym/hybrydowym to fizyczne uszkodzenie paznokcia lub oddzielenie płytki paznokcia od łożyska paznokcia, co może wynikać z niewłaściwego utwardzania. Dlaczego? Aceton użyty do usuwania hybrydy może mocno wysuszyć paznokieć. Inną sprawą jest zrywanie manicure hybrydowego w nieprofesjonalny sposób, co często się zdarza, gdy nie mamy czasu na spotkanie z profesjonalną manicurzystką. Dlatego ważne jest, aby manicure został właściwie nałożony i usunięty.


Jak zminimalizować ryzyko działania promieniowania UV na nasze ręce? 

Nie wyeliminujemy długotrwałego działania UV na nasze ręce. Ale zawsze można je zminimalizować tak, aby długotrwałe działanie tego promieniowania było jak najmniejsze. Sposoby mogą Ci się wydać dziwne, ale czemu nie spróbować?:) 

Sposób 1. Rękawice bez palców.
Rękawice bez palców, szczególnie takie ze skóry, są dobrą ochroną:) I nie ma co się śmiać. Ubranie też w pewnym stopniu chroni nasze ciało przed promieniowaniem. Dlatego m.in. w ubraniu się nie opalimy w słoneczny dzień - logiczne, prawda? Zawsze możesz stosować np. rękawiczki, które pomocne są na siłowni w podnoszeniu ciężarów:)

Sposób 2. Stosuj kremy z filtrami. 
W przypadku UV może się chronić w taki sam sposób, jak chronimy naszą twarz na codzień. Stosujmy kremy z ochroną minimum SPF30. Gdy chcemy szybko zrobić manicure stosujmy kremy z filtrami fizycznymi, np. kremami zawierającymi tlenek cynku (Zinc Oxide), tlenek tytanu (Titanium Dioxide). W przeciwieństwie do filtrów chemicznych działają odrazu po nałożeniu. A filtry chemiczne dopiero po ok. 20 minutach od momentu aplikacji. Więc ewentualnie krem z filtrami chemicznymi możesz nałożyć ok. 20 minut przed manicure. 

Kremu nie nakładaj jednak na płytkę paznokcia - sama płytka jest odporna na działanie prominiowania UVB i przepuszcza bardzo minimalną ilość promieniowania UVA, która nawet przy długim naświetlaniu nie jest szkodliwa. 

Sposób 3. Stosuj dobre jakościowo lampy UV.
Tanie lampy bez certyfikatów lub od niesprawdzonych dostawców mogą narazić naszą skórę na działanie zdecydowanie promieniowania UV zdecydowanie dłużej niż wskazano. Profesjonalne lampy UV mają automatyczne wyłączniki, które odmierzają odpowiednią dawkę promieniowania potrzebną do utwardzenia lakieru. Ja ostatnim czasem zakupiłam lampę Semilac, która wyłącza i włącza się automatycznie, mieści się w niej cała dłoń, więc nie muszę korzystać ze światła dłużej i stosować je np. tylko na kciuki - to minus mniejszych lamp:) 

Sposób 4. Stosuj lampy i lakiery tej samej firmy. 
Nie, nie mam tutaj płacone za ten artykuł. Akurat za tym sposobem przemawia inna sprawa - lakiery i lampy tej samej firmy są kompatybilne i opracowywane w taki sposób, aby jak najlepiej wykorzystać czas naświetlania lampy i utwardzić lakier. Nie karzę Ci wyrzucać teraz lamo i lakierów. Po prostu przy wymianie lampy zwróć uwagę, których lakierów używasz najczęściej i dostosuj do nich lampę. 

Sposób 5. Sprawdzaj reakcję swojej skóry na lampy w salonach.
Zwracaj uwagę na to, jak reaguje Twoja skóra pod lampami w salonach manicure. Jeśli skóra nie zmienia koloru i nie czerwieni się to ilość światła UV, które dostajesz, jest prawdopodobnie bardzo, bardzo mała. 

Mam nadzieję, że artykuł okaże się pomocny i trochę Was uspokoi. Dajcie znać, co myślicie o tym temacie:) Jestem ciekawa Waszego zdania. A może są inne tematy, które Was niepokoją i chcecie znać moje zdanie? Piszcie w komentarzach!

Źródła wiedzy dla zainteresowanych:
America Academy of Dermatology
Artykuł: The risk of squamous cell carcinoma in women from exposure to UVA lamps used in cosmetic nail treatment.

Wydarzenia kosmetyczne, na których musisz być!

poniedziałek, 18 września 2017

Po wakacjach rynek kosmetyczny chce o sobie przypomnieć i kusi nam (no dobra, może mnie) niesamowitymi targami i obciążaniem mojego portfela:)

Co czeka mnie w najbliższym czasie? A kim się tam spotkam? Targów i wydarzeń jest wiele, jednak przedstawiam te, na których będzie można mnie spotkać, porozmawiać i poplotkować o kosmetykach:)



23-24 września Targi Beauty Forum Warszawa

Znana już impreza Branżowa w Warszawie. Niby dla Profesjonalistów z branży, jednak przychodzi wiele osób, które są po prostu zafascynowane nowościami z branży. 

24 września Piękne Targi Warszawa

Na tych targach będę po raz pierwszy, ale słyszałam o nich naprawdę wiele dobrego:) Tym bardziej, że motywem przewodnich tych targów jest zdrowie i uroda, więc będzie wiele kosmetyków naturalnych:) 
Wstęp: bezpłatny



30 września Ekotyki Kraków

Taki odpowiednik targów Ekocuda w Warszawie. Jednak w okolicy Krakowa jest wiele małych form kosmetycznych, które warto poznać. Także na pewno tam będę, aby upolować jakieś nowinki. 
Wejście: bezpłatne


25-26 listopada Targi Ekocuda Warszawa

Targi, które zawojowały już Warszawę! Niesamowite wykłady (miałam zaszczyt prowadzić nawet jeden:))) Co roku zaskakuje mnie pomysłowość wystawianych produktów, które są niesamowite! Jeśli będziecie w okolicy to koniecznie musicie tam wpaść!
Wejście: bezpłatne



2-3 grudnia Targi Kosmetyków Naturalnych Innova Warszawa Hala Bielany

Chciałam być na zeszłej edycji - teraz na pewno jej nie przegapię:) 
Wejście: bezpłatne po rejestracji


2-3 grudnia III Targi Kosmetyczne Innova Beauty&Pharm Warszawa

Wydarzenie towarzyszące temu wcześniej opisanemu. Nie tylko o kosmetykach naturalnych, ale o wszystkim, co z kosmetykami wspólnego. Wydarzeniu towarzyszą warsztaty, ciekawe wykłady. 
Wejście: bezpłatne po rejestracji


Daj mi znać, na których targach będziesz, gdzie Cię spotkam:) A może jakaś kawka?:)
Buziaki
Magda!
© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.