SLIDER

bronzer
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bronzer. Pokaż wszystkie posty

Kosmetyki na ostatnią chwilę

wtorek, 4 marca 2014

Ten post postanowiłam napisać ze względu na sytuację, która zdarzyła mi się jakiś czas temu, a dokładniej – w Walentynki…
Jak na prawie pracoholika przystało, wyszłam z pracy w ten dzień godzinę później niż zakładałamJ Z moim ukochanym byłam umówiona do teatru dopiero na 19:00, więc co tam, zostałam chwilę, żeby dokończyć rzeczy związane z projektem w pracy. Przyjechałam do mieszkania, wykąpałam się, a wychodząc z wanny spojrzałam na zegarek. Do wyjścia zostało mi ok. 20 minut. I wtedy… Panika! Ubrałam się, jedną ręką suszyłam włosy, a drugą nakładałam krem, balsam, wszystko, co mogłam. Nie miałam czasu do zastanowienia się nad makijażem. Po prostu brałam kosmetyki, które wiedziałam, że mnie nie zawiodą w tej chwili. Były to produkty, które są dla mnie zawsze awaryjnym rozwiązaniem, gdy mam te kilka minut na zrobienie całego makijażu.

Dlatego chciałam Wam dzisiaj opisać kosmetyki, których używam na ostatnią chwilę, gdy nie zastanawiam się zbytnio, co wyczarować na mojej twarzy. No to zaczynam:



What I got for Christmas 2013 - Groovy kind-a love! Benefit

sobota, 28 grudnia 2013

Witajcie po jakże przyjemnej świątecznej przerwie:) Mam nadzieję, że Wasze święta były udane, a prezenty trafione! Moje święta były bardzo przyjemne, chyba najlepsze w moim życiu. Było tak, jak zawsze chciałam, żeby było. Dostałam całą masę prezentów, ale dziś chciałabym pokazać Wam jeden z głównych prezentów - make up kit Groovy kind-a love! od Benefit , który dostałam od Magdy:)


Zestaw, który otrzymałam znajduje się w metalowym, blaszanym opakowaniu, które bardzo przypadło mi do gustu. Sądząc po jego wielkości, byłam przekonana, że zawiera w sobie nędznej wielkości miniaturki, jednak jego zawartość mnie zaskoczyła. W środku znajdziemy miniatury:

Pore  fessional, czyli bazy zmniejszającej widoczność porów, róż i bronzer, pędzelek do różu i bronzera, benetint, dwustronną pacynkę, cztery cienie i tusz do rzęs.



Róż jak róż, bronzer jest perłowy (?) i raczej nie nadaje się do konturowania twarzy. Natomiast pięknie wygląda zmieszany z różem.



Maskary jeszcze nie używałam. Nie lubię napoczynać nowej, kiedy jestem w połowie poprzedniej, dlatego o niej się nie wypowiem. Nie mogłam odmówić sobie użycia cieni - są bajeczne! Tickle my ivory jest matowy, idealny do rozświetlenia wewnętrznego kącika i łuku brwiowego. Gilt-y pleasure to piękne perłowe złoto. Shimmer down to perłowe złoto wymieszane z cappucino - również obłędny. Ostatni cień, Kiss me, I'm tipsy to mat z delikatnym, bladoróżowym shimmerem. Pigmentacja tych cieni jest powalająca. 


Bez bazy utrzymują się ok. 5-6 godzin na mojej tłustej powiece. Z bazą - cały dzień, nie wymagają poprawek przed wieczornym wyjściem. 


Jestem bardzo ciekawa maskary i bazy. Boję się też, że zupełnie zmarnuję benetint. Miałam z nim pierwsze spotkanie i było porażką. Nie wiem, czy starczy mi cierpliwości, by nauczyć się pracować z nim.

Jest to moje pierwsze spotkanie z marką Benefit, ale sądząc po tym krótkim, bo kilkudniowym używaniu powyższych kosmetyków - nie ostatnie.

Znacie markę? Czy w tym przypadku cena idzie w parze z jakością? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki tej marki?

Pozdrawiam,
Monika

Sephora -bronzing powder

czwartek, 11 kwietnia 2013

Hej, hej:)
Dziś bez owijania w bawełnę - chcę Wam pokazać mój ulubiony bronzer. Jest to produkt marki Sephora, który dostałam od Magdy - używała go przez jakiś czas i postanowiła mi go oddać. Nie wiem czemu, ale jestem Bogu i Jej wdzięczna, że podjęła taką decyzję:):):)

Przedstawiam Wam bronzing powder od Sephora



Bronzer mieści się w zatrzaskiwanym pojemniczku, z charakterystycznym dla Sephory zawijasem. Opakowanie jest bardzo wytrzymałe - wielokrotnie wypadało mi z różnych wysokości i nadal jest w formie. Pod "wieczkiem" znajduje się lusterko. 

Nie jest to klasyczny bronzer.  Po otwarciu naszym oczom ukazuje się trójkolorowy puder. Jest i ciemny brąż, jasny brąz i uwaga - róż. Dla mnie rozwiązanie idealne - róż i bronzer w jednym.  Wszystkie kolory zawierają shimmer - nienahalny, ale widoczny dla oka. Niestety, nie udało mi się go uchwycić na zdjęciu.


Producent na swojej stronie informuje nas, że to bronzer o idealnie miękkiej strukturze. Owszem, ta "miękkość" jest wyczuwalna. Nie wiem, czy dostrzeżecie to na zdjęciu, ale zużycie kolorów jest różne, a to właśnie przez ich miękkość. Najbardziej zużyty i miękki zarazem jest jasny brąz, potem ciemny brąz i na koniec róż.  


 Bez zbędnego przedłużania powiem Wam, że aplikacja tego bronzera jest bezproblemowa. Owszem, można zrobić sobie nim krzywdę, jak chyba każdym kosmetycznym produktem. Idealnie sprawdzi się dla takich początkujących amatorów jak ja, którzy nie bawią się w konturowanie, a chcą trochę ożywić swój codzienny makijaż. Ogromnym plusem jest także trwałość. Nakładam makijaż ok. 6.30, zmywam ok. 22 i nadal mam co zmywać:)

TUTAJ możecie sprawdzić wszystkie dostępne kolory (aż 3:)). Ten, który widnieje na zdjęciach to medium 2.
Produkt nie zawiera parabenów, oil-free:), jest niekomodogenny. Za 9g zapłacimy 64zł . Patrząc na wydajność i nie boję się użyć tego określenia - jakość- byłabym skłonna zapłacić taką kwotę.
Jedyny minus jaki mogę odnaleźć (poza ceną dla niektórych) to nierównomierne zużywanie kolorów.
Za to odbieram gwiazdkę.



Pozdrawiam,
Monika


mapka od Sensique

sobota, 1 września 2012

Dziś chciałabym zaprezentować Wam bronzer od Sensique. Kupiłam go ponad rok temu i używałam codziennie, choć ostatnio zastąpił go róż tej samej marki. Tak wyglądał na początku:



Po roku użykowania...

Jak widzicie, starły się napisy i pojawiło się dno:) Bronzer ma trzy kolory, które prezentują się tak:


Żaden z kolorów mi nie odpowiada, dlatego pędzlem nabieram wszystkie trzy. Dodatkowo wszystkie kolory mają brokatowe drobinki, nie są one nachalne, na pewno mniejsze niż róż z letniej edycji. Bardzo go lubię, choć na czas wakacji, kiedy można bardziej poszaleć zamieniłam go na róż z drobinkami. Jednak powracam do pracy, także pewnie powrócę i do niego:)

Dostępny jest w Drogerii Natura za mniej niż 10 złotych. Uwielbiam sieciowe drogerie właśnie za to, że można tam znaleźć dobry kosmetyk w dobrej cenie. 

Tymczasem uciekam cieszyć się ostatnimi dniami przed powrotem do pracy...:)
Monika

Sensique summer blush

niedziela, 19 sierpnia 2012

Od niedawna używam różu. Właściwie ten, który Wam dziś pokażę jest moim pierwszym. Do tej pory używałam bronzera, również od Sensique.



Bardzo lubię ten róż, bo jest to coś w rodzaju różu połączonego z bronzerem. Połączenie dwóch kolorów jest dla mnie idealne, bo na mojej różowej z natury twarzy summer blush daje fajny odcień, ni to różu właśnie, ni bronzera. Ale można używać oddzielnie jako bronzer lub róż. Jest trwały i ma coś co lubię - bronzer ma  lekkie drobinki. Nie jest to brokat rodem z jarmarku, ale właśnie delikatne błyszczące drobinki. Taka odrobina szaleństwa na lato:)




od lewej: sam róż, sam bronzer, razem


Uwielbiam go i gdyby nie to, że jest bardzo wydajny, kupiłabym opakowanie na zapas;)
Według mnie ten produkt zasługuje na

Pozdrawiam Was, dziś leniwie - m.

PS. bawimy się dobrze i zbieramy materiały na notki na najbliższy czas. Dziś w ruch poszły lakiery:)

© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.