SLIDER

be beauty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą be beauty. Pokaż wszystkie posty

Moja obecna pielęgnacja cery tłustej - listopad 2013

sobota, 16 listopada 2013

Witajcie:)
We wrześniu umieściłam pierwszy tego typu post, kilka produktów się zmieniło, więc pomyślałam, że czas na aktualizację.

mycie



Tak, aż trzy "żele"...:) Codziennie myję twarz żelem do cery tłustej ale wrażliwej, od La roche-posay z serii effaclar. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje głębszego oczyszczenia, używam żelu Garnier Czysta Skóra Active. 2 razy w tygodniu używam nowego dla mnie peelingu od Sorayi. 

nawilżanie



Zawsze rano i wieczorem - tonik ogórkowy od Ziaji. Cetaphil używam głównie wieczorem i zawsze po peelingu. Kiedy widzę, że moja skóra jest wysuszona, to nakładam cieniutką warstewkę Cetaphilu pod emulsję matującą od Iwostinu. 

demakijaż



Do demakijażu całej twarzy, niezmiennie od dłuższego czasu służy mi płyn micelarny be beauty. Demakijaż oczu wykonuję przy pomocy płynu dwufazowego od Delii.

Zawsze o tej porze roku moja cera płata mi figle. A do tego ostatnio nie odżywiam się dobrze ... i to wszystko widać na mojej twarzy:( Mam nadzieję, że przy zmianie diety i regularnym stosowaniu tych produktów stan mojej cery ulegnie zmianie. Na lepsze:)


Pozdrawiam Was cieplutko:)!
Monika

Pustaki -wrześniowe zużycia

środa, 16 października 2013

Witajcie:) Dziś zapraszam Was na dno wrześniowe, czyli na kilka słów o produktach, które zużyłam w minionym miesiącu. Enjoy!


Włosy



Odżywkę Isana pewnie zakupię jeszcze nie raz. Dobry produkt w niskiej cenie. Szampon Ziaja redukcja łupieżu - raz działa, raz nie. Nie wiem czy to dwie różne serie szamponu, czy kaprysy mojego skalpu i włosów.

Twarz


Dermedic żel do twarzy, seria matująca - krótko i zwięźle: szkoda pieniędzy. Mała pojemność, kosztuje ok. 30zł w aptece. Ni to czyści, ni to matuje. Cetaphil to niezastąpiony krem do twarzy na noc. Super nawilżenie. Czasem zdarza mi się nałożyć nawet na dzień. Powyższe opakowanie starczyło mi na równiusieńki rok codziennego używania na twarz. 

Kosmetyki myjące


Żel pod prysznic Joanna, wanilia - nigdy więcej. Chemiczny zapach, a w dodatku podrażniał moją skórę. Venus, delikatny żel do higieny intymnej - przyjemny zwyklak, bardzo wydajny, ok. 8zł. 


Demakijaż


Carea płatki kosmetyczne - zmieniam tylko warianty, są 3, lubię każdy. Ponoć produkowane przez Cleanic, nie wiem ile w tym prawdy. Płyn micelarny be beauty - mój ulubieniec. Mam jeszcze zapas z akcji "znikania z biedronek", ale powoli dobijam zapasowego dna:) Teraz dostępny w większej pojemności. 

Inne


Antyperspirant Garnier Ultra Dry - zdecydowanie wolę wersję z granatową nakrętką. Ta niestety nie zapewniała mi wystarczającej ochrony. Colgate - zdradziłam moje ulubione warianty Aquafresh i przerzuciłam się na Colgate. Naprawdę fajna pasta za grosze, odświeża oddech i daje przyjemne uczucie świeżości.



Ufff... dobrnęłam do końca! Mam nadzieję, że Wy też:)
Pozdrawiam,
Monika
Po co przepłacać? Tanie odpowiedniki droższych kosmetyków

Po co przepłacać? Tanie odpowiedniki droższych kosmetyków

wtorek, 13 sierpnia 2013

Witajcie! Dziś przychodzę do Was z wpisem z rodzaju tych, które ja najbardziej lubię czytać. 
Stałyście się kiedyś posiadaczkami ekskluzywnych kosmetyków, które tak jak każde inne - kiedyś się skończyły, ale Wasza pensja (niekoniecznie zaczynająca się na 2 lub inną, większą cyfrę) nie pozwala Wam na ponowny zakup? A może po prostu nie lubicie wydawać fortuny na kosmetyki? Zapraszam do lektury, enjoy!

Zanim jeszcze zaczęłam prowadzić tego bloga, siostra wielokrotnie mówiła, że mam talent do wyszukiwania perełek za grosze. Ona jest wielbicielką nieco droższych kosmetyków, ja raczej tych ze średniej, albo nawet i dolnej półki. Dzięki temu, że lubię wymieniać się kosmetykami i poszukiwać nowości i alternatywnych rozwiązań, miałam okazję wypróbować, przekonać się i odkryć tanie odpowiedniki droższych kosmetyków. Często same kosmetyki są identyczne, jak ich droższa wersja.

Płyn micelarny: Bioderma (BeBeauty)


Tych dwóch płynów micelarnych nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Oba doczekały się swoich boom'ów w blogosferze. Za 250 ml Biodermy zapłacimy ok. 40zł, chociaż można ją upolować na promocji o wiele taniej. Za biedronkowy micel BeBeauty zapłacimy 4,50zł/200 ml. Różnicy moim zdaniem nie ma żadnej. Nie porównywałam składu, ale zapewne się różni - pomimo tego działa na moją cerę tak samo. 

Cienie do powiek: Urban Decay Naked 2 (NYX Nude On Nude)

 
Uwielbiam brązy na moich powiekach, dlatego wzdychałam do palety UD Naked 2 już dłuższy czas. Jednak dzięki przedstawicielom marki NYX w moje ręce wpadła paletka Nude On Nude, której koszt to ok. 40zł (UD Naked 2 - ok. 200zł), a kolory nie różnią się od siebie drastycznie. Co prawda w UD są dwa cienie więcej, ale nie robi to dla mnie wielkiej różnicy. Poza ceną, rzecz jasna:)
a tutaj porównanie, które pokazywałam już przy okazji recenzji Nude On Nude

Tusz do rzęs: GOSH Catchy eyes (Lovely, Curling pump up mascara)

  

Maskarę od GOSHa jednogłośnie z siostrą uznałyśmy za hit wszechczasów, idealną maskarę. Nieidealna jest tylko jej cena. Piękne rzęsy, długie, podkręcone, bez użycia zalotki, a to wszystko za ok. 40 zł. Cóż, trochę to dużo. Dzięki Bogu, albo raczej dzięki Ewu :) Odkryłam maskarę od Lovely, która jak widzicie na zdjęciu powyżej ma taką samą szczoteczkę. Działanie również jest takie samo. Jedyna różnica (oprócz ceny!) to trwałość. Lovely utrzymuje się na moich rzęsach ok. 12 h, co i tak jest niezłym wynikiem. Za żółte cudeńko zapłacimy ok. 8-9zł. 

Róż : NYX (Wibo)



Cóż, istnieje taki paskudny twór, jak youtube, przez który wiecznie wynajduję jakiś kosmetyk-który-muszę-mieć. Tak też było z różem NYX, który swoje kosztuje... ale nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła tańszego odpowednika. Bardzo zbliżone kolorystyką, strukturą i nawet opakowaniem są róże od Wibo. NYX można dostać już od 30zł, a za Wibo zapłacimy... ok. 
6-8 zł.
















eyeliner Loreal (Wibo)

















Ostatnio w TV pojawiają się piękne reklamy nowego eyelinera w pisaku od L'oreal. Miałam okazję trochę go poużywać i przyznam Wam, że widziałam różnicę między nim, a linerem z Wibo, którego używam na codzień, z przewagą dla Wibo. Na mojej powiece Wibo utrzymuje się dłużej, tak jak i pieniądze w portfelu, kupując tańszą wersję. Za pana markowego zapłacimy ok. 30zł, za pana z oczkiem na przedzie ok. 10zł. Nie należę do osób, którym trzeba dwa razy powtarzać: w tym przypadku lecę na taniochę:)

Dziewczyny, jeśli macie swoją listę "dupes"/ odpowiedników, koniecznie się nią z nami podzielcie! Czy używacie któregoś z wymienionych przeze mnie produktów? Lubicie tanioche, czy pozostajecie wierne droższym wersjom? Dajcie znać:)


Buziaki!
Monika

zdenkowani - edycja majowa - duuużo zdjęć

środa, 29 maja 2013

Witajcie:) Dziś pokażę Wam moje majowe zużycia, z których jestem naprawdę dumna. Jest ich całkiem sporo i nieukrywam - specjalnie się przykładałam, by to wszystko zużyć. Ale wyszło mi to na dobre - zwolniło się sporo miejsca. Ale jeszcze więcej zostało do używania na kolejny miesiąc. 

Enjoy!

Pielęgnacja ciała


Lirene, intensywnie ujędrniający balsam do ciała - na początku myślałam, że to przeciętniak. Lekko cytrusowy zapach, lekka konsystencja, szybko się wchłaniał. Jako, że razem z nim miałam w zapasie 6 balsamów, zaczęłam się regularnie balsamować, zaraz po wyjściu spod prysznica. I przepadłam - balsam naprawdę ujędrnia. Kiedy tylko wykończę wszystkie zapasy, zdecydowanie do niego wrócę. 
Palmolive, oliwkowy żel pod prysznic - wielka butla kupiona na promocji w Intermarche za 11,99. Bardzo, bardzo wydajny, do umycia całego ciała wystarczyło jedno naciśnięcie pompki. Zapach przyjemny, konsystencja raczej z tych gęstych, ale nie galaretowatych (jak Original Source np.) Po prysznicu z jego udziałem balsam był zbędny, także polecam go wszystkim, którzy nie lubią się balsamować. 
Fennel, masło do ciała - obrzydlistwo, jak już wspominałam w osobnej recenzji. Do używania na całe ciało się nie nadaje, traktowałam grubą warstwą stopy na noc, ale mimo to były mega suche. 

Pielęgnacja twarzy


Iwostin, emulsja matująca -  super krem matujący, niestety nie nawilżał wystarczająco mojej skóry. Tak, mam cerę tłustą i tak, jest on przeznaczony do cery tłustej. Mimo wszystko, jeśli dostanę na promocji z produktem innym, niż żel do mycia twarzy z tej serii - kupię ponownie. 
Cien med, krem oliwkowy - szczerze - zużyłam na stopy, bo zapychał mnie niemiłosiernie. Nie wiem, czy go jeszcze produkują. 


Soraya, peeling do każdego rodzaju skóry. Zazwyczaj kupuję ten przeznaczony do cery tłustej, ale chciałam spróbować czegoś innego. Coż, wersja oczyszczająca mojej twarzy zupełnie nie oczyszczała, owszem, troszkę ją wygładzała, ale dosłownie na chwilę. Z tą wersją już się raczej nie spotkam. 
BeBeauty, płyn micelarny - kultowy już produkt, więcej o nim napisałam tutaj. 
Ziaja med, punktowy reduktor trądziku - ani grzeje, ani ziębi. Nie robił dosłownie nic, absolutnie. Nawet stosowany przez tydzień na jakąkolwiek "niespodziankę" nie przyniósł żadnego rezultatu. Kosztuje grosze, mniej niż 10 złotych. Mimo wszystko - nie spotkamy się więcej. 



Carea, płatki kosmetyczne - lubię je, są tanie i nie rozwarstwiają się. Ostatnio zaczęłam używać wersji niebieskiej, czyli gladkich płatków bez żadnych wgłębień i zdecydowanie wolę te niebieskie. Ale te też są niczego sobie. 

 Stopy


Bros, żel łagodzący ukąszenia komarów - najlepszy na świecie! Cóż, niekoniecznie jest to produkt do stóp, ale używałam go głównie na nogi:)
Kolastyna, krem do stóp z pękającą skórą pięt - najlepszy krem na świecie! Jak tylko go znajdę gdzieś w sklepie, to kupię na pewno. Szybko się wchłania, dobrze nawilża. Idealny na wieczór pod dniu, który spędziłyśmy w upale w sandałach. 
Evree, peeling do stóp - nie sprawdził się przy moich problematycznych stopach i niestety, przy bardziej wymagających się nie sprawdzi. 

Pielęgnacja włosów


Syoss oleo intense, odżywka termoaktywna - odżywka fajna, pod warunkiem, że używa się suszarki. Ja staram się, by włosy wysychały same. W tym przypadku zamiast pięknych, miękkich włosów, na głowie zastaniemy strąki.
Hegron, szampon miodowy - fajny szampon, podejrzewam, że kosztuje ok. 10zł. Jeśli nie będę miała ochoty wypróbować czegoś nowego, to z pewnością do niego wrócę. Włosy po nim są miękkie, dobrze się układają, a dodatkowo ten szampon podkreśla u mnie naturalny skręt loków.
Joanna Naturia, szampon z biosiarką i bursztynem - dobry szampon, ale chwilowo mi się "przejadł".


Rexona, miniatura dezodorantu - nie lubię, ale wychodzę z założenia, że jak jest, to trzeba zużyć. 
Essence,woda toaletowa  Like a day in a candy shop - przepiękny zapach, perfumetka kosztowała mnie na promocji 10zł. Jeśli znajdę dużą buteleczkę to z pewnością kupią. 

Kolorówka




Pharmaceris, fluid matujący, odcień Ivory 01 - Podkład całkiem ok, ale wydaje mi się, że zaczął mnie zapychać. Poważnie przemyślę kolejny zakup.
Essence, fix & matte, puder transparentny - mój ulubiony puder, który chyba został wycofany. Mam ogromną chęć wypróbować wersję prasowaną.

Paznokcie


Sally Hansen, Insta-Dri, top coat - ulubiony top coat przyspieszający wysychanie. Recenzja TU . 
miss Selene, biały lakier do paznokci - średniak, dla mnie za mały, ale dla osób, które niezbyt często malują paznokcie będzie ok.
Golden Rose, lakier do paznokci - nie mój kolor, w dodatku zostało go tak mało, że bez wyrzutów sumienia wyrzucam.
Essence, colour & go, you beong to me - najpiękniejsza mięta! Szkoda, że essence już go nie produkuje.
Essence, expres dry drops - nie lubię kropelek wysuszających, ale te były całkiem ok. 

Sensique, zmywacz do paznokci - fajny, na awaryjne sytuacje, ale dłuższą metę wolę Isanę. 

Uff! Udało mi się przebrnąć przez wszystkie produkty. 27 to wynik zdecydowanie satysfakcjonujący!
A jak Wasze zużycia majowe? 

Pozdrawiam,
Monika

Biedronkowy samobój!

poniedziałek, 20 maja 2013

Witajcie:) Z okazji choroby postanowiłam zrobić porządek w folderze ze zdjęciami na bloga. Oczywiście odnalazłam kilka produktów, których recenzje się tutaj jeszcze nie pojawiły.Nie mogłam uwierzyć, że ta jest jedną z nich! Dziś kilka słów o wycofywanym płynie micelarnym BeBeauty z Biedronki. Wycofywany, więc czy "opłaca się" pisać teraz o nim recenzję? Uważam, że tak - być może  te z Was, które tego micela nie znały zdążą jeszcze pognać po ostatnie dostępne butelki. 



Płyn mieści się w całkiem przyjemnej dla oka trójkątnej butelce. Tutaj plus za to, że widzimy ile produktu zostało. Butelka zamykana jest na zatrzask, ale jak widzicie na zdjęciu poniżej, nie jest to typowy zatrzask " z klapką". Przez otwór, który pojawia się po naciśnięciu na jedną krawędź zakrętki wydobywa się płyn, a my możemy dozować jego ilość. Wylewamy na wacik dokładnie tyle, ile chcemy, micel nie rozlewa nam się po rękach, ale też nie mamy problemu z jego wydobyciem. 


A jak ze zmywaniem makijażu? Z tuszem może mieć troszkę problemu, ale wszystko inne zmywa bezbłędnie. Po użyciu tego micela twarz jest czysta, świeża i przede wszystkim nie lepi się. Jak dla mnie - micel idealny. Do demakijażu oka zawsze używam płynów dwufazowych, więc to, że ma problemy z tuszem (co nie oznacza, że go nie zmywa - zmywa, ale trochę więcej z tym zabawy), nie stanowi dla mnie żadnej przeszkody. Nie uczula, nie powoduje nowych wyprysków, nawilża, koi i łagodzi podrażnienia. 

Dla ciekawskich skład:)


Płyn micelarny możecie jeszcze dostać w Biedronkach. Kosztuje zaledwie 4 zł ( z groszami, nie pamiętam dokładnie ile), a za kosmetyk produkowany przez Tołpę to raczej cena śmiesznie niska. Tym z Was, które nie miały okazji go przetestować, naprawdę polecam spacerek do Biedronki i przetrząsanie regałów:) Ja już zrobiłam zapas - 5 butelek. Dla niektórych to sporo i przyznam, że dla mnie też, ale pocieszam się tym, że rekordzistka kupiła 16:)

Micelowi przyznaję oczywiście: 



Pozdrawiam Was, z łóżka:(
Monika

Ulubieńcy kwietnia

wtorek, 1 maja 2012

Witajcie w pierwszy majowy dzień:)
Nareszcie mam chwilę oddechu po kilku naprawdę ciężkich dniach. I jeśli nie pomaga już malowanie paznokci, to na pewno pomoże nowa notka na bloga:).
Chciałabym zacząć od podziękowania wszystkim 90 obserwującym! Wiem, że większość z Was może pochwalić się trzycyfrową liczbą obserwatorów, niekoniecznie zaczynającą się od 1-5, ale dla nas 90 to bardzo dużo. Pamiętam jeszcze jak niedawno cieszyłam się z pierwszej piątki.:)
Przygotowałam dziś i ulubieńców, i zużycia, i zakupy, ale postanowiłam nie zanudzać Was aż tak, dlatego w tym wpisie skupmy się na ulubieńcach, a trochę tego jest.


Żel pod prysznic Marks&Spencer Lime fresh, petitgrain energy, black pepper zest - super zapach, akurat na ciepłe dni. Nie wysusza, nie nawilża, ale pachnie obłędnie!
Żel do mycia twarzy, peeling i maseczka w 1, Garnier - używam jako peeling i żel, jako maseczkę może ze dwa razy. Dobrze oczyszcza, w dodatku cena 9,99:) Nie wiem o co chodzi z tą ceną, bo w części sklepów kosztuje ok, 22zł, a w części ok.10zł...:)
Krem do twarzy Under 20 pro!hydra - fajny krem nawilżający, długo się wchłania, ale doskonale nawilża, stosuję na noc, jest bardzo wydajny. 
Ziaja tonik nagietkowy -spełnia obietnice producenta - odświeża i nawilża.
Krem nawilżający/matujący Garnier - Co do nawilżenia to nie jestem pewna, ale zdecydowanie matuje. Jeśli nasza skóra jest dobrze nawilżona, to kropelki sebum o których możemy przeczytać na wielu blogach się nie pojawiają. Stosuję tylko na dzień.
Chusteczki do demakijażu BeBeauty - idealny produkt dla leniwych. Szybko zmywają makijaż, jedna chusteczka wystarczy do demakijażu całej twarzy. Nie ściągają skóry, tak jak w moim przypadku żel micelarny BeBeauty. 
Maseczki planet spa, Avon - moje ulubione to zdecydowanie nawilżająca oliwkowa i z minerałami z Morza Martwego. Zamówiłam już pełnowymiarowe:)
Lady Speed Stick - niska cena, bo ok. 8zł i obłędny zapach, ochrona taka sobie, ale w połączeniu z blokerem nie ma sobie mocnych.
Bloker, Ziaja - przypadło mi do gustu nowe opakowanie. Jestem w stanie wytrzymać pieczenie, o którym wiele z Was ostatnio pisze, jeśli tylko nie będę miała wielgachnych plam na ubraniu.




 
Paletka Sleek, Oh so special! - można nią wyczarować cuda!
Maskara Maybelline One by One volum express - Nie wiem, jak mogłam używać czegoś innego!
eyeliner essence w kolorze czarnym - wciąż walczę z krzywymi kreskami i chyba mi się to udaje;)
Adidas fizzy energy - szału nie ma, ale zapach przyjemny. Dobra alternatywa dla różowego adidasa.
Pędzel "do torebki" for your beauty - Dziwię się, że za taką cenę jeszcze się trzyma:)
mySecret puder transparentny - nawet najmniej doświadczonym nie zrobi krzywdy
Sudocrem - mój hit na wszelkiego rodzaju stany zapalne
Baza pod cienie Hean - w opakowaniu po cieniach Inglot, dostałam od Agaty na wypróbowanie i jestem bardzo na tak!
Cienie Color Trend Angel Food - nadają się i na codzień, i na wieczór.
N.Y.C. cienie - jedne z pierwszych zakupionych przeze mnie, na bazie Hean wyglądają cudnie!

zastrzegam, że zdjęcie nie oddaje prawdziwych kolorów

Zmywacz w pisaku, essence - przy moich zdolnościach do malowania skórek, jest moim niezbędnikiem!
Top coat essence - Baardzo długo schnie, ale przedłuża trwałość mani
essence colour&go, you belong to me 53 - śliczny "miętus". Uwielbiam w lakierach colour&go ich nazwy, szczególnie jeśli kojarzą mi się z ulubionymi piosenkami. W
 tym przypadku "You belong with me" Taylor Swift.
essence, colour&go, c'est la vie 93, delikatna brzoskwinia, pasuje do brązu od mySecret, a piosenka "C'est la vie", Andrzeja Zauchy:)
essence, nail art secial effect topper - ładny brokatowy top 06 you're a gold mine, konsystencja rzadsza niż circus confetti, szybciej schnie
essence nail art twins, 06 bella - śliczny kolor, ale potrzebuje dobrego base coat, by nie odbarwiać płytki paznokcia.
Wibo so matte, różowy - śliczny kolor, szkoda, że matowy, ale wystarczy nałożyć błyszczący top i jest pięknie:)
mySecret, cocoa - ulubiony brąz
mySecret - wysuszać i nabłyszczacz - wiem, że Magda bardzo go lubi, ja miłością jeszcze nie pałam, ale powoli się przekonuję (planujemy wspólną recenzję tego produktu)
odżywka Eveline 8w1 - Kto nie ma, powinien biec do Rossmana i niezwłocznie dokonać zakupu! NIGDY nie miałam takich mocnych paznokci!


Trochę tego dużo w kwietniu, ale cóż:)
Pozdrawiam ciepło, korzystajcie z pogody!
Monika

EDIT: pamiętajcie o naszej akcji z recenzjami!:) KLIK

kolejne zużycia

sobota, 3 września 2011

Witajcie;)
Choć pogoda za oknem piękna, ja nastrój mam iście jesienny. Coraz mniej czasu zostało do powrotu na uczelnię, praca pochłania wszystkie moje siły... Dlatego, chociaż już 14 zalegam w łóżku. Jedyne plany na dziś to ogarnięcie pokoju, kosmetyków, kakao i film.

A teraz moje ostatnie zużycia:




  
Przy dobrych wiatrach pojawi się dziś recenzja któregoś ze zużyć i zakładka "Wymiana" - z kosmetykami, które weszły w moje posiadanie i nie przypadły mi do gustu lub najzwyczajniej w świecie mi się znudziły.

Miłej soboty!




Hit i kit sierpnia

piątek, 2 września 2011

Tak jak większość blogerek postanowiłam rozpocząć "serię" - kit i hit miesiąca.
Na hit wybrałam 3 kosmetyki, które pokochałam od pierwszego użycia:)

HIT

*peeling truskawkowy Joanna - pięknie pachnie! Nie będę zamieszczała recenzji - znajdziecie ją na pierwszym lepszym blogu:)
*Żel do twarzy under 20 (damski:) odpowiednik tego, który opisywałam wcześniej) - jego "męską" wersję opisałam TUTAJ
*sól do kąpieli pomarańczowa, Be Beauty - wsypuję ją pod prysznic i najzwyczajniej w świecie sobie po niej depczę - super masaż dla stóp, nieziemski zapach uprzyjemniający każdą kąpiel.

KIT

żel peelingujący do twarzy, Be Beauty - zdjęcia i recenzja Smeti KLIK
Zdjęcie tego żelu mam tylko jako denko, a w internecie mogę znaleźć tylko zdjęcia od Smeti ;) Zapraszam Was do przeczytania Jej recenzji.
Moja opinia o tym żelu jest zupełnie inna - nic nie ściera, twarz jaka była, taka jest. Znam produkty w tej cenie, które sprawdzają się o wiele lepiej.


Wczoraj rano Martyna z http://mania-kupowania.blogspot.com ogłosiła wyniki swojego pierwszego rozdania. Udało mi się i wygrałam - pierwszy raz! Dziś po powrocie z pracy czekała już na mnie paczka. Oto jej zawartość:



Od góry : maseczka peel off Rival de Loop (moja ulubiona!), puder do kąpieli, kartka urodzinowa (dziękuję Martynko!), lakier Catrice, 4 lakiery Safari - totalnie moje kolory!, róż w płynie, lakier wibo, pilniczek My secret, kolczyki wkrętki, próbki i dwie maseczki Perfecta.

Jak same widzicie baaardzo dużo rzeczy:) Najbardziej cieszy mnie moja maseczka RdL i lakiery Safari, które mają cudne kolory, o wiele jaśniejsze niż na zdjęciu. Dziękuję Martynie za super rozdanie,a Was zapraszam serdecznie na Jej bloga Mania -Kupowania


Come back:)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Witam Was Kochane po chwilowej przerwie:) Wróciłam już z Warszawy, za tydzień w poniedziałek wyjeżdżam do leśnej głuszy, więc kolejna przerwa jest blisko. Ale mam nadzieję, że zdążę umieścić ze dwie recenzje, bo trochę tego czeka w kolejce.

Tuż po przyjeździe czekała na mnie miła niespodzianka - siostra przygotowała dla mnie całą masę kosmetyków:









oraz cała masa próbek kremów i podkładów.

I moje kosmetyczne zakupy:






Kupiłam jeszcze płyn micelarny z Perfecty, ale nie mogę go znaleźć, by zrobić zdjęcie.

(ze strony wizaz.pl)

I kilka wykończeń:


całkiem fajny, ale zapach mnie nie powalił.

makijaż zmywa fajnie, ale nie nadaje się do codziennego mycia twarzy.

mówię stanowcze nie!


tak, tak, tak, tak!


 Teraz zabieram się już za odwiedzanie Waszych blogów. Pozdrawiam ciepło:):):)


© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.