SLIDER

pielęgnacja twarzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

Arktyczna pielęgnacja, czyli nowe produkty Lumene okiem chemika:)

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Uwielbiam testować nowości, to wiecie. Jednak jako chemik i technolog kosmetyczny tak często trudno mi przejść obok stanowiska i nie zadać dziwnego pytania. Nie rozmawiam jak każda inna osoba, która daje się naciągać na chwyty marketingowe. Dlatego często takie okazje jak #seebloggers, czy inna konferencja rozczarowują mnie, ponieważ z wieloma przedstawicielami firm nie mogę porozmawiać "jak równy z równym". Jakie było moje zdziwienie, gdy na #Seebloggers spotkałam p. Annę Wiśniewską - eksperta Lumene, która z tego, co kojarzę jest z wykształcenia farmaceutą. Oczywiście p. Anna zareklamowała niesamowicie produkty, aplikacyjnie produkty są boskie, ale co dalej? Jak skład? Czy kosmetyki przypadły mi do gustu? 

Wielkość próbek

To pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła. Dostałam próbki i myślę sobie "No, ale na ile aplikacji ma mi to niby starczyć?". I tu moje zaskoczenie - każdy z produktów w wersji testowej ma objętość 15 ml. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo wydajne są testowane przeze mnie produkty! Zabrałam je ze sobą nawet w podróż do Paryża, która trwa 11 dni:) A w sumie to były ze mną przez cały czas trwania urlopu:) Krem na dzień stosowałam m.in. pod makijaż na imprezę ślubną, na dni pełne wypraw przy zmiennej pogodzie w Paryżu. A jak wyglądała moja pielęgnacja?
  1. Na dzień stosowałam krem Lumene Lahde Intense Hydration 24 H Moisturizer
  2. Na noc stosowałam krem Overnight Bright Sleeping Cream
  3. A co 3 dzień stosowałam maseczkę do twarzy Lumene SISU Expert Deep Clean
Ale to, o czym dzisiaj chcę Ci opowiedzieć to krem na dzień Lumene Lahde Intense Hydration 24 H Moisturizer. Przeanalizowałam go od deski do deski. I choć nie jest to krem z typu pielęgnacji naturalnej, to jest mu do tej pielęgnacji niedaleko, ale dlaczego chcę Ci go przedstawić? Bo ten krem działa. Jest naprawdę mega nawilżający, miły do stosowania i ma naprawdę niesamowite składniki aktywne nawilżające - więc proszę, zrób kawę i usiądź do tego cierpliwie przygotowywanego przeze mnie postu.


No to jedziem z analizą!


Skład na opakowaniu: AQUA (WATER), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), GLYCERIN, HYDROGENATED POLYDECENE, BETULA ALBA (BIRCH) JUICE, BUTYLENE GLYCOL, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, DIMETHICONE, PHENOXYETHANOL, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/ VP COPOLYMER, BETAINE, SACCHARIDE ISOMERATE, TOCOPHERYL ACETATE, UNDECANE, XYLITYLGLUCOSIDE, CETETH-20, CETYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-75 STEARATE, STEARETH-20, PROPANEDIOL, ANHYDROXYLITOL, TREHALOSE, TRIDECANE, UREA, XYLITOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, ALLANTOIN, PEG-8, PENTYLENE GLYCOL, SERINE, DISODIUM EDTA, TOCOPHEROL, CITRIC ACID, SODIUM CITRATE, ALGIN, CAPRYLYL GLYCOL, DISODIUM PHOSPHATE, GLYCERYL POLYACRYLATE, PULLULAN, SODIUM HYALURONATE, ASCORBYL PALMITATE, SODIUM HYDROXIDE, POTASSIUM PHOSPHATE, ASCORBIC ACID, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, CITRONELLOL, PARFUM (FRAGRANCE).

AQUA (WATER) - w tym przypadku jest to fińska woda źródlana. Spokojnie, każda woda dopuszczona do kosmetyków musi być przebadana. 

CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE - substancja, która jest emolientem - natłuszcza skórę. Pochodzi z oleju kokosowego i gliceryny. Jest uważany za doskonały środek zmiękczający skórę. W kosmetykach jest stosowana bardzo często, ze względu na mieszankę kwasów tłuszczowych, które skóra wykorzystuje do uzupełnienia swojej bariery ochronnej. Substancja ta jest uważana za łagodną dla skóry. Często można znaleźć informację, że substancja ta jest komedogenna, jednak tylko, gdy jest nałożona w stanie czystym (100% tej substancji), a nigdy tak nie jest. Substancja jest często wykorzystywana w formulacjach dla cery tłustej. Składnik ten daje bardzo fajne odczucia, znosi tłustość fazy olejowej, dzięki czemu krem jest lżejszy w formulacji. Jest to jeden ze skłądników polecany dla cery tłustej i wrażliwej, ponieważ pomimo swojego naturalnego pochodzenia jego przerobienie powoduje, że jest on lepiej tolerowany przez skórę.

BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER) - Według poprawnego INCI BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER - Masło shea jest tłuszczem roślinnym otrzymywanym z orzechów afrykańskiego drzewa masłosza Parka (drzewo masłowe). Masło shea jest naturalnym filtrem UV. Koi podrażnienia, chroni i nawilża skórę. Emolient tłusty, który tworzy na skórze warstwę okluzyjną, chroniącą przed nadmiernym wyparowywaniem wody. Jest to produkt uniwersalny stosowany zarówno do pielęgnacji ciała, twarzy, wrażliwych okolic oczu, jak i delikatnej skóry dzieci. Ceniony za brak własności alergizujących. Masło shea jest bogate w witaminy A i E które sprawiają że skóra po jego zastosowaniu jest gładka, dobrze nawilżona i pokryta zabezpieczającym lipidowym filmem. Dodatkowo masło to nie powoduje zatkania ujść mieszków włosowych, więc jest całkowicie bezpieczne nawet dla cery tłustej. W droższych kremach do twarzy masło shea może być stosowane w formie, która nie krystalizuje - w kremach typu hydrożele, jak np. ten firmy Lumene nie może być stosowane masło tańsze, ponieważ inaczej po jakimś czasie wytrącałoby się z formulacji, co często dzieje się w masłach do ust.

GLYCERIN - czyli znana gliceryna. Działa silnie nawilżająco i łagodząco. Gliceryna lokuje się między komórkami, po czym wiąże dokładnie taką ilość wody, jaka jest potrzebna do odpowiedniego nawilżenia skóry. Stężenie gliceryny w kosmetykach wynosi zazwyczaj 5-15%.

HYDROGENATED POLYDECENE - kolejny emolient, który jest bardzo neutralny dla skóry. Dodatkowo jest to emolient nieklejący, czyli nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, jak np. sama gliceryna. Substancja była badana na osobach ze skórą wrażliwą oraz atopową, gdzie widoczna była bardzo mocna poprawa stanu skóry.

BETULA ALBA (BIRCH) JUICE - wyciąg z arktycznej brzozy, podejrzewam, że jednej z moich ulubionych firm dostarczających surowce aktywne (tutaj wolałabym nie podawać nazwy). Ekstrakt stosowany w kosmetyce jako substancja lecząca podrażnienia, działająca ściągająco, dezynfekująco. Polecana przy tłustej, zanieczyszczonej skórze, tłustych włosach, łupieżu. Ekstrakt jest bogaty w witaminy B1, B2, A, C i E, dlatego ma on także działanie przeciwutleniające.

BUTYLENE GLYCOL - substancja, odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza, skórę i włosy. Pełni rolę promotora przenikania - ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry. Zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Butylene glycol może mieć bardzo słabe działanie drażniące, najczęściej na skórze w okolicach oczu. Jest to jednak sprawa bardzo indywidualna, ponieważ w Dermatology Review informacje na temat drażniącego działania są znikome. Jednak składnik ten jest najmniej drażniący ze wszystkich możliwych związków grupy glikoli. Minusem jest to, że jest otrzymywany z ropy naftowej - nie jest szkodliwy, po prostu nie niesie ze sobą dodatkowych benefitów innych niż nawilżanie.

ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE - Składnik, który odpowiada za właściwości matujące kosmetyku, także kremów do twarzy. Wygładza powierzchnię skóry, absorbuje nadmiar sebum. Pełni także funkcję regulatora lepkości. Zmniejsza tłustość i poprawia rozprowadzalność gotowego kosmetyku. Istnieje wiele obaw przed solami aluminium, jednak żadne z badań, które było do tej pory przeprowadzone nie wskazało, że sól ta jest toksyczna, nawet podawana doustnie (a składnik ten często jest dodawany do żywności). Dodatkowo składnik ten nie jest rozpuszczalny w wodzie, więc nie ma szansy przejścia przez skórę w formie jonu (Al3+).

DIMETHICONE - bezbarwny i bezwonny olej silikonowy wytwarzany na bazie krzemionki. Emolient suchy - nie nadaje kosmetykom efektu tłustości, a tworzy na skórze film ochronny. Ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. Wykazuje się działaniem osłonowym do tkanek – chroni skórę i błony śluzowe przed czynnikami zewnętrznymi. Jest obojętny fizjologicznie, mało reaktywny, nie posiada żadnego działania toksycznego. Nie ma też działania komedogennego!

PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN - No i ukochane przez wszystkich konserwanty! Pamiętajcie - tam gdzie woda, tam musi być konserwant. Bez tego krem byłby idealną pożywką dla bakterii i grzybów. Musicie zdawać sobie sprawę, że niestety im więcej surowców pochodzenia naturalnego tym bardziej konserwowany dla naszego bezpieczeństwa powinien być dany produkt.

AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER - syntetyczny surowiec, ale zobaczycie, że będzie coraz częściej pojawiał się w wielu produktach dostępnych na rynku, ponieważ pozwala na otrzymanie bardzo lekkich kremów, tw. kremożeli, którym moim zdaniem krem Lumene jest. Składnik ten jest bezpieczny w kosmetykach.

BETAINE - betaina najczęściej cukrowa, pochodzenia naturalnego jest aminokwasem (pochodną glicyny). Jest niezwykle cenionym surowcem z powodu unikalnych zdolności do przyłączania wody oraz właściwości chroniących błony komórkowe. Należy odróżnić betainę cukrową od rzekomo łagodnego detergentu, Cocamidopropyl Betaine (i innych pochodnych betainy, otrzymywanych z kokosa). Cenną właściwością betainy w kosmetyku jest jej zdolność do zmniejszania uczucia lepienia się i poprawa jego rozprowadzania z jednoczesnym odczuciem jedwabistości i miękkości, porównywalnej z najlepszymi silikonami.

SACCHARIDE ISOMERATE, AQUA, CITRIC ACID, SODIUM CITRATE - tych składników nie będę opisywała oddzielnie, ponieważ podejrzewam, że w składniku zastosowano surowiec, w skład którego wchodzą te substancje. Ten surowiec ma niesamowite badania na zwiększanie nawodnienia skóry, które może utrzymywać się nawet do 72 h. Surowiec jest całkowicie bezpieczny, akceptowany przez ECOCERT i NaTrue. 

TOCOPHERYL ACETATE - ester kwasu octowego i witaminy E, pochodna witaminy E. W kosmetykach pełni funkcję przeciwutleniacza. Hamuje procesy rodnikowe w skórze, zapobiega jej starzeniu. Wzmacnia barierę ochronną skóry, poprawia nawilżenie, wygładza i ujędrnia. Aktywizuje i usprawnia odnowę komórek, działa regenerująco, zwiększa elastyczność tkanki łącznej. Znacząco poprawia ukrwienie skóry, miejscowo działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo. Dzięki działaniu antyoksydacyjnemu składnik ten ma również funkcję techniczną: wydłuża przydatność kosmetyków do użycia, zabezpiecza go przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji.

UNDECANE, TRIDECANE - te dwa składniki tworzą surowiec, który jest emolientem, czyli natłuszcza skórę. Dodatkowo jest dopuszczony do stosowania  przez ECOCERT i COSMOS. Dodatkowo odparowuje ze skóry, więc nie daje typowego odczucia tłustości. Składnik całkowicie bezpieczny.

XYLITYLGLUCOSIDE, ANHYDROXYLITOL, XYLITOL - kolejny kompleks aktywny, który ma także niesamowite badania odnośnie zwiększania nawilżenia skóry. Składniki są pochodzenia naturalnego. Surowiec zastosowany w kremie wpływa na zwiększenie mikrocyrkulacji w skórze, poprawia jej wygląd i dodatkowo jest "boosterem" powstawania kwasu hialuronowego w skórze.

CETETH-20, CETYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-75 STEARATE, STEARETH-20 - nie spokojnie, nie idę aż tak na łatwiznę. Te składniki tworzą jeden z nowszych emulgatorów, który bardzo ułatwia pracę z formulacjami i trudnymi do wprowadzenia ekstraktami.

PROPANEDIOL - naturalna alternatywa dla glikoli, wzbogacona o dodatkowe własności nawilżające. Propanediol to doskonały nośnik substancji aktywnych i rozpuszczalnik kwasów oraz ekstraktów roślinnych. Propanediol jest nazywany "glikolem roślinnym".

A teraz co znalazłam!

AQUA, GLYCERIN, TREHALOSE, UREA, SERINE, PENTYLENE GLYCOL, GLYCERYL POLYACRYLATE, ALGIN, CAPRYLYL GLYCOL, SODIUM HYALURONATE, PULLULAN, DISODIUM PHOSPHATE, POTASSIUM PHOSPHATE - tak, tu poszłam na łatwiznę i sama się zdziwiłam tym, co znalazłam. Bo te wszystkie super nawilżające substancje, to jeden surowiec kosmetyczny. Ale jakie ma działanie! Według przeprowadzonych przez producenta badań daje natychmiastowy efekt nawilżenia, który utrzymuje się aż do 5 dni na skórze. Te składniki to zastosowanie naturalnych makrocząsteczek wraz z technologią kontrolowanego uwalniania aktywnych składników kosmetycznych. Test in vitro przeprowadzony przez producenta wykazał zdolność do ograniczenia parowania wody w ciągu 48 godzin. Ponadto badania ex vivo wykazały jego zdolność do zapewnienia skórze intensywnego nawilżenia w zaledwie 30 minut, trwającego do 48 godzin, już po jednej aplikacji.

ALLANTOIN - działa silnie regenerująco i nawilżająco na skórę, stymuluje proces gojenia ran. Zmniejsza pieczenie, łagodzi, zaczerwienienie skóry wrażliwej. Po jej zastosowaniu skórą jest delikatna i gładka. Jest to składnik bardzo łagodny dla skóry, chętnie stosowany w preparatach do mycia i pielęgnacji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci i niemowląt już od 1 dnia życia. W przypadku skóry atopowej stosowana jest niekiedy zamiast preparatów sterydowych.

PEG-8, TOCOPHEROL, ASCORBYL PALMITATE, ASCORBIC ACID, CITRIC ACID - kolejne moje podejrzenie co to surowca, który ma dokładnie taki skład. Jest to niesamowity produkt przeciwutleniający, który jest często stosowany. Prawie nigdy nie widziałam w składzie samego PEG-8, zawsze znajdowałam inne przeciwutleniające składniki. Surowiec jest całkowicie bezpieczny, chociaż wiele osób może się zainteresować PEG-8, który tutaj pełni rolę rozpuszczalnika substancji aktywnych. Jest tutaj witamina E o działaniu przeciwrodnikowym, czyli typowy anti-age oraz witamina C w postaci Ascorbic Acid oraz Ascorbyl Palmitate, która rozjaśnia, odżywia i wyrównuje koloryt skóry. Jest silnym antoksydantem wzmacniającym naturalną barierę ochronną skóry.

DISODIUM EDTA - jest to genialny chelator metali (wiąże metale ciężkie) zapobiega niekorzystnym skutkom twardej wody poprzez wiązanie się z jonami metali ciężkich zawartymi w wodzie oraz składnikach kosmetyków (np. w wodzie z ekstraktów), co z kolei uniemożliwia osadzanie się tych metali na skórze twarzy, włosów i skórze głowy. Wiąże metale ciężkie i spłukuje się z nimi - nie przenika przez warstwę rogową naskórka. Składnik ten dezaktywuje jony metali przez wiązanie się z nimi, dzięki czemu zapobiega pogarszaniu się stanu produktów kosmetycznych - zachowują one swoją przejrzystość i zapach.

SODIUM HYDROXIDE - Związek chemiczny zaliczany do wodorotlenków. Jest stosowany jako regulator pH w kosmetykach, aby kosmetyk miał dostosowane pH do pH skóry.

TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL - oleju słonecznikowego w  składzie jest bardzo mało, więc zakładam, że wchodzi w skład surowca, który stanowi mieszaninę Tocopherolu oraz oleju słonecznikowego - substancji o działaniu przeciwutleniającym.

LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, CITRONELLOL - alergenowe składniki kompozycji zapachowych - jest 26 składników, których nazwy muszą być wymienione, gdy ich stężenie w produkcie końcowym przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwalnym, czyli jak tutaj kremie do twarzy.

PARFUM - kompozycja zapachowa. W kremie została użyta kompozycja zawierająca alergeny, którymi są wskazane powyżej składniki. Jednak pamiętaj, że alergeny musza zostać wykazane w składzie, jeśli zawartość każdego z nich przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwalnym, czyli takim, jaki jest krem. 


Czy producent spełnia wszystkie wymagania?


Działający 24 godziny intensywnie nawadniający krem zawierający najczystszą na świecie arktyczną wodę źródlaną oraz bogaty w antyoksydanty odmładzający wyciąg z arktycznej brzozy. Natychmiast zwiększa poziom nawodnienia skóry i sprawia, że wygląda ona zdrowo i promiennie.

Patrząc na składniki jest to rzeczywiście prawda - krem został bardzo dobrze skomponowany. Substancje aktywne dobrane adekwatnie do działania kremu, a poza tym z tego co wiem, są to jedne z nowocześniejszych składników występujących na rynku.

Innowacyjne formuły produktów z tej linii oparte są na arktycznej wodzie źródlanej, która uznawana jest za najczystszą na świecie. Charakteryzuje się ona przyjaznym dla skóry pH oraz wysoką zawartością mikro- i makroelementów. 

Rzeczywiście jakość fińskiej wody jest oceniona jako numer jeden na świecie w dwóch różnych międzynarodowych badaniach: Unesco World Water Assessment Program 2003 oraz World Water Council 2002.

Dodatkowo obecny w składzie w 100% naturalny, wolny od jakichkolwiek dodatków czy konserwantów, bogaty w minerały, aminokwasy i składniki nawilżające wyciąg z arktycznej brzozy, stanowi naturalną terapię nawilżającą i odżywczą dla skóry. Unikalna technologia Hydra-Technology zapewnia natychmiastowe nawilżenie i stopniowe, długotrwałe nawodnienie w głębokich partiach skóry.

Tak jak pisałam - działanie nawilżające kremu widać na skórze. Powiem szczerze, że krem stanowi miłe ukojenie dla mojej wysuszonej skóry poddanej działaniu retinoidów. Dodatkowo potwierdzam, że z punktu widzenia składu kosmetyk nie powinien zatykać skóry tłustej, która także potrzebuje nawilżenia. Dlatego krem zgodnie z zaleceniem producenta jest zalecany dla każdego rodzaju cery.

Czy zapewnia 24-godzinne nawilżenie?

Producent pisze, że krem zapewnia 24-godzinne nawilżenie. Normalnie byłaby to moim zdaniem bujda - poziom nawilżenia jest często badany za pomocą specjalnego urządzenia, np. korneometru. Jednak najczęściej dla kosmetyków są robione badania aplikacyjne i to, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że Lumene na swoich opakowaniach umieszcza odnośnik do badań aplikacyjnych, jakie zostały wykonane - okazuje się, że 28 kobiet, na których robiono badania, potwierdziło 24-godzinne działanie nawilżające. Więc na opakowaniu to nie może być bujdą a krem został przebadany na probantach. Dodatkowo ma niesamowite substancje aktywne. 

Potwierdzam, że krem ma niesamowite właściwości nawilżające. I naprawdę działa. 


Do jakiego typu skóry się nadaje?

Krem według producenta nadaje się dla wszystkich typów skóry. 

Czy cena kremu jest odpowiednia? 

Krem ma objętość 50 ml. W sklepie internetowym ekobieca.pl kosztuje 79,90 zł, a na makeup.pl 129 zł. Powiem, że jestem w stanie dać za ten krem 79,90 zł, ponieważ ekstrakty wymienione w kremie nie należą do najtańszych. Dodatkowo wszystkie składniki aktywne, które mają niesamowite działanie nawilżające, nie są składnikami najtańszymi. A krem moim zdaniem jest dopracowany pod tym względem.

Szczerze? Nabrałam chęci na analizowanie innych kosmetyków z serii Lumene. Tym bardziej, że weszła nowa linia kosmetyków do makijażu hybrydowych Invisible Illumination, czyli połączenia makijażu i pielęgnacji - jak u mojej ulubionej Charlotte Tilbury!

Napisz mi koniecznie, jaki emasz zdanie odnośnie pielęgnacji Lumene:) Czy miałaś/miałeś z nimi do czynienia? Wydaje mi się, że na rynku polskim jest to trochę niedoceniona marka. 

Ulubieńcy roku 2014 - pielęgnacja

sobota, 17 stycznia 2015


Lepiej późno niż wcale - ten rok jest rokiem wielu zmian, a poprzedni był świetnym czasem przygotowań do nich. Co do kosmetyków - szukałam próbowałam, porzucałam i wracałam. Znalazłam jednak kilka produktów, które na stałe zagoszczą u mnie w najbliższym czasie i nie będę miała ochoty ich zmieniać. Jeśli jesteście ciekawe - zapraszam do czytania.

Poranna i wieczorna pielęgnacja cery tłustej / kwiecień 2014

sobota, 26 kwietnia 2014

Witajcie, dziś o kilku kosmetykach, które towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji mojej cery. Nie wiem, czy to dużo, czy to mało - dla mnie w sam raz. Nie są to kosmetyki z górnej półki, ale spełniają moje oczekiwania. Zapraszam!

Moja obecna pielęgnacja cery tłustej - listopad 2013

sobota, 16 listopada 2013

Witajcie:)
We wrześniu umieściłam pierwszy tego typu post, kilka produktów się zmieniło, więc pomyślałam, że czas na aktualizację.

mycie



Tak, aż trzy "żele"...:) Codziennie myję twarz żelem do cery tłustej ale wrażliwej, od La roche-posay z serii effaclar. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje głębszego oczyszczenia, używam żelu Garnier Czysta Skóra Active. 2 razy w tygodniu używam nowego dla mnie peelingu od Sorayi. 

nawilżanie



Zawsze rano i wieczorem - tonik ogórkowy od Ziaji. Cetaphil używam głównie wieczorem i zawsze po peelingu. Kiedy widzę, że moja skóra jest wysuszona, to nakładam cieniutką warstewkę Cetaphilu pod emulsję matującą od Iwostinu. 

demakijaż



Do demakijażu całej twarzy, niezmiennie od dłuższego czasu służy mi płyn micelarny be beauty. Demakijaż oczu wykonuję przy pomocy płynu dwufazowego od Delii.

Zawsze o tej porze roku moja cera płata mi figle. A do tego ostatnio nie odżywiam się dobrze ... i to wszystko widać na mojej twarzy:( Mam nadzieję, że przy zmianie diety i regularnym stosowaniu tych produktów stan mojej cery ulegnie zmianie. Na lepsze:)


Pozdrawiam Was cieplutko:)!
Monika

Pachnąca pielęgnacja - olejek Clarins

niedziela, 10 marca 2013

Pielęgnacja twarzy była zawsze wielkim wyzwaniem. Dopasowanie kosmetyków do cery to moja lekka zmora. I wtedy pomogła mi wizyta u dermatologa, który uświadomił mi, że nie powinnam stosować kosmetyków do cery tłustej i trądzikowej (moja skóra: tłusta i trądzikowa). Okazało się, że na moją cerę kosmetyki te działają zbyt drastycznie. Jest podrażniona, wysuszona. Przepisał mi wtedy Cetaphil i powiedział, że do codziennej pielęgnacji powinnam poszukać czegoś innego. Największym problemem było dla mnie świecenie się skóry. I wtedy dowiedziałam się, już nie pamiętam jakim cudem, o olejku Clarins Hauile Lotus. Kupiłam go po wnikliwym przeczytaniu opinii na wizaz.pl.


Opis producenta:
Ponad 50 lat temu stworzone do użytku profesjonalnego, jedynie w Instytucie Clarins, Olejki Clarins ze 100% czystymi ekstraktami roślinnymi równoważą skórę i chronią jej naturalny blask. Clarins Face Treatment Oil są bogate w esencjonalne olejki i ekstrakty roślinne. Są 100% czyste i nie zawierają żadnych konserwantów.
Olejek do twarzy z czystych ekstraktów roślinnych. Normalizuje wydzielanie sebum, ujednolica strukturę i koloryt cery. Olejki eteryczne z rozmarynu, geranium i lotosu działają na pory ściągająco i wyrównująco. Olejek z orzechów laskowych zabezpiecza skórę przed przesuszeniem oraz powstawaniem zmarszczek. Idealny dla cery mieszanej.


 Bardzo sceptycznie podeszłam do olejku, bo myślałam, że wydzielenie sebum sięgnie maksimum. Natłuszczać skórę? O matko....:) Ale co za przyjemne rozczarowanie! Efekty nie były widoczne na drugi dzień. Ale po miesiącu stosowania mogę w końcu opisać rezultaty.


Na początek skład: corylus avellana (wyciąg z leszczyny pospolitej), geranium maculatum (wyciąg z bodziszka plamistego), parfum, rosmarinus officinalis (wyciąg z rozmarynu lekarskiego), nelumbo nucifera (wyciąg z lotosu orzechodajnego), anthemis nobilis (wyciąg z rumianu rzymskiego), salvia sclareae (olejek szałwiowy). Nie dowiemy się czym jest "parfum", ale poza tym kosmetyk składa się z olejków eterycznych. Dla mnie ogromny plus!


Wersja olejku, która jest aktualnie na rynku została wyposażona w poręczną pipetkę. Jako chemik powracam wspomnieniami do pracy w laboratorium...




Olejek niesamowicie podziałał na moją skórę. Regulacja wydzielania sebum przez skórę się unormowała. Nie świecę się już po przyjściu do pracy. Makijaż utrzymuje się prawie przez cały dzień. Ograniczyłam użycie bibułek matujących do jednej dziennie. Pory są widocznie zmniejszone. Zmniejszyła się liczba podskórnych grudek, skóra staje się coraz gładsza i bardziej oczyszczona. Sam olejek jest niesamowicie wydajny. Stosuję go już prawie 2 miesiące, a zużycie widoczne na zdjęciach. 



Olejku używam wieczorem po przemyciu twarzy płynem micelarnym. Wystarczą 3-4 krople olejku roztarte między palcami i wmasowane w twarz. Niektórym może nie odpowiadać dość intensywny zapach olejku. Jak na przykład mojemu narzeczonemu:) Sam kosmetyk jest dość drogi, kosztuje ok. 140 zł za 30 ml. Ale jest wart swojej ceny i nie żałuję, że się na niego skusiłam. 








Żelatyna nie tylko do laminowania?

środa, 16 stycznia 2013

Hej hej:)

Dziś przychodzę do Was z garścią informacji o żelatynie. Jakiś czas temu w blogosferze pojawił się wielki bum na laminowanie włosów. Czyli, że produktu spożywczego można używać w pielęgnacji?
Przyjrzyjmy się temu trochę bliżej.

Żelatyna jest mieszaniną białek i peptydów, pozyskuje się ją w drodze częściowej hydrolizy kolagenowej ze skóry, chrząstek i kości zwierzęcych (okej, mnie już samo to zniechęca...). Używa się jej jako emulgatora, środka żelującego. Jest także składnikiem wielu farmaceutyków i kosmetyków (jako zagęszczacz), znajduje się także w powłoczce wielu kapsułek, leków, czy suplementów diety.

W blogosferze żelatyna znana jest najbardziej jako produkt do pielęgnacji włosów. Zacznijmy więc od tego najbardziej popularnego - laminowania włosów.
Nie ma się tutaj za bardzo co rozpisywać - w naczyniu rozpuszczamy żelatynę z wodą, dodajemy olejek-odżywkę i nakładamy na włosy. Ile dziewczyn-tyle sposobów: zmyć po chwili, owinąć włosy ręcznikiem i podgrzewać co jakiś czas, po dłuższej chwili zmyć. W efekcie otrzymamy piękne i lśniące włosy, bez efektu sianka na głowie:) Niczym z reklamy;). Nie próbowałam na sobie, ale podejrzewam, że jak w każdym przypadku - dla jednych coś się sprawdza, dla innych nie. Pamiętajmy, że każda z nas jest inna, każda ma inne potrzeby i oczekiwania.

zdjecie Agencja Gazeta
Żelatyna do kręcenia włosów? Cóż, tak. Niektóre z nas, które pragną o lokach/falach używają żelatyny do przygotowania żelu, do kręcenia (ale to brzmi:)). Mieszamy żelatynę z wodą, wstawiamy do zamrażalinika (!) na chwilę, po czym nakładamy niewielką ilość na włosy. Nawijamy je na bawełnianą koszulkę, upinamy, po upływie 30 minut możemy cieszyć się lokami. Cóż, tego też nie sprawdziłam na sobie, bo fale mam naturalne, ale ten sposób zupełnie mnie nie przekonuje, chyba wolę zwykłą lokówkę.

zdjecie magazyn TWIST

Powiecie - o czym babo piszesz, jak niczego z tego nie próbowałaś! A próbowałam - plaster na nos home made. Uwielbiam różnego rodzaju plasterki do oczyszczania porów. Niestety, są one zazwyczaj drogie. Oglądając filmiki na yt natrafiłam na filmik Michelle Phan, jak zrobić własne plasterki małym kosztem.
Wystarczy nam żelatyna, mleko, szklanka i łyżka. Łyżkę żelatyny mieszamy z dwiema łyżkami mleka, wstawiamy do mikrofalówki na około pół minuty. Czekamy aż lekko przestygnie i nakładamy na nos i/lub miejsca, gdzie chcemy oczyścić nasze pory. Czekamy, aż żelatyna zastygnie i zrywamy ją z twarzy jak maseczkę peel off.  Filmik z dokładną instrukcją :



Moje pory są bardzo problematyczne, są rozszerzone i trudno je oczyścić. Niestety żelatynowe plasterki nie zdały egzaminu. Owszem, lekko oczyściły pory, ale nie tak, jakbym tego oczekiwała. Minusem - dla mnie ogromnym jest zapach. Cóż, jeśli substancja jest bezzapachowa, nie myślę z czego jest ona pozyskiwana. Niestety w przypadku żelatyny, jej zapach jest mocno wyczuwalny i skrajnie niemiły, co doprowadza mnie prawie do możemy-sobie-wyobrazić-jakich-czynności.


Podsumowując - ja jestem na nie. Owszem, sprawdziłam jej działanie tylko w jednym z wyżej wymienionych sposobów, ale wrażenia zapachowe nie zachęcają mnie do kolejnych prób.

A Wy stosujecie żelatynę? Czy nie poddałyście się szałowi laminowania? Może znacie inne sposoby jej wykorzystania, albo sposób zniwelowania jej zapachu?

Pozdrawiam Was - wciąż z łóżka
Monika

Pielęgnacja twarzy

sobota, 10 września 2011

Kilka postów temu zapytałam się czy Moi Czytelicy (których jest garstka, ale za to fajna garstka:)) chcieliby posty o pielęgnacji różnych obszarów. Odpowiedzi były pozytywne, więc dziś przedstawiam Wam moją pielęgnację twarzy.

Rano myję twarz żelem, czasami przecieram tonikiem. Nakładam krem matujący i przystępuję do makijażu.
Popołudniu zmywam makijaż - oczy preparatem do demakijażu oczu, resztę płynem micelarnym.
Wieczorem co drugi, trzeci dzień robię peeling nakładam maseczkę. Myję twarz żelem, przecieram tonikiem, nakładam krem nawilżający. Potem ewentualnie preparaty na "niedoskonałości" :)

Oto kosmetyki których używam:

*żel oczyszczająco -matujący under twenty
* peeling przeciw wągrom


*Perfecta płyn micelarny
*Ziaja dwufazowy płyn do demakijażu oczu

* bambino krem pielęgnacyjny (używam na noc i kiedy zostaję w domu)
* krem nawilżająco -matujący under twenty (używam na dzień)


*tonik ogórkowy z Ziaji
* maseczka Peel Off Rival de Loop
*apteczna pasta cynkowa (na podrażnienia)
© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.