SLIDER

benefit
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą benefit. Pokaż wszystkie posty

Ulubieńcy ostatnich miesięcy - kosmetyki kolorowe

poniedziałek, 16 lutego 2015

Odkrycia 2014

piątek, 2 stycznia 2015

Witajcie! Szaleństwo sylwestrowej nocy już odespane, więc zapraszam Was na moje odkrycia minionego roku!



Kwietniowi ulubieńcy!

czwartek, 1 maja 2014

Witajcie! W tę majówkę wypoczywam i robię co chcę. Siedzę i bez sensu oglądam TV,  szykuję się do wyjścia 2h, spaceruję i objadam się pysznościami z grilla. Krótko mówiąc - robię to, co lubię, a do tych rzeczy zalicza się przeglądanie blogów. Wszędzie denka, ulubieńcy i zakupy, stwierdziłam więc, że już czas na  moich ulubieńców kwietnia! Zapraszam! 


Misja specjalna - the POREfessional, baza pod makijaż

czwartek, 24 kwietnia 2014

Witajcie! Jakiś czas temu podjęłam decyzję - czas na misję specjalną! Jej celem jest zminimalizowanie porów oraz znalezienie nowego pasującego mi podkładu. Misja nadal trwa, ale postanowiłam Wam pokazać produkty, które mi w tej misji skutecznie pomagają. Zacznę od sprawdzonego produktu.

benefitcosmetics.com

What I got for Christmas 2013 - Groovy kind-a love! Benefit

sobota, 28 grudnia 2013

Witajcie po jakże przyjemnej świątecznej przerwie:) Mam nadzieję, że Wasze święta były udane, a prezenty trafione! Moje święta były bardzo przyjemne, chyba najlepsze w moim życiu. Było tak, jak zawsze chciałam, żeby było. Dostałam całą masę prezentów, ale dziś chciałabym pokazać Wam jeden z głównych prezentów - make up kit Groovy kind-a love! od Benefit , który dostałam od Magdy:)


Zestaw, który otrzymałam znajduje się w metalowym, blaszanym opakowaniu, które bardzo przypadło mi do gustu. Sądząc po jego wielkości, byłam przekonana, że zawiera w sobie nędznej wielkości miniaturki, jednak jego zawartość mnie zaskoczyła. W środku znajdziemy miniatury:

Pore  fessional, czyli bazy zmniejszającej widoczność porów, róż i bronzer, pędzelek do różu i bronzera, benetint, dwustronną pacynkę, cztery cienie i tusz do rzęs.



Róż jak róż, bronzer jest perłowy (?) i raczej nie nadaje się do konturowania twarzy. Natomiast pięknie wygląda zmieszany z różem.



Maskary jeszcze nie używałam. Nie lubię napoczynać nowej, kiedy jestem w połowie poprzedniej, dlatego o niej się nie wypowiem. Nie mogłam odmówić sobie użycia cieni - są bajeczne! Tickle my ivory jest matowy, idealny do rozświetlenia wewnętrznego kącika i łuku brwiowego. Gilt-y pleasure to piękne perłowe złoto. Shimmer down to perłowe złoto wymieszane z cappucino - również obłędny. Ostatni cień, Kiss me, I'm tipsy to mat z delikatnym, bladoróżowym shimmerem. Pigmentacja tych cieni jest powalająca. 


Bez bazy utrzymują się ok. 5-6 godzin na mojej tłustej powiece. Z bazą - cały dzień, nie wymagają poprawek przed wieczornym wyjściem. 


Jestem bardzo ciekawa maskary i bazy. Boję się też, że zupełnie zmarnuję benetint. Miałam z nim pierwsze spotkanie i było porażką. Nie wiem, czy starczy mi cierpliwości, by nauczyć się pracować z nim.

Jest to moje pierwsze spotkanie z marką Benefit, ale sądząc po tym krótkim, bo kilkudniowym używaniu powyższych kosmetyków - nie ostatnie.

Znacie markę? Czy w tym przypadku cena idzie w parze z jakością? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki tej marki?

Pozdrawiam,
Monika
© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.