SLIDER

Clarena
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clarena. Pokaż wszystkie posty

kosmetyk - cudo od Clareny

piątek, 17 maja 2013

Witajcie:) Jak pewnie większość z Was, zmagam się z humorami mojej cery. Raz jest ona w świetnej kondycji przez kilka dni, aby zaraz potem wszystkie niespodzianki zaatakowały ją z mega siłą. Często zmieniam pielęgnację twarzy. Chcę zobaczyć, które z produktów służą mojej cerze, a które powinnam omijać z daleka. 

Dziś chcę zaprezentować Wam krem marki Clarena.


Zanim przejdę do sedna, muszę Wam powiedzieć, jak bardzo byłam zaskoczona faktem otrzymania tego kremu. Jakoś w listopadzie w Warszawie odbyło się spotkanie blogerek, na które nie mogłam się udać ze względu na egzaminy na uczelni. Na spotkanie zgłosiła się Magda, by "reprezentować naszego bloga". Na blogerskiej kawie panie przedstawicielki firmy Clarena przygotowały upominek w formie kosmetyku, dopasowany do wymagań cery zgłoszonej na spotkanie blogerki. W tym celu przed spotkaniem przedstawicielki przejrzały zgłoszone blogi i cóż... na racjapielegnacja znalazły post o tym, jak bardzo jestem zła i smutna, bo nie mogę uczestniczyć w wydarzeniu i przekazały Magdzie upominek także dla mnie, który był podpisany moim imieniem i adresem bloga. Mówcie co chcecie, ale to było cholernie miłe!

W mojej paczce znalazł się krem z roślinnymi komórkami macierzystymi. 

Od producenta: "Innowacyjny krem zawierający 100% naturalnych , pozbawionych alergenów składników. Polecany dla cery skłonnej do podrażnień, alergii i atopii oraz po zabiegach dermokosmetycznych. Koncentrat komórek macierzystych stymuluje odnowę naskórka oraz syntezę kolagenu i elastyny w skórze właściwej. Antileukine 6 hamuje uwalnianie mediatorów stanu zapalnego, łagodzi istniejące i zapobiega powstawaniu nowych podrażnień. Naturalna betaina skwalen i wit. E wzmacniają barierę lipidową gwarantując optymalne nawilżenie, odżywienie oraz ochronę przed wolnymi rodnikami."

Skład: aqua, persea gratissima (avocado) oil, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, capric triglyceride, isopropyl palmitate, betaine, glycerin, polyglyceryl-3 dicitrate/stearate, laminaria ochroleuca extract, stearyl alcohol, glyceryl stearate, benzyl alcohol, dehydroacetic acid, vitis vinifera fruit meristem cell culture, sodium phytate, tocopherol (mixed), beta -sitosterol, squalene, xhantam gum


Krem mieści się w szklanej butelce, a ta znajduje się w kartoniku, na którym są wszystkie informacje: skład, stosowanie itp.


Sam krem znajduje się w szklanej buteleczce z pompką. Na poniższym zdjęciu  nie widać logo Clareny, bo się zmazało (jakim cudem - o tym później). Taka buteleczka jak i w ogóle opakowanie to dla mnie strzał w dziesiątkę!


W szklanej buteleczce mieści się... woreczek próżniowy (?), który umożliwia nam zużycie kremu do dosłownie ostatniej kropelki. Używałam tego kremu od około dwóch miesięcy, a ubytku nie zanotowałam. W związku z tym postanowiłam odkręcić buteleczkę, żeby zobaczyć ile kremu jeszcze zostało. Nie mogłam wyciągnąć pompki, męczyłam sie więc i męczyłam... i tak zdarłam to nieszczęsne logo. W każdym razie - pomysł z woreczkiem, to już nie strzał w dziesiątkę, a w setkę. 


Co do samego kremu i jego używania: stosowałam go rano, czasem też wieczorem. Choć nigdzie nie ma wyraźnie napisane, że to krem matujący - u mnie poniekąd taką rolę pełnił. Moja skóra była idealnie nawilżona, w związku z czym nie wydzielała tak dużo sebum. Poznikały wszystkie zaczerwienienia, podrażnienia, niespodzianki na twarzy pojawiały się tylko przez kilka dni w miesiącu, ale my kobiety wiemy, że tak musi być:). Krem nie zatykał porów, przez okres jego używania nie na twarzy nie powstał ani jeden zaskórnik, a ja otrzymywałam wiele komplementów odnośnie mojej cery. Oprócz tego bardzo dobrze współpracował z różnymi podkładami. Szybko się wchłaniał i nie rolował. 

Opakowanie 50 ml wystarczyło mi na 3 miesiące codziennego używania rano i sporadycznie wieczorem

Krem można kupić bezpośrednio u producenta: www.clarena.pl i z tego, co widzę jest aktualnie na promocji - 132zł za 50ml  (zamiast 142zł).  

Pomimo nienajniższej ceny krem na pewno jeszcze nie raz trafi na moją półkę. Oczywiście, Clarenie przyznaję: 



Znacie, lubicie produkty marki Clarena? 


Pozdrawiam Was,
Monika






I like it! Ulubieńcy stycznia

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Hej:) Za mną świetny weekend, przede mną dobry tydzień. Dziś spełniło się jedno moje malutkie marzenie. No, taka zachciewajka. Przyszła pocztą, ale o tym kiedy indziej. Dziś chciałąbym przedstawić Wam garść moich styczniowych ulubieńców. Bez kategorii - po prostu wybrałam to, czego używałam najczęściej w styczniu i to, co mi najbardziej służyło Enjoy:)



Róż Wibo  nr 3,  puder transparentny Essence - najlepszy puder jaki kiedykolwiek miałam! W marcu ma zostać wycofany, więc odkładam kasę i robię zapasy! Tani - 14zł, matuje na bardzo długo przy cerze baaaardzo tłustej. Cienie Inglot - uwielbiam (więcej niżej), Essence korektor - delikatny korektor, dobrze kryje, kosztuje jakieś 10zł i naprawdę długo się utrzymuje. Używam pod oczy, ale też punktowo. Podkład under 20 - lubię, choć początkowo kupiłam za ciemny odcień. Ładnie pachnie, ale słabo kryje. Używam kiedy się spieszę, na codzień mieszam raczej z Lumene w odcieniu 3 Perfect Beige. Ten podkład dobrze kryje, ale kolor trochę nie mój. Samodzielnie mam wrażenie, że mnie zapycha, ale razem z under 20 jest okej, nic się nie dzieje. 

Paletka Sleek OSS, używam głównie do brwi. Masło do ust Nivea - lubię, zapach budyniu malinowego. Radzi sobie z suchymi skórkami i ze wszystkim tak jak Carmex. Puder prasowany miss sporty So Matte - puder fajny, noszę w torebce, służy mi do poprawek. Fajny produkt za grosze. Próbka  Yves Rocher So Elixir - śliczne perfumy! Muszę kupić pełnowymiarowe opakowanie.  Żel atybakteryjny Bath & Body Works o zapachu Pink Chiffon - zapach jest intensywny, ale nie przeszkadza. Baaaardzo wydajny! Krem do twarzy Clarena z serii Eco Line - świetny nawilżający krem. Choć nie ma właściwości matujących, moja skóra nie błyszczy się po nim. Szybko się wchłania, pasuje mi zarówno na noc jak i na dzień. 



A tu cienie, których używam najczęściej. Ze Sleeka drugi od góry po prawej stronie i trzeci od gory po lewej. Brązowo złoty na powiekę, czekoladowy na brwi. Z Inglota używam wszystkich kwadratowych, z wyjątkiem żółtawego koloru.  Numerki to: brąz u góry po lewej AMC shine 134, beż 463, a potrójny to 122R. Tak pokochałam Inglota, że marzy mi się osobna wielka paleta na każdą porę roku! Ale narazie marzenia pozostaną marzeniami - przez jakiś czas.

Tym czasem uciekam na stepper, potem szybki prysznic i niestety na szarym końcu poodwiedzam Wasze blogi.

© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.