SLIDER

haul
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haul. Pokaż wszystkie posty

Something old, something new

sobota, 8 sierpnia 2015

Witajcie, dziś zapraszam Was na mały haul:) Nadszedł czas uzupełnienia zapasów, zaopatrzyłam się w produkty, którym jestem wierna od długiego czasu, ale także te zupełnie dla mnie nowe. Enjoy!


Ready for spring! #1

niedziela, 1 marca 2015


Dziś pierwszy dzień astronomicznej wiosny i nowego miesiąca. Czy jest lepszy sposób na jego rozpoczęcie, niż nowa seria na blogu?



Ready for winter!

środa, 3 grudnia 2014

Witajcie, dziś zapraszam Was na spory haul - do takich wpisów zaglądam najczęściej na innych blogach, sama lubię też je tworzyć. Dziś moje zimowe nowości. Zima bezapelacyjnie kojarzy się ze świętami, a to właśnie okres przedświąteczny jest moim ulubionym fragmentem każdego roku. W tym roku właśnie postanowiłam zaszaleć z przygotowaniami i dekoracjami. Zobaczycie też kilka warszawskich łupów. Zapraszam!



Little Summer Haul

piątek, 11 lipca 2014

Witajcie, dziś zapraszam Was na mały (głównie biedronkowy) haul.

Promocja Rossmann - cz. 1

niedziela, 27 kwietnia 2014

Witajcie:) Wzbraniałam się przed pójściem do Rossmanna - wiedziałam, że przepadnę. W swoim postanowieniu trwałam aż do wczoraj. Obleciałam 2 Rossmanny i jestem z siebie mega dumna - nie straciłam ani zbyt dużo gotówki, ani rozsądku.

weheartit.com / meggygrace.tumbl.com

Haul z Berlina - DM

wtorek, 15 kwietnia 2014

Witajcie:) Jak większość z Was wie, korzystając z urlopów pojechałyśmy do Berlina - oczywiście na zakupy. Każda z nas chciała kupić coś innego. Udało nam się zaliczyć wszystkie sklepy i spełnić prawie wszystkie zachcianki. Dziś zapraszamy Was na haul z DM, czyli jednej z bardziej znanych drogerii w Niemczech. Jeśli chciałybyście zobaczyć, co kupiłyśmy w Primarku, albo poczytać o naszej wycieczce i obejrzeć zdjęcia - koniecznie dajcie nam znać. A teraz - zapraszamy:)


Ja nastawiałam się głównie na zakupy w Primarku i DM. W DM dokładniej na kosmetyki Balea. I tak w moje posiadanie wpadły:


żele pod prysznic: kokos i nektarynka, mandarynka, truskawka, melon;


odżywki: granat i perła, czerwona pomarańcza, mango i aloes. Pierwszą z odżywek już miałam, dlatego wzięłam dwie. Właściwie to wzięłam trzy, ale jedna już poszła w świat.


Kokosowy balsam do ciała widniał na mojej baleowej wishliście, a odżywka z serii profesjonalnej trafiła do koszyka po przeczytaniu kilku pozytywnych recenzji. 


Agata z agatabielecka.pl poprosiła mnie o odżywkę z tej serii. Nie było jej niestety w DM, który odwiedziłam, ale wzięłam za to szampon - na wypróbowanie.


Zakupy Magdy dość skromne: pędzelek do rozcierania cieni oraz biały eyeliner p2. 

Ceny były naprawdę przystępne. Za odżywki i żele pod prysznic kosztowały mnie po 65 centów, odżywka z serii professional i balsam kokosowy niecałe 2 euro, podobnie jak pędzelek i eyeliner.


Oczywiście nasze zakupy były większe:) Jeśli chcecie zobaczyć haul z Primarka, przeczytać o naszej wycieczce - dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam!



February: New in!

poniedziałek, 3 marca 2014

Witajcie! Dziś to, co lubię najbardziej, czyli moje zdobycze z ostatniego miesiąca. Spora część z tego to prezenty, albo uzupełnienie braków. Zapraszam!


Styczniowy haul - duuuuuuży haul:)

sobota, 25 stycznia 2014

Witajcie:) Poświąteczne wyprzedaże kuszą, a ja chętnie lub mniej ulegam ich szaleństwu. No bo jak nie ulec, kiedy wszędzie czerwone znaki ze zniżkami? No i pustki straszące łazienkowe półki? Zapraszam:)


Podsumowanie grudnia - ulubieńcy, zużycia i nowości

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Witajcie! Kiecki gotowe, paznokcie zrobione? :) Tak jak zapowiadałam dziś na naszym FB, dziś "pracowity" wpis. Kończy nam się rok, a od nowego chcę ruszyć z kopytem, dlatego dziś wpis - gigant. Enjoy!

Ulubieńcy! 


Moje włosy same nie wiedzą, czego chcą. Są bardzo suche na końcach, raz takie, raz siakie. Na jednym z blogów zobaczyłam pozytywną recenzję szamponu Goodbye damage. Postanowiłam dać mu szansę. Oczywiście nie uwierzyłam w obietnicę producenta, że szampon po kilku użyciach odbuduje zniszczenia moich włosów. Nie zrobił tego, ale widocznie przysłużył się dobrej kondycji moich włosów. Oprócz tego, pozbyłam się łupieżu, nie używając żadnych przeciwłupieżowych preparatów. Na pewno wypróbuję inne produkty z tej serii. Wella proSeries repair to dobra odżywka za grosze, bo za tę wielką butlę zapłacimy 10-15zł, a to cena całkiem przyjemna. Szybka w użyciu, pozostawia włosy miękkie i lśniące. 



Co jakiś czas funduję sobie chwilę relaksu z maską na włosach. Ostatnio najczęściej sięgałam po maskę Ziaji intensywna odbudowa do włosów zniszczonych. Nie wierzę w to, że ta maska odbuduje moje włosy, ale przyjemnie i widocznie je odżywia. Na pewno jest dostępna w sklepach Ziaja dla Ciebie, pewnie też w drogeriach, w których znajdziemy produkty marki Ziaja. Spray Isana z termoochroną to kolejny dobry produkt za grosze - chroni nasze włosy przed szkodliwym działaniem wysokich temperatur. Jest to pierwszy spray z termoochroną, którego używam, dlatego nie mam porównania z innymi, ale wystarczy mi, że ten przyjemnie pachnie i nie obciąża włosów. 




Tonik Ziaja med, wersja łojotok, trądzik to mój ulubieniec już od dłuższego czasu. Dobrze oczyszcza skórę twarzy, nie podrażnia, nie daje uczucia ściągniętej skóry, wspomaga walkę z nadmiernym wydzielaniem sebum. Płyn micelarny be beauty to znany wszystkim biedronkowy micel. Narazie to moje ostatnie opakowanie. W kolejce czeka Bioderma, a potem mam ochotę na różowy Loreal. 


Ultrazłuszczający peeling od Garnier to przyjemnie chłodzący i dokładnie oczyszczający żel do mycia twarzy, bardzo mi pomógł w walce z zaskórnikami. Cetaphil to zdecydowanie kosmetyk, bez którego nie potrafię żyć. Wieczorem jest moim kremem na noc, a rano nakładam cienką warstewkę pod krem matujący, dzięki czemu mat utrzymuje się dłużej. Jedno opakowanie starcza mi prawie na rok codziennego używania. 



Żel pod prysznic Bath & Body Works z kwiat japońskiej wiśni - żel pod prysznic z masłem shea o obłędnym zapachu. Kto nie zna, niech żałuje. Bloker Ziaji to dla mnie najbardziej skuteczny bloker z tego typu produktów. Żadne apteczne nie działają tak dobrze, jak ten. Oprócz tego, bloker nigdy nie podrażnił mnie tak, jak niejeden etiaxil czy inny tego typu produkt. W dodatku kosztuje 1/3 jeśli nie mniej, niż apteczny produkt. 


Paletka Sleek Oh  so special towarzyszy mi codziennie. Głównie używam jej do... brwi:) Ze sporą częścią kolorów dobijam już dna. Lovely Snow blusher to piękny zimowy róż. Choć jest to jeden z nowszych nabytków - zakochałam się w nim bez pamięci!




Zmywacz do paznokci Isana to mój ulubieniec nie pamiętam już od kiedy - na pewno od roku. Szybko zmywa nawet brokaty, nie wysusza płytki. Kosztuje grosze i ładnie pachnie (jeśli zmywacz może ładnie pachnieć). Sally Hansen Insta - dri - moje odkrycie 2012 roku. Nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez niego! Jako ciekawostkę dodam, że miss sporty wypuściło teraz tańszy odpowiednik. 

Zużycia

Zużyć w tym miesiącu wcale nie jest dużo. Od kolejnego miesiąca mam ambicje, by zużyć choć część zapasów. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie. 


Szampon Wella proSeries Frizz control - zdecydowanie jemu mogę przypisać zasługę zaprzestania puszenia się moich włosów. Ziaja maska masło kakaowe to zwyklak, ale przyjemnie pachnący. Odżywkę Isana lubię kupić sobie od czasu do czasu, kiedy nie mam pomysłu na inną. Dobry produkt w dobrej cenie, ale bez szału. 


Maseczka matująca Dermedic - matować nie matuję, ale przyjemnie nawilża. Jedna saszetka wystarcza mi na dwa użycia. Dostępna w aptekach. Planet Spa , Avon - cieszę się, że ją "wykończyłam", bo jeszcze chwila i to ona by mnie wykończyła. Moja buzia przyzwyczaiła się do niej, dlatego ostatnio efektów nie dawała żadnych. Emulsja matująca Iwostin to produkt, do którego powracam. Z małą pomocą Cetaphilu daje doskonałe efekty. Jedyny jej mankament to cena, 40zł. Czasem jednak można trafić na promocji za 30, 35zł. Jest bardzo wydajna. Peeling naturalny Soraya to miła odmiana od klasycznego peelingu morelowego Sorayi. 


Lady Speed Stick pH Active odradzam. Zdecydowanie. Chyyyyba, że macie pół dnia wolnego, które możecie spędzić z rękoma w górze, by szanowny LSS zdążył się wchłonąć. Fluid matujący Under 20 - nie wiem, które to opakowanie. Oczywiście, mam już kolejne. Czasem solo, czasem mieszam z innymi podkładami:) 


Tonik ogórkowy podkradałam mamie, kiedy mój się skończył. Mojej mamie on nie odpowiadał, mnie jak najbardziej. Kultowy produkt Ziaji:) OS żel pod prysznic Śliwka i syrop klonowy - szkoda, że edycja limitowana, chętnie sięgnęłabym po ten zapach jeszcze nie raz. 

Na zdjęciach nie znalazły się: puder matujący Essence i płyn micelarny Be beauty. 

Nowości


Pozwólcie, że nie będę zadręczać Was osobnym zdjęciem każdego produktu:) Oto garść nowości, które zagościły w moich zbiorach. Wszystkie mam zamiar zrecenzować, dajcie znać, o czym najchętniej chciałybyście przeczytać.


Uff... gratuluję wytrwałym! Komu udało się dotrwać do końca? :)


Pozdrawiam Was serdecznie!
Monika


Zbiorczy haul z ostatnich tygodni:) + Rossmann -40%

sobota, 23 listopada 2013

Witajcie:)
Były zużycia, więc czas na haul:) Właściwie to trzy, każde zdjęcie zostało zrobione zaraz po dokonaniu zakupów, także jak zaraz zobaczycie - podejścia były trzy.


Top coat od Sally Hansen to stały punkt moich zakupów. Nie wyobrażam sobie bez niego malowania paznokci. Potrzebowałam odżywki do paznokci. Tej, którą sobie wymyśliłam akurat nie było, ale skusiłam się na widoczną powyżej różową. Ma ona za zadanie nie tylko wzmacniać paznokcie, ale także przyspieszać ich wzrost. Puder So Matte noszę w torebce, niestety ten, który kupiłam okazał się za ciemny. Sprawdziłam w domu i nazwa odcienia i jego numer się zgadza... Lady Speed Stick to dla mnie nowość, musiałam znaleźć zastępcę mojego granatowego Garniera. 

Skończyła mi się odżywka z Isany, chciałam spróbować czegoś nowego - mam szampon Wella proSeries, wariant frizzy, czy jakoś tak. Moje włosy są bardzo suche, dlatego zdecydowałam się tutaj na wariant repair. Jestem zadowolona z szamponu, mam nadzieję, że z odżywki będę także. Odżywka Isana - tej jeszcze nie miałam, mam zamiar używać jej jako maski. Lady Speed Stick - jestem w połowie pierwszego opakowania, dlatego kupiłam kolejne - do Rossmana mam nie po drodze, dlatego lubię kupować podstawowe rzeczy na zapas. Maseczkę dermaglin kupiłam z ciekawości, na wypróbowanie. Moja twarz ostatnio płata mi figle, dlatego szukam ratunku.
Mus do ciała od Perfecty dostałam od Magdy chwilę przed wyjazdem od niej:)

A teraz coś, na co pewnie większość z Was czekała od początku wpisu, czyli moje zdobycze z promocji w Rossmannie:)


Spełniłam tutaj kilka swoich kosmetycznych marzeń, ale o tym za chwilę. :)


Mój ulubiony podkład, nie wiem, które to już opakowanie. Poleciła mi go kiedyś Agata i jestem mu wierna już bardzo długi czas, choć nie jest to jeszcze mój ideał. L'oreal Mat magique poleciła mi Magda, używałam go kiedy byłam u niej przez kilka dni. Stosowany samodzielnie szału nie robi, ale razem z Under 20 stwarza połączenie najbliższe ideałowi. Długotrwały, naturalny mat. 

Nie lubię wydawać pieniędzy na takie drobiazgi jak bibułki matujące, ale cena 3zł jest jak najbardziej okej. Tusz Pump Up to tańsza wersja kultowego tuszu Catchy Eyes od GOSH. O obu pisałam tutaj. Lubię do niego wracać. Nowością dla mnie jest żel do brwi od Wibo, kupiłam z myślą o szybkim pociągnięciu brwi przed wyjściem do pracy, zamiast mozolnego uzupełniania ich cieniem i bezbarwnym żelem. Kredka Rimmel Scandaleyes to pierwsze z moich marzeń - wiele razy widziałam ją na yt, ale 18zł za kredkę to dla mnie szaleństwo, szczególnie w okresie wzmożonego oszczędzania pieniędzy:). 


Mój bronzer i róż w jednym z Sephory dokonał swojego żywota (właściwie to tylko część zawierająca róż), potrzebowałam więc następcy. Mój wzrok przykuł od razu róż od Lovely. Wydał mi się wizualnie podobny do różu Alverde, ale ten widywałam gdzieś w internetowej przestrzeni i niespecjalnie zwracałam na niego uwagę, takie było tylko moje skojarzenie. Wybrałam odcień 03. Na koniec moje kolejne dwa marzenia: Maybelline Color Tatto w odcieniu 35 On and on Bronze. Mam już jeden cień z tej serii, odcień 40 - Permanent Taupe, ale nie jest to dla mnie kolor "na codzień". Dzięki koleżance z pracy udało mi się dorwać ten wymarzony, zanim został wykupiony:).
Baby lips od Maybelline to kolejna wymarzona zachciewajka, którą chciałam nawet wyszukać na allegro, zanim dowiedziałam się, że lada chwila będą dostępne w Polsce. 

Tym z Was, które dotrwały do końca - gratuluję:) Mam nadzieję, że na nic się już nie połaszę podczas Rossmanowej promocji. Dzięki Bogu w moim mieście nie ma ani Hebe, ani Superpharm, bo chyba musiałabym wziąć pożyczkę, hehe:) 

Tym z Was, które nie skorzystały jeszcze z promocji w Rossmanie, polecam udać się tam jak najszybciej, bo u mnie wczoraj już na półkach pustki...:)


Pozdrawiam,
Monika

New In! Czyli kilka nabytków

niedziela, 11 sierpnia 2013

Witajcie!
Ostatnio bardzo dobrze idzie mi zużywanie i kupowanie, a raczej niekupowanie. Kupuję tylko to, co akurat mi się kończy, także nie jest źle. Ostatnie duże zakupy (Bath&Body Works, cienie MUA, pędzle w7) poczyniłam na początku lipca.

Enjoy!



Trochę kolorówki: róż i bronzer w jednym - od Oli i cień Revlon od Aśki:)



A tu przesyłka od Bath & Body Works: balsam Rome Honeysuckle Amore, mgiełka Venice Dolce Berry i film, którego jeszcze nie zdążyłam obejrzeć, "Rzymskie Wakacje".

Jak widzicie - nic z tych rzeczy nie kupiłam:) Także cieszę się podwójnie.

Miłej niedzieli!
Monika

Comeback - haul Bath & Body Works, MUA, w7, Rimmel

środa, 3 lipca 2013



Witajcie! Witam Was po prawie miesięcznej przerwie. Jak pewnie domyślacie się (no, przynajmniej te z Was, które śledzą rp na facebooku), że zmieniłam pracę. Co prawda do nowej idę dopiero za półtora tygodnia, ale sam stres związany z podwójnym zakończeniem roku, sesją i samym odejściem był dla mnie przytłaczający. Ale powoli dochodzę do siebie, co zobaczycie przeglądając zdjęcia z tego wpisu - tak ogromnego haulu jeszcze tu chyba nie było.

Na pierwszy ogień - Bath & Body Works. Uwielbiam ten sklep, a cóż ja poradzę, że trafiła się promocja... MEGA promocja. I takim oto sposobem stałam się posiadaczką poniższych rzeczy. Nie, nie mam obsesji zakupowej - większość rzeczy to upominki:)




Żele antybakteryjne - te z BBW przepięknie, długo i intensywnie pachną, a w dodatku są wydajne. 

Uwielbiam mgiełki BBW. Mam dwie duże, teraz zaopatrzyłam się w mniejsze, dla siebie i na prezent.

 Twiglight woods<3 szkoda, że nie upolowałam żelu ani balsamu, ale w Złotych Tarasach cały sklep prawie świecił pustką.

A tu duża mgiełka, która wystarcza naprawdę na długo:)



Dziś wybrałam się do lokalnego Pepco celem nabycia instrumentów muzycznych do nowej pracy i wyszło jak zawsze: instrumentow nie było, ale za to było kilka innych "pyszności".


Paletek MUA pragnęłam od momentu, kiedy zobaczyłam je w jednym z filmików Fleur (FleurDeForce). W moim Pepco było tylko kilka sztuk i wszystkie popękane. A tutaj - do wyboru, do koloru. 


Lubię lakiery Rimmel, szczególnie jeśli są na wyprzedaży za jakieś 7zł:)

No i ostatnia zdobycz z Pepco - dwa pędzle do oczu - szczególnie cieszę się z tego mniejszego. Nie znam się na tym, ale wydaje mi się idealny do malowania w załamaniu powiek.

To by było na tyle, jeśli chodzi o zakupy kosmetyczne. Oczywiście kupiłam jeszcze kilka sukienek i całą masę rzeczy do pracy. Czy chciałybyście zobaczyć także niekosmetyczne zakupy?


Pozdrawiam Was:)
Monika

Co mi wpadło w ręce ostatnimi czasy

poniedziałek, 13 maja 2013


Witajcie:)
Chociaż maj sama da siebie ogłosiłam miesiącem bez zakupów, to jednak nie umiem oprzeć się pokusie. Ale jakby nie było - przecież to wszystko jest potrzebne! Znacie to...?:)


Odżywkę Balea kupiła mi Magda podczas naszego krótkiego pobytu w Berlinie. Z powodującego oczopląs asortymentu niemieckiego DM wybrałam odżywkę, bo akurat kończyła mi się odżywka z Syoss. Owszem, mogłam wziąć osławione żele pod prysznic, ale mam 4 nienapoczęte inne, czekające w kolejce. 




UWAGA! Pump up your lushes od Lovely to tańszy odpowiednik GOSH Catchy eyes! Serio, porównywałam. Nie ma sensu płacić ok. 40zł, gdy identyczną maskarę możemy kupić za ok. 8 złociszy. 


Szukałam już dawno cienia, który bez zbędnej zabawy da nałożyć się na całą powiekę i będzie względnie wyglądał. Dobra, tak na serio to przy okazji każdego oglądanego przeze mnie tutorialu na yt, conajmniej raz słyszałam "this is perfect champaigne colour" i zapragnęłam cienia w takim kolorze. 


A to sówka - błyszczyk, który dostałam od Magdy :)

A tu świeżynki: śmiejcie się, śmiejcie... ale kupiłam 5...


Moja maść Benzacne przeterminowała, a wysyp na twarzy, więc siłą rzeczy nabyć kolejną trzeba było. No i krem jakiś nawilżający, bo nawet Cetaphil nie działa...


Miałam jeszcze chrapkę na jakiś lakier, ale udało mi się powstrzymać:)

Zbieram się w sobie, żeby napisać recenzję cudownego produktu. Ale im dłużej się zbieram, tym mniej siły i brak pomysłów. Jednak kiedyś to nastąpi:) 

Miłego wieczoru!
Monika

© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.