SLIDER

GOSH
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GOSH. Pokaż wszystkie posty

Kolejne promocje -40%!

poniedziałek, 14 lipca 2014

Uwielbiam, gdy któryś ze sklepów (Rossmann czy Hebe) ogłasza promocję 40%. Wiem, że będzie się działo, chociaż to idealny czas u mnie "przed wypłatą". Obiecuję sobie, że będę ostrożna - czas odkładać pieniądze na ślub:)
Ale podzielę się z Wami tylko informacją, że od jutra Hebe organizuje promocję -40% i to na kilka firm dziennie. I wchodzą w to także produkty PUPA i Essie. Na te chyba najbardziej będę oczekiwać:):):) Dajcie znać, czy coś fajnego udało Wam się upolować:)
Więcej informacji na temat promocji znajdziecie tu.

Pozdrawiam


Po co przepłacać? Tanie odpowiedniki droższych kosmetyków

Po co przepłacać? Tanie odpowiedniki droższych kosmetyków

wtorek, 13 sierpnia 2013

Witajcie! Dziś przychodzę do Was z wpisem z rodzaju tych, które ja najbardziej lubię czytać. 
Stałyście się kiedyś posiadaczkami ekskluzywnych kosmetyków, które tak jak każde inne - kiedyś się skończyły, ale Wasza pensja (niekoniecznie zaczynająca się na 2 lub inną, większą cyfrę) nie pozwala Wam na ponowny zakup? A może po prostu nie lubicie wydawać fortuny na kosmetyki? Zapraszam do lektury, enjoy!

Zanim jeszcze zaczęłam prowadzić tego bloga, siostra wielokrotnie mówiła, że mam talent do wyszukiwania perełek za grosze. Ona jest wielbicielką nieco droższych kosmetyków, ja raczej tych ze średniej, albo nawet i dolnej półki. Dzięki temu, że lubię wymieniać się kosmetykami i poszukiwać nowości i alternatywnych rozwiązań, miałam okazję wypróbować, przekonać się i odkryć tanie odpowiedniki droższych kosmetyków. Często same kosmetyki są identyczne, jak ich droższa wersja.

Płyn micelarny: Bioderma (BeBeauty)


Tych dwóch płynów micelarnych nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Oba doczekały się swoich boom'ów w blogosferze. Za 250 ml Biodermy zapłacimy ok. 40zł, chociaż można ją upolować na promocji o wiele taniej. Za biedronkowy micel BeBeauty zapłacimy 4,50zł/200 ml. Różnicy moim zdaniem nie ma żadnej. Nie porównywałam składu, ale zapewne się różni - pomimo tego działa na moją cerę tak samo. 

Cienie do powiek: Urban Decay Naked 2 (NYX Nude On Nude)

 
Uwielbiam brązy na moich powiekach, dlatego wzdychałam do palety UD Naked 2 już dłuższy czas. Jednak dzięki przedstawicielom marki NYX w moje ręce wpadła paletka Nude On Nude, której koszt to ok. 40zł (UD Naked 2 - ok. 200zł), a kolory nie różnią się od siebie drastycznie. Co prawda w UD są dwa cienie więcej, ale nie robi to dla mnie wielkiej różnicy. Poza ceną, rzecz jasna:)
a tutaj porównanie, które pokazywałam już przy okazji recenzji Nude On Nude

Tusz do rzęs: GOSH Catchy eyes (Lovely, Curling pump up mascara)

  

Maskarę od GOSHa jednogłośnie z siostrą uznałyśmy za hit wszechczasów, idealną maskarę. Nieidealna jest tylko jej cena. Piękne rzęsy, długie, podkręcone, bez użycia zalotki, a to wszystko za ok. 40 zł. Cóż, trochę to dużo. Dzięki Bogu, albo raczej dzięki Ewu :) Odkryłam maskarę od Lovely, która jak widzicie na zdjęciu powyżej ma taką samą szczoteczkę. Działanie również jest takie samo. Jedyna różnica (oprócz ceny!) to trwałość. Lovely utrzymuje się na moich rzęsach ok. 12 h, co i tak jest niezłym wynikiem. Za żółte cudeńko zapłacimy ok. 8-9zł. 

Róż : NYX (Wibo)



Cóż, istnieje taki paskudny twór, jak youtube, przez który wiecznie wynajduję jakiś kosmetyk-który-muszę-mieć. Tak też było z różem NYX, który swoje kosztuje... ale nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła tańszego odpowednika. Bardzo zbliżone kolorystyką, strukturą i nawet opakowaniem są róże od Wibo. NYX można dostać już od 30zł, a za Wibo zapłacimy... ok. 
6-8 zł.
















eyeliner Loreal (Wibo)

















Ostatnio w TV pojawiają się piękne reklamy nowego eyelinera w pisaku od L'oreal. Miałam okazję trochę go poużywać i przyznam Wam, że widziałam różnicę między nim, a linerem z Wibo, którego używam na codzień, z przewagą dla Wibo. Na mojej powiece Wibo utrzymuje się dłużej, tak jak i pieniądze w portfelu, kupując tańszą wersję. Za pana markowego zapłacimy ok. 30zł, za pana z oczkiem na przedzie ok. 10zł. Nie należę do osób, którym trzeba dwa razy powtarzać: w tym przypadku lecę na taniochę:)

Dziewczyny, jeśli macie swoją listę "dupes"/ odpowiedników, koniecznie się nią z nami podzielcie! Czy używacie któregoś z wymienionych przeze mnie produktów? Lubicie tanioche, czy pozostajecie wierne droższym wersjom? Dajcie znać:)


Buziaki!
Monika

Tusz perfekcyjny - got it!

niedziela, 6 stycznia 2013

Długo szukałam tuszu, który spełniałby moje oczekiwania. Na zlocie blogerek w Warszawie w paczce od firmy GOSH zobaczyłam tusz w różowym opakowaniu i z silikonową szczoteczką. Z góry założyłam, że tusz nie będzie raczej wart mojej uwagi, ponieważ mam negatywne skojarzenia z silikonowymi szczoteczkami. Jak się jednak okazało - myliłam się. 





Obietnica producenta:
Maskara Catchy Eyes dla ultra uwodzicielskiego podkręcenia! Efektem są podkręcone, długie i podkreślone rzęsy. Precyzyjna szczoteczka ułatwia aplikację tuszu nawet przy małych oczach i krótkich rzęsach. Tusz idealnie modeluje rzęsy przy oczach z opadającym kącikiem zewnętrznym.
Produkt idealnie rozprowadza się na rzęsach dzięki kremowej konsystencji, gwarantuje efekt zalotnego spojrzenia bez rozmazywania i kruszenia.

Maskara ma silikonowa szczoteczkę, specjalnie wyprofilowaną, co umożliwia malowanie nawet najkrótszych rzęs. Ząbków na szczoteczce jest dużo i są bardzo gęsto rozstawione. Kształt szczoteczki idealnie dopasowuje się do mojego oka. 



A oto efekt na moich rzęsach:
oko przed nałożeniem tuszu GOSH



Widok z profilu


Oko po nałożeniu tuszu - jednokrotna aplikacja


Widok z profilu



Zestawiając:





Tusz daje naturalny efekt, bez sklejonych rzęs. Idealnie podwija i pogrubia rzęsy. Nawet po trzykrotnej aplikacji rzęsy nie są sklejone. Dla mnie najważniejszy jest fakt, że rzęsy w takim stanie pozostają dłużej niż 8 godzin. Tusz nie obsypuje się, nie kruszy, Z dodaniem zalotki efekt jest jeszcze lepszy. Rzęsy pokryte są głęboką czernią, która nie blaknie w miarę upływu czasu. 


Składniki
Wosk pszczeli sprawia, że rzęsy są miękkie i jednocześnie elastyczne. 
Wosk Carnauba działa na rzęsy odżywczo i regenerująco. 
Panthenol optymalnie nawilża. 
Duży plus za to, że maskara jest pozbawiona parabenów.  Może być stosowana przez osoby o wrażliwych oczach i noszących szkła kontaktowe.

Długo szukałam tuszu, który spełniłby moje oczekiwania. Produkt jako jeden z niewielu spełnia obietnice producenta. Żałuję jedynie, że tak trudno go dostać, nawet w Warszawie.
Cena: ok. 45 zł / 8 ml.
Zdecydowanie ocena:






Balsam GOSH - recenzja gościnna

niedziela, 13 maja 2012

Witajcie:)
Wiemy, że długo musiałyście czekać na gościnną recenzję, ale myślę, że warto:) Balsamu GOSH nie znałyśmy, a dzięki tej recenzji być może zdecydujemy się na jego zakup. 
Dziś na blogu pojawi się trochę aktualizacji, m.in. wymiana, lakiery i zobaczymy co jeszcze:) A teraz zapraszam do przeczytania recenzji;)




Zawsze uważałam , że pomimo drobnych niedogodności, jestem osobą w czepku urodzoną, bo jednak zawsze ten szczęśliwy traf koło mnie krąży. O tym że mam rację, świadczy chociażby to, że Moja Przyszła Teściowa (zwana dalej MPT) lubi trochę wydać na kosmetyki, którymi później dzieli się ze mną szczodrze ;)

Po tym krótkim wprowadzeniu, chciałabym przedstawić bohatera mojej recenzji-  BALSAM DO CIAŁA GOSH MOISTURIZING BODY LOTION CLASSIC 1 który MPT sprezentowała mi pod choinkę.





Jedno opakowanie balsamu, to 500 ml produktu zamkniętego w bardzo eleganckiej białej butelce, zakręcanej złoto- granatowym korkiem. Początkowo byłam trochę zaskoczona wielkością- fakt, to pół litra, więc mieści się w standardowych objętościach opakowań z różnymi balsamami, ale sprawiał wrażenie tak ogromnego, że zastanawiałam się ile lat będę go używać i czy zdążę zużyć zanim się zepsuje ;) Niesłuszne moje obawy- pół roku i pół balsamu za mną!

Co o swoim produkcie pisze producent?

Nawilżający balsam do ciała zapewnia doskonałe efekty pielęgnacyjne dzięki swoim aktywnym składnikom. Witamina E zwana „witaminą młodości” silnie nawilża, ujędrnia i wygładza skórę, oraz chroni ja przed promieniowaniem UV. Olejek awokado regeneruje naskórek i łagodzi podrażnienia, zalecany również przy skórze silnie przesuszonej.

Balsam jest idealnej konsystencji- nie za gęsty, nie za rzadki. Opakowanie ma przy szyjce plastikowy korek z małą dziurką- można śmiało ściskać butelkę bez obawy, że przypadkowo wyleje się na nas pół tubki. Jest bardzo lekki- wchłania się w ciągu kilku sekund zostawiając skórę aksamitna w dotyku i lekko pachnącą. Sam zapach w pierwszym zetknięciu skojarzył mi się z zapachem dla KOBIETY, nie da dziewczyny, ale szybko moje obiekcje zostały rozwiane- zapach po nałożeniu na skórę przestaje być intensywny i zostawia po sobie tylko delikatną nutkę, która jest bardzo przyjemnym doznaniem dla każdego nosa ;)


Mam skórę cukrzyka- jest tak sucha, że czasami czuje się jak jaszczurka, ale akurat balsam GOSH mojej osobie odpowiada w 110%. Działa lepiej, niż niektóre maści z mocznikiem+ jest leciutki i nie pozostawia ani grama tłuszczu na skórze. Jedynym mankamentem tego magicznego specyfiku jest cena- ok 40 zł w sklepach online. Nie wiem, czy gdybym nie dostała go w prezencie zdecydowałabym się na kupno „w ciemno”, ale jestem pewna, że kiedy buteleczka zostanie opróżniona, pomaszeruję na poszukiwania nowego egzemplarza. Ze względu na cenę uszczknę jeden punkcik i tym sposobem balsam GOSH dostaje 9/10 pkt.


kaapster



Dziękujemy za recenzję i czekamy na więcej!:)
M&M
© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.