SLIDER

ziaja
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziaja. Pokaż wszystkie posty

Piękna jesienią #4 pielęgnacja ciała

sobota, 5 listopada 2016

Jesień do dla mnie czas na odstawienie typowych lekkich balsamów. Skóra pod wpływem ogrzewania jest strasznie sucha. I jest czas na moje ulubione masła. I jest to chyba jedna z niewielu rzeczy, gdzie skład mnie nie interesuje aż tak bardzo. Czy są eko itp? Nie wiem:) Jedno jest najważniejsze - stawiam na oleje i zapachy. Masło może być ciężkie w konsystencji i mieć dużą zawartość olejów. Moje ulubione kosmetyki na jesień już za chwilę!


January Favourites #1

sobota, 31 stycznia 2015

Witajcie! Nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko płynie... dopiero co świętowaliśmy Nowy Rok, a jutro powitamy luty! W związku z tym zapraszam na ulubieńców miesiąca.


Ulubieńcy roku 2014 - pielęgnacja

sobota, 17 stycznia 2015


Lepiej późno niż wcale - ten rok jest rokiem wielu zmian, a poprzedni był świetnym czasem przygotowań do nich. Co do kosmetyków - szukałam próbowałam, porzucałam i wracałam. Znalazłam jednak kilka produktów, które na stałe zagoszczą u mnie w najbliższym czasie i nie będę miała ochoty ich zmieniać. Jeśli jesteście ciekawe - zapraszam do czytania.

Little Summer Haul

piątek, 11 lipca 2014

Witajcie, dziś zapraszam Was na mały (głównie biedronkowy) haul.

Kwietniowi ulubieńcy!

czwartek, 1 maja 2014

Witajcie! W tę majówkę wypoczywam i robię co chcę. Siedzę i bez sensu oglądam TV,  szykuję się do wyjścia 2h, spaceruję i objadam się pysznościami z grilla. Krótko mówiąc - robię to, co lubię, a do tych rzeczy zalicza się przeglądanie blogów. Wszędzie denka, ulubieńcy i zakupy, stwierdziłam więc, że już czas na  moich ulubieńców kwietnia! Zapraszam! 


Promocja Rossmann - cz. 1

niedziela, 27 kwietnia 2014

Witajcie:) Wzbraniałam się przed pójściem do Rossmanna - wiedziałam, że przepadnę. W swoim postanowieniu trwałam aż do wczoraj. Obleciałam 2 Rossmanny i jestem z siebie mega dumna - nie straciłam ani zbyt dużo gotówki, ani rozsądku.

weheartit.com / meggygrace.tumbl.com

Poranna i wieczorna pielęgnacja cery tłustej / kwiecień 2014

sobota, 26 kwietnia 2014

Witajcie, dziś o kilku kosmetykach, które towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji mojej cery. Nie wiem, czy to dużo, czy to mało - dla mnie w sam raz. Nie są to kosmetyki z górnej półki, ale spełniają moje oczekiwania. Zapraszam!

Zużycia minionych tygodni

wtorek, 8 kwietnia 2014

Witajcie! Dziś jest jeden z tych dni, w których marzę, by nie wychodzić z łóżka. Niestety poranne załatwianie spraw i praca do 17 temu nie sprzyjają. A po powrocie do domu dalszy ciąg podłego nastroju i masa rzeczy do zrobienia na wczoraj. Postanowiłam więc zająć się czymś miłym i tak oto zasiadłam do pisania. Dziś zapraszam Was na zużycia ostatnich tygodni.


February Favourites and March resolutions

sobota, 1 marca 2014


Witajcie już jak najbardziej wiosennie:)

Dziś zapraszam na lutowych ulubieńców, a także kilka (no okej, więcej niż kilka) słów prywaty.


Pustaki

niedziela, 16 lutego 2014

Witajcie, dziś o moich zużyciach z ostatniego miesiąca. Trochę ich się uzbierało, więc czas na kolejny wpis z serii pustaków:) Zapraszam!


Podsumowanie grudnia - ulubieńcy, zużycia i nowości

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Witajcie! Kiecki gotowe, paznokcie zrobione? :) Tak jak zapowiadałam dziś na naszym FB, dziś "pracowity" wpis. Kończy nam się rok, a od nowego chcę ruszyć z kopytem, dlatego dziś wpis - gigant. Enjoy!

Ulubieńcy! 


Moje włosy same nie wiedzą, czego chcą. Są bardzo suche na końcach, raz takie, raz siakie. Na jednym z blogów zobaczyłam pozytywną recenzję szamponu Goodbye damage. Postanowiłam dać mu szansę. Oczywiście nie uwierzyłam w obietnicę producenta, że szampon po kilku użyciach odbuduje zniszczenia moich włosów. Nie zrobił tego, ale widocznie przysłużył się dobrej kondycji moich włosów. Oprócz tego, pozbyłam się łupieżu, nie używając żadnych przeciwłupieżowych preparatów. Na pewno wypróbuję inne produkty z tej serii. Wella proSeries repair to dobra odżywka za grosze, bo za tę wielką butlę zapłacimy 10-15zł, a to cena całkiem przyjemna. Szybka w użyciu, pozostawia włosy miękkie i lśniące. 



Co jakiś czas funduję sobie chwilę relaksu z maską na włosach. Ostatnio najczęściej sięgałam po maskę Ziaji intensywna odbudowa do włosów zniszczonych. Nie wierzę w to, że ta maska odbuduje moje włosy, ale przyjemnie i widocznie je odżywia. Na pewno jest dostępna w sklepach Ziaja dla Ciebie, pewnie też w drogeriach, w których znajdziemy produkty marki Ziaja. Spray Isana z termoochroną to kolejny dobry produkt za grosze - chroni nasze włosy przed szkodliwym działaniem wysokich temperatur. Jest to pierwszy spray z termoochroną, którego używam, dlatego nie mam porównania z innymi, ale wystarczy mi, że ten przyjemnie pachnie i nie obciąża włosów. 




Tonik Ziaja med, wersja łojotok, trądzik to mój ulubieniec już od dłuższego czasu. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, nie podrażnia, nie daje uczucia ściągniętej skóry, wspomaga walkę z nadmiernym wydzielaniem sebum. Płyn micelarny be beauty to znany wszystkim biedronkowy micel. Narazie to moje ostatnie opakowanie. W kolejce czeka Bioderma, a potem mam ochotę na różowy Loreal. 


Ultrazłuszczający peeling od Garnier to przyjemnie chłodzący i dokładnie oczyszczający żel do mycia twarzy, bardzo mi pomógł w walce z zaskórnikami. Cetaphil to zdecydowanie kosmetyk, bez którego nie potrafię żyć. Wieczorem jest moim kremem na noc, a rano nakładam cienką warstewkę pod krem matujący, dzięki czemu mat utrzymuje się dłużej. Jedno opakowanie starcza mi prawie na rok codziennego używania. 



Żel pod prysznic Bath & Body Works z kwiat japońskiej wiśni - żel pod prysznic z masłem shea o obłędnym zapachu. Kto nie zna, niech żałuje. Bloker Ziaji to dla mnie najbardziej skuteczny bloker z tego typu produktów. Żadne apteczne nie działają tak dobrze, jak ten. Oprócz tego, bloker nigdy nie podrażnił mnie tak, jak niejeden etiaxil czy inny tego typu produkt. W dodatku kosztuje 1/3 jeśli nie mniej, niż apteczny produkt. 


Paletka Sleek Oh  so special towarzyszy mi codziennie. Głównie używam jej do... brwi:) Ze sporą częścią kolorów dobijam już dna. Lovely Snow blusher to piękny zimowy róż. Choć jest to jeden z nowszych nabytków - zakochałam się w nim bez pamięci!




Zmywacz do paznokci Isana to mój ulubieniec nie pamiętam już od kiedy - na pewno od roku. Szybko zmywa nawet brokaty, nie wysusza płytki. Kosztuje grosze i ładnie pachnie (jeśli zmywacz może ładnie pachnieć). Sally Hansen Insta - dri - moje odkrycie 2012 roku. Nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez niego! Jako ciekawostkę dodam, że miss sporty wypuściło teraz tańszy odpowiednik. 

Zużycia

Zużyć w tym miesiącu wcale nie jest dużo. Od kolejnego miesiąca mam ambicje, by zużyć choć część zapasów. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie. 


Szampon Wella proSeries Frizz control - zdecydowanie jemu mogę przypisać zasługę zaprzestania puszenia się moich włosów. Ziaja maska masło kakaowe to zwyklak, ale przyjemnie pachnący. Odżywkę Isana lubię kupić sobie od czasu do czasu, kiedy nie mam pomysłu na inną. Dobry produkt w dobrej cenie, ale bez szału. 


Maseczka matująca Dermedic - matować nie matuję, ale przyjemnie nawilża. Jedna saszetka wystarcza mi na dwa użycia. Dostępna w aptekach. Planet Spa , Avon - cieszę się, że ją "wykończyłam", bo jeszcze chwila i to ona by mnie wykończyła. Moja buzia przyzwyczaiła się do niej, dlatego ostatnio efektów nie dawała żadnych. Emulsja matująca Iwostin to produkt, do którego powracam. Z małą pomocą Cetaphilu daje doskonałe efekty. Jedyny jej mankament to cena, 40zł. Czasem jednak można trafić na promocji za 30, 35zł. Jest bardzo wydajna. Peeling naturalny Soraya to miła odmiana od klasycznego peelingu morelowego Sorayi. 


Lady Speed Stick pH Active odradzam. Zdecydowanie. Chyyyyba, że macie pół dnia wolnego, które możecie spędzić z rękoma w górze, by szanowny LSS zdążył się wchłonąć. Fluid matujący Under 20 - nie wiem, które to opakowanie. Oczywiście, mam już kolejne. Czasem solo, czasem mieszam z innymi podkładami:) 


Tonik ogórkowy podkradałam mamie, kiedy mój się skończył. Mojej mamie on nie odpowiadał, mnie jak najbardziej. Kultowy produkt Ziaji:) OS żel pod prysznic Śliwka i syrop klonowy - szkoda, że edycja limitowana, chętnie sięgnęłabym po ten zapach jeszcze nie raz. 

Na zdjęciach nie znalazły się: puder matujący Essence i płyn micelarny Be beauty. 

Nowości


Pozwólcie, że nie będę zadręczać Was osobnym zdjęciem każdego produktu:) Oto garść nowości, które zagościły w moich zbiorach. Wszystkie mam zamiar zrecenzować, dajcie znać, o czym najchętniej chciałybyście przeczytać.


Uff... gratuluję wytrwałym! Komu udało się dotrwać do końca? :)


Pozdrawiam Was serdecznie!
Monika


Moja obecna pielęgnacja cery tłustej - listopad 2013

sobota, 16 listopada 2013

Witajcie:)
We wrześniu umieściłam pierwszy tego typu post, kilka produktów się zmieniło, więc pomyślałam, że czas na aktualizację.

mycie



Tak, aż trzy "żele"...:) Codziennie myję twarz żelem do cery tłustej ale wrażliwej, od La roche-posay z serii effaclar. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje głębszego oczyszczenia, używam żelu Garnier Czysta Skóra Active. 2 razy w tygodniu używam nowego dla mnie peelingu od Sorayi. 

nawilżanie



Zawsze rano i wieczorem - tonik ogórkowy od Ziaji. Cetaphil używam głównie wieczorem i zawsze po peelingu. Kiedy widzę, że moja skóra jest wysuszona, to nakładam cieniutką warstewkę Cetaphilu pod emulsję matującą od Iwostinu. 

demakijaż



Do demakijażu całej twarzy, niezmiennie od dłuższego czasu służy mi płyn micelarny be beauty. Demakijaż oczu wykonuję przy pomocy płynu dwufazowego od Delii.

Zawsze o tej porze roku moja cera płata mi figle. A do tego ostatnio nie odżywiam się dobrze ... i to wszystko widać na mojej twarzy:( Mam nadzieję, że przy zmianie diety i regularnym stosowaniu tych produktów stan mojej cery ulegnie zmianie. Na lepsze:)


Pozdrawiam Was cieplutko:)!
Monika

Pustaki -wrześniowe zużycia

środa, 16 października 2013

Witajcie:) Dziś zapraszam Was na dno wrześniowe, czyli na kilka słów o produktach, które zużyłam w minionym miesiącu. Enjoy!


Włosy



Odżywkę Isana pewnie zakupię jeszcze nie raz. Dobry produkt w niskiej cenie. Szampon Ziaja redukcja łupieżu - raz działa, raz nie. Nie wiem czy to dwie różne serie szamponu, czy kaprysy mojego skalpu i włosów.

Twarz


Dermedic żel do twarzy, seria matująca - krótko i zwięźle: szkoda pieniędzy. Mała pojemność, kosztuje ok. 30zł w aptece. Ni to czyści, ni to matuje. Cetaphil to niezastąpiony krem do twarzy na noc. Super nawilżenie. Czasem zdarza mi się nałożyć nawet na dzień. Powyższe opakowanie starczyło mi na równiusieńki rok codziennego używania na twarz. 

Kosmetyki myjące


Żel pod prysznic Joanna, wanilia - nigdy więcej. Chemiczny zapach, a w dodatku podrażniał moją skórę. Venus, delikatny żel do higieny intymnej - przyjemny zwyklak, bardzo wydajny, ok. 8zł. 


Demakijaż


Carea płatki kosmetyczne - zmieniam tylko warianty, są 3, lubię każdy. Ponoć produkowane przez Cleanic, nie wiem ile w tym prawdy. Płyn micelarny be beauty - mój ulubieniec. Mam jeszcze zapas z akcji "znikania z biedronek", ale powoli dobijam zapasowego dna:) Teraz dostępny w większej pojemności. 

Inne


Antyperspirant Garnier Ultra Dry - zdecydowanie wolę wersję z granatową nakrętką. Ta niestety nie zapewniała mi wystarczającej ochrony. Colgate - zdradziłam moje ulubione warianty Aquafresh i przerzuciłam się na Colgate. Naprawdę fajna pasta za grosze, odświeża oddech i daje przyjemne uczucie świeżości.



Ufff... dobrnęłam do końca! Mam nadzieję, że Wy też:)
Pozdrawiam,
Monika

Moja obecna pielęgnacja cery tłustej - wrzesień 2013

niedziela, 22 września 2013

Witajcie!
Jestem posiadaczką cery tłustej w kierunku bardzo tłustej, skłonnej do wyprysków, z rozszerzonymi porami, które bardzo łatwo się zapychają, a dodatkowo wrażliwej. Lubię zmieniać kosmetyki pielęgnujące w poszukiwaniu ideału. Co jakiś czas będę aktualizować swoją pielęgnację, opisywać Wam swoje wrażenia. Mam nadzieję, że i Wy podszepniecie mi kilka słów i polecicie swoich ulubieńców wiodących prym w Waszej pielęgnacji. Enjoy!

Poranna pielęgnacja




Lubię spać, więc zazwyczaj wstaję najpóźniej jak mogę. Dlatego moja poranna pielęgnacja jest minimalistyczna. Rano myję twarz żelem Dermedic normativ (ok. 25zł). Nakładam go w ilości ziarnka grochu na cleanpod i myję twarz około minuty. Kiedyś przeczytałam, że twarz trzeba myć właśnie ok. przez minutę. Zaczęłam zwracać uwagę na to, jak długo myję twarz i przyznam, że odkąd zaczęłam poświęcać tej czynności >60 sekund jest ona bardziej oczyszczona, także polecam ten sposób.  Następnie przecieram twarz tonikiem ZiajaMed z serii zielonej, czyli łojotok, trądzik ( ok. 10zł). Na koniec nakładam niewielką ilość Cetaphilu. Nie znam innego tak dobrze nawilżającego kremu. Kosztuje ok. 30zł. Nie ma właściwości matujących, ale przez swoje dobre nawilżające działanie wydzielanie sebum maleje, w związku z tym nie świecę się tragicznie w ciągu dnia. 

Wieczorna pielęgnacja

Po demakijażu micelem BeBeauty, tak jak rano oczyszczam twarz żelem Dermedic, przecieram ją tonikiem. Po przetarciu tonikiem Ziaji nakładam rozświetlające serum z Avonu z serii Planet spa. Nigdy nie wiedziałam w jakiej kolejności nakładać produkty na twarz, ale w tym temacie pomogła mi Elle Fowler podpowiadając, że prawidłowa kolejność to serum, potem nawilżanie. Po serum nakładam krem ZiajaMed z tej samej serii, co tonik. Krem redukujący trądzik to delikatny zielony krem, którego zadaniem jest likwidacja wyprysków, nawet tych najmniejszych. Raz działa, raz nie - nie wiem, od czego to zależy. Nie lubię, jak coś się marnuje, dlatego zużywam krem do końca. Po ziajce nawilżenie - Cetaphil. Dużo, mało? Oceńcie!


Okazjonalna pielęgnacja



Okazjonalnie, czyli ostatnio jak-mi-się-przypomni używam maseczki z glinką Planet Spa - przeszła mi już miłość do tych maseczek, ale jak krem z Ziaji - wykańczam (ale brzmi...). Maska oczyszcza moją twarz dobrze, ale brakuje mi już efektu WOW. Na podrażnienia oraz pojedyncze wypryski używam maści dla dzieci sudomax. W parze z Cetaphilem nie wysusza, za to świetnie łagodzi różne wypryski i podrażnienia. Od czasu do czasu wykonuję peeling cukrowy. Wyciskam wtedy większą ilość żelu Dermedic na dłoń i dosypuję łyżeczkę cukru. 

 A tu zbiorcze zestawienie kosmetyków, których aktualnie używam. Używacie któregoś z nich? Lubicie, a może wręcz przeciwnie? Jak wygląda Wasza pielęgnacja twarzy?


Pozdrawiam!
Monika

Jak dojść do siebie po chorobie?

Jak dojść do siebie po chorobie?

sobota, 15 czerwca 2013

Witajcie po długiej, za długiej przerwie! Wiem, że pisałam w ostatnim wpisie, że nie będzie mnie przez tydzień. Nie było przez dwa. Cóż, życie wywróciło mi się do góy nogami, w pozytywnym znaczeniu. Mimo wszystko w ostatnim czasie żyłam (i trochę nadal żyję) w ogromnym stresie. Wszystko zmierza ku dobremu, ale jak będzie - zobaczymy. Jestem dobrej myśli, a jak mawia moja Babcia: do odważnych świat należy!

To tak wstępem, a dziś chciałam napisać dla Was coś w tematyce nieco poradniczej. Jak wiecie, często choruję i podczas choroby wyglądam dosłownie jak zombie. Same wiecie, że w trakcie złego samopoczucia jedyne o czym się marzy, to własne łóżko. Chcę przedstawić Wam moje sposoby na "dojście do siebie".

1. Peeling i maseczki.  Jestem wielką fanką maseczek. Wieczorem ostatniego dnia "chorobowego" pierwsze co robię późnym wieczorem, to związuję włosy, myję twarz i wykonuję peeling.
Zdecydowanie polecam peeling Soraya, moja tłusta cera go uwielbia.

wizaz.pl
Maseczki jak wiecie uwielbiam. Oprócz mojego ostatniego żyworódkowego hitu lubię maseczki Avon planet spa. Po peelingu zazwyczaj nakładam oczyszczającą, potem nawilżającą. 
szafa.pl
Po maseczkach obkładam twarz plastrami ogórka, dzięki czemu cera od razu wygląda lepiej.

2. Kąpiel stóp. Do miski wlewam gorącą wodę, dodaję sól przywiezioną przez koleżankę z Egiptu, albo trochę mydła lawendowego z Marsylii (wygrana w jednym z rozdań). Świetnie sprawdzi się także jakakolwiek sól zmiękczająca. Moczę stopy tak długo, jak mam na to ochotę, nie krócej niż 15 minut. Często dolewam sobie ciepłej wody. Następnie w ruch idzie pumeks, ścieram naskórek, szczególnie na moich problematycznych piętach. Następnie na modzele ( z którymi cholernie się męczę!) nakładam żel do skórek Sally Hansen i zostawiam go na minutę i pumeks idzie w ruch po raz kolejny. 

empik.com
3. Olej/ maska na włosy. No okej, nie zawsze mi się chce. Ale po chorobie - SPA na wypasie:) Jeśli olej, to rycynowy. Jeśli maska to Ziaja, tutaj nie mam konkretnej ulubionej, teraz akurat to jest Ziaja oliwkowa.

nokaut.pl
4. Prysznic. To chyba nic odkrywczego:) Ulubiony żel pod prysznic i szampon potrafią zdziałać cuda. Chwilowo ulubiony żel to malina i mleczko waniliowe od Original Source.

wizaz.pl

Szampon zmieniam dość często, ale ostatnio z przyjemnością używam różnych wersji szamponów od Joanny. Teraz przypasował mi wariant zielona herbata i pokrzywa. 

wizaz.pl

5. Balsam. Wyrobiłam w sobie w maju nawyk codziennego balsamowania i teraz nie wyobrażam sobie   nie użyć balsamu po kąpieli. Od dłuższego czasu moim hitem są balsamy Bath & Body Works, teraz daisy dreamgirl.

muffinka.pl

6. Paznokcie. Moja ulubiona część:) Odsuwam skórki, kładę Nail Tek II, dwie warstwy lakieru i top z SH. Mogę chodzić w dresie i w rozczochranych włosach, tak długo jak mam pomalowane paznokcie - czuję się piękna!

http://artnail.altervista.org/opi-designer-nail-polish/

Właściwie to moja prawie, że codzienna pielęgnacja. Ale w trakcie choroby często odpuszczam sobie maski i odżywki na włosy, malowanie paznokci, moczenie stóp itd. Kiedy czuję się lepiej od razu przystępuję do SPA:) Każdą czynność wykonuję  nadzwyczaj długo i dokładnie, ale sprawia mi to ogromną przyjemność i poprawia samopoczucie.

A Wy jakimi kosmetykami i sposobami ratujecie się po chorobie?

Pozdrawiam,
Monika:)

zdenkowani - edycja majowa - duuużo zdjęć

środa, 29 maja 2013

Witajcie:) Dziś pokażę Wam moje majowe zużycia, z których jestem naprawdę dumna. Jest ich całkiem sporo i nieukrywam - specjalnie się przykładałam, by to wszystko zużyć. Ale wyszło mi to na dobre - zwolniło się sporo miejsca. Ale jeszcze więcej zostało do używania na kolejny miesiąc. 

Enjoy!

Pielęgnacja ciała


Lirene, intensywnie ujędrniający balsam do ciała - na początku myślałam, że to przeciętniak. Lekko cytrusowy zapach, lekka konsystencja, szybko się wchłaniał. Jako, że razem z nim miałam w zapasie 6 balsamów, zaczęłam się regularnie balsamować, zaraz po wyjściu spod prysznica. I przepadłam - balsam naprawdę ujędrnia. Kiedy tylko wykończę wszystkie zapasy, zdecydowanie do niego wrócę. 
Palmolive, oliwkowy żel pod prysznic - wielka butla kupiona na promocji w Intermarche za 11,99. Bardzo, bardzo wydajny, do umycia całego ciała wystarczyło jedno naciśnięcie pompki. Zapach przyjemny, konsystencja raczej z tych gęstych, ale nie galaretowatych (jak Original Source np.) Po prysznicu z jego udziałem balsam był zbędny, także polecam go wszystkim, którzy nie lubią się balsamować. 
Fennel, masło do ciała - obrzydlistwo, jak już wspominałam w osobnej recenzji. Do używania na całe ciało się nie nadaje, traktowałam grubą warstwą stopy na noc, ale mimo to były mega suche. 

Pielęgnacja twarzy


Iwostin, emulsja matująca -  super krem matujący, niestety nie nawilżał wystarczająco mojej skóry. Tak, mam cerę tłustą i tak, jest on przeznaczony do cery tłustej. Mimo wszystko, jeśli dostanę na promocji z produktem innym, niż żel do mycia twarzy z tej serii - kupię ponownie. 
Cien med, krem oliwkowy - szczerze - zużyłam na stopy, bo zapychał mnie niemiłosiernie. Nie wiem, czy go jeszcze produkują. 


Soraya, peeling do każdego rodzaju skóry. Zazwyczaj kupuję ten przeznaczony do cery tłustej, ale chciałam spróbować czegoś innego. Coż, wersja oczyszczająca mojej twarzy zupełnie nie oczyszczała, owszem, troszkę ją wygładzała, ale dosłownie na chwilę. Z tą wersją już się raczej nie spotkam. 
BeBeauty, płyn micelarny - kultowy już produkt, więcej o nim napisałam tutaj. 
Ziaja med, punktowy reduktor trądziku - ani grzeje, ani ziębi. Nie robił dosłownie nic, absolutnie. Nawet stosowany przez tydzień na jakąkolwiek "niespodziankę" nie przyniósł żadnego rezultatu. Kosztuje grosze, mniej niż 10 złotych. Mimo wszystko - nie spotkamy się więcej. 



Carea, płatki kosmetyczne - lubię je, są tanie i nie rozwarstwiają się. Ostatnio zaczęłam używać wersji niebieskiej, czyli gladkich płatków bez żadnych wgłębień i zdecydowanie wolę te niebieskie. Ale te też są niczego sobie. 

 Stopy


Bros, żel łagodzący ukąszenia komarów - najlepszy na świecie! Cóż, niekoniecznie jest to produkt do stóp, ale używałam go głównie na nogi:)
Kolastyna, krem do stóp z pękającą skórą pięt - najlepszy krem na świecie! Jak tylko go znajdę gdzieś w sklepie, to kupię na pewno. Szybko się wchłania, dobrze nawilża. Idealny na wieczór pod dniu, który spędziłyśmy w upale w sandałach. 
Evree, peeling do stóp - nie sprawdził się przy moich problematycznych stopach i niestety, przy bardziej wymagających się nie sprawdzi. 

Pielęgnacja włosów


Syoss oleo intense, odżywka termoaktywna - odżywka fajna, pod warunkiem, że używa się suszarki. Ja staram się, by włosy wysychały same. W tym przypadku zamiast pięknych, miękkich włosów, na głowie zastaniemy strąki.
Hegron, szampon miodowy - fajny szampon, podejrzewam, że kosztuje ok. 10zł. Jeśli nie będę miała ochoty wypróbować czegoś nowego, to z pewnością do niego wrócę. Włosy po nim są miękkie, dobrze się układają, a dodatkowo ten szampon podkreśla u mnie naturalny skręt loków.
Joanna Naturia, szampon z biosiarką i bursztynem - dobry szampon, ale chwilowo mi się "przejadł".


Rexona, miniatura dezodorantu - nie lubię, ale wychodzę z założenia, że jak jest, to trzeba zużyć. 
Essence,woda toaletowa  Like a day in a candy shop - przepiękny zapach, perfumetka kosztowała mnie na promocji 10zł. Jeśli znajdę dużą buteleczkę to z pewnością kupią. 

Kolorówka




Pharmaceris, fluid matujący, odcień Ivory 01 - Podkład całkiem ok, ale wydaje mi się, że zaczął mnie zapychać. Poważnie przemyślę kolejny zakup.
Essence, fix & matte, puder transparentny - mój ulubiony puder, który chyba został wycofany. Mam ogromną chęć wypróbować wersję prasowaną.

Paznokcie


Sally Hansen, Insta-Dri, top coat - ulubiony top coat przyspieszający wysychanie. Recenzja TU . 
miss Selene, biały lakier do paznokci - średniak, dla mnie za mały, ale dla osób, które niezbyt często malują paznokcie będzie ok.
Golden Rose, lakier do paznokci - nie mój kolor, w dodatku zostało go tak mało, że bez wyrzutów sumienia wyrzucam.
Essence, colour & go, you beong to me - najpiękniejsza mięta! Szkoda, że essence już go nie produkuje.
Essence, expres dry drops - nie lubię kropelek wysuszających, ale te były całkiem ok. 

Sensique, zmywacz do paznokci - fajny, na awaryjne sytuacje, ale dłuższą metę wolę Isanę. 

Uff! Udało mi się przebrnąć przez wszystkie produkty. 27 to wynik zdecydowanie satysfakcjonujący!
A jak Wasze zużycia majowe? 

Pozdrawiam,
Monika
© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.