SLIDER

Golden Rose
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty

Piękna jesienią #2 najlepsze szminki!

niedziela, 23 października 2016

Jesienią zawsze stawiam na inne kolory niż latem - gdy jest gorąco to stawiam raczej na lekki makijaż, ale jesienią wolę mocniejszy makijaż oczu i ust. Zobacz, jakie kolory mam w tym roku w mojej kosmetyczce i odważ się na kolor na ustach:) 


Ulubieńcy ostatnich miesięcy - kosmetyki kolorowe

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kosmetyki na ostatnią chwilę

wtorek, 4 marca 2014

Ten post postanowiłam napisać ze względu na sytuację, która zdarzyła mi się jakiś czas temu, a dokładniej – w Walentynki…
Jak na prawie pracoholika przystało, wyszłam z pracy w ten dzień godzinę później niż zakładałamJ Z moim ukochanym byłam umówiona do teatru dopiero na 19:00, więc co tam, zostałam chwilę, żeby dokończyć rzeczy związane z projektem w pracy. Przyjechałam do mieszkania, wykąpałam się, a wychodząc z wanny spojrzałam na zegarek. Do wyjścia zostało mi ok. 20 minut. I wtedy… Panika! Ubrałam się, jedną ręką suszyłam włosy, a drugą nakładałam krem, balsam, wszystko, co mogłam. Nie miałam czasu do zastanowienia się nad makijażem. Po prostu brałam kosmetyki, które wiedziałam, że mnie nie zawiodą w tej chwili. Były to produkty, które są dla mnie zawsze awaryjnym rozwiązaniem, gdy mam te kilka minut na zrobienie całego makijażu.

Dlatego chciałam Wam dzisiaj opisać kosmetyki, których używam na ostatnią chwilę, gdy nie zastanawiam się zbytnio, co wyczarować na mojej twarzy. No to zaczynam:



Glossybox by Kasia Tusk - czy warto?

sobota, 2 listopada 2013

Jak co miesiąc czekałam na paczkę od Glossybox'a. Ponad tydzień temu przyszła paczka w kompletnie innym designie niż do tej pory. Cała idea tej edycji opierała się na tym, że kosmetyki zostały dobrane przez Kasię Tusk. Podeszłam do tego bardzo sceptycznie i powiem nawet, że byłam lekko zła... Czysty marketing? Sygnowanie czegoś swoim nazwiskiem? No jakoś do mnie to nie trafia. Ale powiem szczerze, że naprawdę miło się rozczarowałam:) Bo ten Glossy jest jednym z najbardziej praktycznych pudełek, jakie do tej pory dostałam! Nie mogłam się oprzeć, żeby nie testować ich przez tydzień i oto są moje krótkie recenzje.


Zacznę od pełnych produktów, których tym razem było 2.
Na pierwszy rzut lakier firmy Golden Rose Rich Color. 
Lakier jest niesamowity! Wszystko w opisie producenta zgadza się co do joty. Jedna warstwa tego lakieru zapewnia idealne krycie i wysoki połysk. Nie ma potrzeby nakładania drugiej warstwy, ponieważ płytka paznokcia nie przebija. Lakier jest zaopatrzony w szeroki pędzelek, który umożliwia równomierne rozprowadzenie kosmetyku. Naprawdę niesamowicie wygodny. Lakier długo utrzymuje się na paznokciach - u mnie były to 4 dni, gdy zaczął ścierać się na końcach. I szczerze powiem, że nigdy nie kupiłabym sobie takiego koloru, ale w tym po prostu się zakochałam, ponieważ wygląda niesamowicie na paznokciach. Niedługo zaprezentuję to na zdjęciu. A do tego cena! 6,90 za pełnowymiarowy produkt. Nie mogłam jednak tych lakierów wypatrzeć na mieście. Jak możecie to poratujcie i napiszcie, gdzie mogę go kupić, bo chciałabym się zaopatrzyć w inne kolory. Wiem, że można go kupić na stronie internetowej Golden Rose, ale kolory nie oddają tego, jak wygląda na żywo zapewne, więc proszę o pomoc:)


Kolejny świetny produkt. Naturalny, wygładzający bio-peeling organiczny do twarzy. Użyłam go tego samego dnia, którego go dostałam. Pięknie pachnie, ma bardzo drobne granulki, dzięki czemu bardzo delikatnie usuwa martwe komórki z powierzchni skóry. Moja skóra po użyciu była oczyszczona, gładka i przed 2 kolejne dni pięknie współpracowała. Do tej pory nie uzyskałam takiego efektu za pomocą żadnego innego peelingu. Dodatkowo peeling nawilżył moją cerę. Dla niektórych cena może być lekko odstraszająca - 49.90 zł za pojemność 75 ml. Mam nadzieję, że jednak wypróbujecie. Jeśli ktoś miałby ochotę to mam do oddania bon o wartości 50 zł przy zakupie 100 zł na stronie internetowej Love me green.


A teraz miniatury.
Płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu Bioderma każdy chyba zna. Nie używałam nigdy wersji czerwonej, bo mam swoją zieloną butlę do cery tłustej. Płyny Biodermy znane są z tego, że delikatnie oczyszczają skórę i zmywają makijaż, nawet wodoodporny. Z mojej wersji zielonej jestem średnio zadowolona, jednak czerwona zaskoczyła mnie pozytywnie, ponieważ działa bardzo kojąco na moją twarz. Muszę koniecznie przeanalizować składy obu serii. I chyba skuszę się tym razem na czerwoną serię. Cena 48 zł za pojemność 250 ml.


Lato już się skończyło, wobec czego moja biel na ciele wróciła. Spróbowałam balsamu Palmier's też zaraz po kąpieli w dniu otrzymania paczki. Otóż kolejne pozytywne zaskoczenie. Po pierwsze - pięknie pachnie masłem kakaowym. Po drugie niesamowity odcień opalenizny po 3 dniach. Nie wygląda sztucznie na mojej bladej skórze, zapach także jest znośny. Mój samoopalacz z Clarins zdecydowanie się chowa.  Ucieszyłam się, że produkty Palmier's są dostępne w Hebe, bo przed Sylwestrem na pewno zakupię wersję pełną produktu. Cena ok. 25 zł za 250 ml.


Nie lubię lakierów do włosów, mówię otwarcie, więc ten produkt mógłby równie dobrze być zastąpionym czymś innym. Zachowuje się dla mnie jak każdy lakier, utrwala itp. jedyne co mnie zaskoczyło to nabłyszczanie, które mi funduje. Koleżanki z pracy zauważyły różnicę na drugi dzień. Ale i tak lakier Wella Professionals raczej nie trafi do mojej kosmetyczki na stałe.

Tego produktu zawsze byłam ciekawa. Zbieram się do kupienia produktu PAT&RUB już od dawna. Tym bardziej, że na stronie internetowej mają często wiele promocji, bo ceny tej firmy w Sephorze po prostu powalają na kolana. Naprawdę ucieszyłam się z tego produktu w pudełku, bo peeling (scrub) z żurawiną jest niesamowity. Pięknie pachnie, a ten skład! Jako chemik po prostu się rozpłynęłam. Firma PAT&RUB pod kątem składów będzie moim zdecydowanym faworytem. Przy najbliższej promocji na pewno zakupię ten produkt w wersji pełnej. Chociaż kusi mnie też Peeling ujędrnianie i wyszczuplanie. A może polecacie jakiś peeling tej firmy?


Moim zdaniem to jedno z lepszych pudełek, jakie do tej pory dostałam, więc wybór kosmetyków przez Kasię Tusk był jak najbardziej trafny. A Wy co sądzicie o wyborze Kasi?
Pozdrawiam



Duet na jesień: Golden Rose + Essence

niedziela, 27 października 2013

Witajcie! Dziś wpis z rodzaju tych, które od dłuższego czasu prawie nie pojawiają się na blogu, a mianowicie paznokcie. Niestety, ostatnio prawie ich nie maluję. Raz - brak czasu, a dwa - są w strasznym stanie i nic im nie pomaga. Zawsze dzieje się tak na jesień, więc pozostaje mi bycie cierpliwą i czekanie:)

W wolnej chwili postanowiłam mimo wszystko pomalować paznokcie i efekt połączenia dwóch lakierów spodobał mi się na tyle, że chciałabym Wam go pokazać.

Jako lakieru podstawowego/bazowego użyłam pięknego jesiennego brązu od Golden Rose. Niestety etykietka z tyłu się wytarła, także nie znam jego numeru.



Na brąz nałożyłam jedną warstwę top coatu od Essence z serii nailart 06 you're a gold mine. 


tak wiem, pomalowane skórki... przyznaję się bez bicia - nie umiem ich doczyścić!

I jak podoba Wam się efekt? Wiem, że trochę mało "codzienny", ale lubię czasem coś odmiennego.

A teraz wracam do nadrabiania zaległości na yt, co chwilę odkrywam jakiś fantastyczny kanał i subskrybuję, i oglądam od pierwszego filmiku, i... przepadam. Cały weekend spędziłam na uczelni, także trooooszeczkę mi się tego nazbierało. Ale mimo tego - będę wdzięczna, jeśli polubicie mi jakichś youtuberów (niekoniecznie makijażowych):)

Pozdrawiam Was:)
i wracam jutro z inspiracjami na kolejny tydzień!
Monika

March favorites!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Witam Was pierwszego dnia kwietnia:) O dziwo, nie zostałam dziś ani oblana wodą, ani ożartowana.
Dzisiejszy poranek był dla mnie mega nudny, bo przyzwyczajona porannym wstawaniem do pracy, niestety dziś też nie pospałam. Pogoda dopisywała, więc narobiłam masę zdjęć wszystkich produktów ( a trochę tego jest...), które mam nadzieję - w najbliższym czasie się tu pojawią.

Dziś zapraszaszam Was na ulubieńców marca.

PIELĘGNACJA


Tutaj niewiele: 5 produktów (jeden się zagubił przed zdjęciami), ale za konkrety. Niektóre to odkrycia, w niektórych zakochałam się na nowo. 


Syoss - odżywka termoaktywna. Jeden z produktów, które albo się kocha, albo nienawidzi. O tym, że jest termoaktywna dowiedziałam się już po jej nałożeniu. Jeśli nie wysuszymy włosów suszarką, to przywitają nas mega strąki zwisające z głowy. Za to po wysuszeniu uzyskamy efekt zdrowych włosów, jednak bez efektu "wow".  Rossman, 11zł - promocja.



Żel do mycia twarzy Iwostin Purritin, doczekał się już swojej recenzji na tym blogu. Chociaż opakowanie prawie identyczne, to produkt w środku zupełnie inny. Oczyszcza, ale brakuje mu pięknego zapachu, za którym przepadałam w jego starej wersji. Jeśli jest promocja - polecam, brać! Bez promocji trochę trąci burżujstwem. Apteka zdrowie - ok. 25zł.



Emulsja matująca Iwostin Purritin - tutaj burżujstwo na całej linii, ale w promocji można się skusić. Przyjemny krem matujący na dzień. Szybko się wchłania, nie zapycha, matuje. Jest ok, ale cena... 43zł, apteka Zdrowie.


Lirene balsam intensywnie ujędrniający - przy regularnym stosowaniu widać efekty. ujędrnienia. Przy rzadkim używaniu widzimy mega nawilżenie. Takiego nawilżenia nie dał mi jeszcze żaden balsam. Nie zostawia tłustej warstwy. Przyjemny, delikatnie cytrusowy zapach. Rossman 17zł.


Cetaphil - balsam do twarzy i ciała - ja używam tylko do twarzy. Mega wydajny produkt z serii nieprzeszkadzamiżesięniekończysz. Kosztuje ok. 40złotych ale starcza naprawdę na minimum pół roku. Nie znam nic lepiej nawilżającego. Kiedyś stosowałam na dzień, teraz tylko na noc.

KOLORÓWKA
Tutaj szału raczej brak, wiele z tych produktów znacie z poprzednich ulubieńców.



Starzy ulubieńcowi bywalcy : Inglot, puder i korektor essence, maskara Rimmel. Cień w kremie essence AN: powrócił do mych łask, tak samo jak bronzer z Sephory w kolorze idealnym dla mnie. Jedyną nowością jest fluid Pharmaceris, który otrzymałam na gwiazdkę. Troszkę ciężki, ale na tę pogodę OK, nie wiem, czy mnie nie zapycha - nie mogę tego rozgryźć. 

 PAZNOKCIE


W tej kategorii prym wiodą Sally Hansen i Inglot. Zobaczcie:


Moje trio idealne, od Sally Hansen: baza Instra- grip, top coat  i wysuszacz w jednym Insta-dri i utwardzacz Diamond strength.  Recenzje dwóch pierwszych: Base coat & top coat . Utwardzacz dostałam na urodziny i jako odżywka nie sprawdził się - odpryskiwał i schodził z paznokcia już po jednym dniu. Za to jako utwardzacz: cudo! Szybko schnie i przedłuża trwałość lakieru o 2-3 dni.


Tu najnowsze odkrycie: Inglot pro thinner, czyli rozcieńczacz do lakierów do paznokci. Mam masę lakierów i wiadomo, że nie zdążę ich zużyć w terminie i do końca. Te najczęściej przeze mnie używane najszybciej gęstnieją, a jest to czasem nawet 3/4 buteleczki. I tu z pomocą przychodzi nam IPT. Wystarczy kropelka do lakieru, mieszamy i voila! Lakier jak nowy:) Starcza na bardzo długo, kosztuje 12zł. 


Moje paznokcie w marcu przeżywały kryzys, więc mało kiedy je malowałam. A jeśli już to tylko tymi dwoma lakierami: klasyczną czerwienią od Inglota i brązem od Golden Rose. 

Marzec pożegnany, czas powitać kwiecień!


Mam nadzieję, że kwiecień nie zleci tak szybko, jak marzec...:)

Powracając jednak do ulubieńców, czy wśród moich widzicie także Wasze ulubione produkty?
Pozdrawiam Was:)
Monika





Spring nailpolishes - moje propozycje wiosennych lakierów do paznokci

środa, 6 marca 2013

Witajcie:) Dziś z okazji dnia wolnego przychodzę do Was z  moimi propozycjami lakierów na wiosenne dni. Jak zapewne się domyślacie, przez wiosenny okres możecie spodziewać się swatchy właśnie tych kolorów. Zapraszam!

Wybrałam 18 lakierów, które moim zdaniem idealnie wpasowują się w wiosenny klimat. Dobra, tak naprawdę, to wybrałam około 30, ale postanowiłam swój wybór chociaż trochę zawęzić. Oto one:




Pierwsze trio pochodzi z H&M.

Od lewej: fiolet, z którego zdarła się etykietka z nazwą, strawberry lollipop, pear icecream. 
 Poniżej kwartet Nicole by OPI, mój najnowszy nabytek.
All Kendall-ed Up, Kim-pletely in Love, Wear Something Spar-Kylie, Sealed with a Kris, jak widzicie po nazwie jest to kolekcja KardashianKolor.


Weterani od essence przedstawiają się następująco: 51 mellow yellow, 53 you belong to me, 86 lovely secret.


Moje cudowne OPI : Planks a lot, Steady as she rose, Koala bear-y. 



Urocza parka ze zdjęcia powyżej to wytwory Wibo i blogerek, w tym przypadku TheOleskaaa i Siouxie. Nie nosiłam ich jeszcze, jedynie wykonałam szybkie maznięcia w celu sprawdzenia koloru i... przepadłam! 9 peaches and cream, 8 mint sorbet. 


Golden Rose Fantastic colour nr 203 to śliczny brąz z nienachalnym różowym shimmerkiem. Błękit to nr 456 od MissSporty.


Jasny, dziecięcy róż od Essie to 740 French Affair. Brudna, przyciemniona brzoskwinia pochodzi od Essence z trend edycji Vintage District- 03 Antique Pink.

Mam nadzieję, że moje propozycje przypadły Wam do gustu. Chętnie poznam Wasze propozycje, także komentujcie, linkujcie, itepe, itede...:)

Na koniec pozwolę sobie jeszcze dodać, że dziś nasz fanpage na facebooku polubiła setna osoba:) 
Tych, którzy jeszcze nie podnieśli kciuka w górę, zapraszamy do kliknięcia TU i polubienia nas na FB. Dzięki temu będzemy ciągle w kontakcie!

Pozdrawiam Was, wiosennie:)
Monika

Golden Rose:)

niedziela, 26 lutego 2012


Zgrałam zdjęcia z aparatu i znalazłam takie oto coś:) 
Uzyłam lakieru Golden Rose 217, Essence Circus confetti i topcoat'a od Essence. 


 Lakier utrzymał się jakieś 2-3 dni, niezbyt długo, ale:) Tradycyjnie pomalowane skórki:) Obiecuję się poprawić- kupiłam zmywacz w pisaku.

Zapraszamy też do nowej zakładki "Lakiery" Znajdziecie tam swatche lakierów:) 

Monika
© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.