SLIDER

Avon
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty

Ulubieńcy ostatnich miesięcy - kosmetyki kolorowe

poniedziałek, 16 lutego 2015

Pustaki

niedziela, 16 lutego 2014

Witajcie, dziś o moich zużyciach z ostatniego miesiąca. Trochę ich się uzbierało, więc czas na kolejny wpis z serii pustaków:) Zapraszam!


Hello November! B&BW, Superpharm & Ireland haul

piątek, 1 listopada 2013

Witajcie w ten spokojny i wolny dzień:) Wczoraj wieczorem zawitałam do Warszawy, oczywiście pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po przyjeździe, to szybka wizyta w Bath & Body Works. Dzisiaj natomiast mam za sobą spacer po Powązkach i kilka rodzinnych chwil. Siedząc przy herbacie plotkujemy ile tylko możemy, wypoczywamy, oglądamy zdjęcia z pobytu Magdy w Irlandii, skąd przywiozła mi też kilka smakołyków. I tymi właśnie smakołykami chcę się z Wami dziś podzielić. 

O tym, że Bath&Body Works uwielbiam, nie muszę chyba nikomu mówić. Jako, że mam zapas balsamów, żeli pod prysznic i świec, tak żele antybakteryjne schodzą u mnie jak woda. W dodatku promocja "kup 4, weź 2 gratis" kusiła...:)
Zdecydowałam się na warianty: Twiglight woods for men - wiem, że for men, ale bardzo mi się ten zapach podoba, Twiglight woods - jeden z moich ulubionych zapachów, fresh picked apples - "smakowity" zapach, japanese cherry blossom - mój zdecydowany faworyt zapachowy, 
aqua blossom, dancing waters - tych dwóch ostatnich zapachów nie znam, ale bardzo przypadły mi do gustu.

Uwielbiam świece zapachowe, szczególnie te z BBW. Mam jedną, przywiezioną do domu dokładnie rok temu. Zakochana jestem w trwałości i intesywności jej zapachu. Od Magdy dostałam wariant zapachowy Cinnamon Nut Bread, pachnie dokładnie jak bułeczki cynamonowe, które robi moja Mama. Pierwsza świeczka wyprodukowana została przez White Barn, a ta cynamonowa Slatkin &Co - ciekawa jestem, czy sprawdzi się tak samo dobrze;) Na promocji kosztowała 45zł, zamiast 89:)



Z Irlandii Magda przywiozła mi top coat od NYC, bardzo jestem ciekawa efektu jaki on daje. Nie mogę się też doczekać użycia podróbki beautyblendera:) W Superpharmie Magda dorwała cienie Color Tattoo  za 15zł. Dla mnie wybrała kolor Permanent Taupe. Ze swoich prywatnych zbiorów oddała mi kuleczki rozświetlające od Avon.


Bardzo lubię pokazywać Wam takie haule, w których za prezentowane rzeczy zapłaciłam naprawdę grosze...:) bo reszta to prezenty:)

Pozdrawiam Was i życzę zasłużonego odpoczynku!
Monika

Moja obecna pielęgnacja cery tłustej - wrzesień 2013

niedziela, 22 września 2013

Witajcie!
Jestem posiadaczką cery tłustej w kierunku bardzo tłustej, skłonnej do wyprysków, z rozszerzonymi porami, które bardzo łatwo się zapychają, a dodatkowo wrażliwej. Lubię zmieniać kosmetyki pielęgnujące w poszukiwaniu ideału. Co jakiś czas będę aktualizować swoją pielęgnację, opisywać Wam swoje wrażenia. Mam nadzieję, że i Wy podszepniecie mi kilka słów i polecicie swoich ulubieńców wiodących prym w Waszej pielęgnacji. Enjoy!

Poranna pielęgnacja




Lubię spać, więc zazwyczaj wstaję najpóźniej jak mogę. Dlatego moja poranna pielęgnacja jest minimalistyczna. Rano myję twarz żelem Dermedic normativ (ok. 25zł). Nakładam go w ilości ziarnka grochu na cleanpod i myję twarz około minuty. Kiedyś przeczytałam, że twarz trzeba myć właśnie ok. przez minutę. Zaczęłam zwracać uwagę na to, jak długo myję twarz i przyznam, że odkąd zaczęłam poświęcać tej czynności >60 sekund jest ona bardziej oczyszczona, także polecam ten sposób.  Następnie przecieram twarz tonikiem ZiajaMed z serii zielonej, czyli łojotok, trądzik ( ok. 10zł). Na koniec nakładam niewielką ilość Cetaphilu. Nie znam innego tak dobrze nawilżającego kremu. Kosztuje ok. 30zł. Nie ma właściwości matujących, ale przez swoje dobre nawilżające działanie wydzielanie sebum maleje, w związku z tym nie świecę się tragicznie w ciągu dnia. 

Wieczorna pielęgnacja

Po demakijażu micelem BeBeauty, tak jak rano oczyszczam twarz żelem Dermedic, przecieram ją tonikiem. Po przetarciu tonikiem Ziaji nakładam rozświetlające serum z Avonu z serii Planet spa. Nigdy nie wiedziałam w jakiej kolejności nakładać produkty na twarz, ale w tym temacie pomogła mi Elle Fowler podpowiadając, że prawidłowa kolejność to serum, potem nawilżanie. Po serum nakładam krem ZiajaMed z tej samej serii, co tonik. Krem redukujący trądzik to delikatny zielony krem, którego zadaniem jest likwidacja wyprysków, nawet tych najmniejszych. Raz działa, raz nie - nie wiem, od czego to zależy. Nie lubię, jak coś się marnuje, dlatego zużywam krem do końca. Po ziajce nawilżenie - Cetaphil. Dużo, mało? Oceńcie!


Okazjonalna pielęgnacja



Okazjonalnie, czyli ostatnio jak-mi-się-przypomni używam maseczki z glinką Planet Spa - przeszła mi już miłość do tych maseczek, ale jak krem z Ziaji - wykańczam (ale brzmi...). Maska oczyszcza moją twarz dobrze, ale brakuje mi już efektu WOW. Na podrażnienia oraz pojedyncze wypryski używam maści dla dzieci sudomax. W parze z Cetaphilem nie wysusza, za to świetnie łagodzi różne wypryski i podrażnienia. Od czasu do czasu wykonuję peeling cukrowy. Wyciskam wtedy większą ilość żelu Dermedic na dłoń i dosypuję łyżeczkę cukru. 

 A tu zbiorcze zestawienie kosmetyków, których aktualnie używam. Używacie któregoś z nich? Lubicie, a może wręcz przeciwnie? Jak wygląda Wasza pielęgnacja twarzy?


Pozdrawiam!
Monika

Jak dojść do siebie po chorobie?

Jak dojść do siebie po chorobie?

sobota, 15 czerwca 2013

Witajcie po długiej, za długiej przerwie! Wiem, że pisałam w ostatnim wpisie, że nie będzie mnie przez tydzień. Nie było przez dwa. Cóż, życie wywróciło mi się do góy nogami, w pozytywnym znaczeniu. Mimo wszystko w ostatnim czasie żyłam (i trochę nadal żyję) w ogromnym stresie. Wszystko zmierza ku dobremu, ale jak będzie - zobaczymy. Jestem dobrej myśli, a jak mawia moja Babcia: do odważnych świat należy!

To tak wstępem, a dziś chciałam napisać dla Was coś w tematyce nieco poradniczej. Jak wiecie, często choruję i podczas choroby wyglądam dosłownie jak zombie. Same wiecie, że w trakcie złego samopoczucia jedyne o czym się marzy, to własne łóżko. Chcę przedstawić Wam moje sposoby na "dojście do siebie".

1. Peeling i maseczki.  Jestem wielką fanką maseczek. Wieczorem ostatniego dnia "chorobowego" pierwsze co robię późnym wieczorem, to związuję włosy, myję twarz i wykonuję peeling.
Zdecydowanie polecam peeling Soraya, moja tłusta cera go uwielbia.

wizaz.pl
Maseczki jak wiecie uwielbiam. Oprócz mojego ostatniego żyworódkowego hitu lubię maseczki Avon planet spa. Po peelingu zazwyczaj nakładam oczyszczającą, potem nawilżającą. 
szafa.pl
Po maseczkach obkładam twarz plastrami ogórka, dzięki czemu cera od razu wygląda lepiej.

2. Kąpiel stóp. Do miski wlewam gorącą wodę, dodaję sól przywiezioną przez koleżankę z Egiptu, albo trochę mydła lawendowego z Marsylii (wygrana w jednym z rozdań). Świetnie sprawdzi się także jakakolwiek sól zmiękczająca. Moczę stopy tak długo, jak mam na to ochotę, nie krócej niż 15 minut. Często dolewam sobie ciepłej wody. Następnie w ruch idzie pumeks, ścieram naskórek, szczególnie na moich problematycznych piętach. Następnie na modzele ( z którymi cholernie się męczę!) nakładam żel do skórek Sally Hansen i zostawiam go na minutę i pumeks idzie w ruch po raz kolejny. 

empik.com
3. Olej/ maska na włosy. No okej, nie zawsze mi się chce. Ale po chorobie - SPA na wypasie:) Jeśli olej, to rycynowy. Jeśli maska to Ziaja, tutaj nie mam konkretnej ulubionej, teraz akurat to jest Ziaja oliwkowa.

nokaut.pl
4. Prysznic. To chyba nic odkrywczego:) Ulubiony żel pod prysznic i szampon potrafią zdziałać cuda. Chwilowo ulubiony żel to malina i mleczko waniliowe od Original Source.

wizaz.pl

Szampon zmieniam dość często, ale ostatnio z przyjemnością używam różnych wersji szamponów od Joanny. Teraz przypasował mi wariant zielona herbata i pokrzywa. 

wizaz.pl

5. Balsam. Wyrobiłam w sobie w maju nawyk codziennego balsamowania i teraz nie wyobrażam sobie   nie użyć balsamu po kąpieli. Od dłuższego czasu moim hitem są balsamy Bath & Body Works, teraz daisy dreamgirl.

muffinka.pl

6. Paznokcie. Moja ulubiona część:) Odsuwam skórki, kładę Nail Tek II, dwie warstwy lakieru i top z SH. Mogę chodzić w dresie i w rozczochranych włosach, tak długo jak mam pomalowane paznokcie - czuję się piękna!

http://artnail.altervista.org/opi-designer-nail-polish/

Właściwie to moja prawie, że codzienna pielęgnacja. Ale w trakcie choroby często odpuszczam sobie maski i odżywki na włosy, malowanie paznokci, moczenie stóp itd. Kiedy czuję się lepiej od razu przystępuję do SPA:) Każdą czynność wykonuję  nadzwyczaj długo i dokładnie, ale sprawia mi to ogromną przyjemność i poprawia samopoczucie.

A Wy jakimi kosmetykami i sposobami ratujecie się po chorobie?

Pozdrawiam,
Monika:)

February Favourites, czyli o tym, co kochałam w lutym:)

niedziela, 3 marca 2013

Witajcie:)
Rozpocznę od przeprosin, które Wam się należą, za moją nieobecność tu, a także na Waszych blogach. Nie będę się rozdrabniać, czym jest to spowodowane. Mam jedynie nadzieję, że nareszcie uda mi się bywać tu i tam więcej. Wszak wiosna idzie...:)

A dziś zapraszam Was do zapoznania się z moimi ulubieńcami. Enjoy!


Nie jest tego dużo, pewnie dlatego, że chcę Wam pokazać produkty, które przypadły mi do gustu, a nie te, których używałam najczęściej. Kolejność przypadkowa:)


Essence stay all day concealer, 20 soft beige. Kosztuje ok. 11zł - dokładnie nie pamiętam. Nie jest taki ciężki jak korektory w sztyfcie, ale dobrze kryje. Nadaje się do rozjaśniania oraz do zamaskowania mniejszych i większych niespodzianek. Jest bardzo wydajny, ale niestety ma krótką ważność, jedyne 6 miesięcy. Używam go codziennie od jakichś 3 i nie zużyłam nawet 1/3. 


Rozświetlające serum do twarzy, Avon. Super serum. Pięknie nawilża i naprawdę rozświetla skórę. Nawet znajomi zauważyli różnicę na mojej twarzy, która ponoć jest taka promienna:). Używam na noc, często zamiast kremu nawilżającego, czasem miksuję z Cetaphilem. Koszt jest różny, udało mi się upolować go za 9,90 ostatnio. Nie wiem jak z wydajnością, bo pierwszą buteleczkę dostałam od Magdy, która go przez jakiś czas używała. Uwaga! Ją to serum zapychało:( Na szczęście u mnie się nic takiego nie stało:)


Atłas pod makijaż od Synesis - recenzja TUTAJ . Baaaardzo wydajny produkt.


Tusz glam'eyes day 2 night od Rimmel. Zobaczyłam ten tusz u Sary z TheStyleBlog, który już chyba nie istnieje ( na pewno nie dodaje już filmików na yt) i zniecierpliwiona czekałam, aż pojawi się w Polsce. Doczekałam się, ale cena mnie rozbrajała, na szczęście pojawiła się mega promocja w Rossmanie i mama sprezentowała mi tę maskarę. Po pierwszym och i ach, byłam wściekła, bo rzęsy były posklejane, tusz się osypywał i po godzinie zamieniałam się w pandę. Zadowolenie przyszło z czasem, trzeba nauczyć się nabierać odpowiednią ilość tuszu i dopasować sobie szczoteczkę - tusz ma je dwie. A raczej dwie zakrętki z różnymi otworami. Trochę skomplikowane:) W każdym razie - lubię!


Szampon Joanna z bursztynem i biosiarką, do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. Podpatrzony u  Oli z belleoleum.blogspot.com . Zapragnęłam go całym sercem, bo odkąd pozbyłam się łupieżu, szampony do walki z nim stworzone były zbyt agresywne dla mnie. Ten jest super, włosy faktycznie mniej się przetłuszczają. Mała buteleczka kosztuje ok. 5zł, zaś rodzinna butla ok. 8zł:) Jak widzicie opakowanie na zdjęciu jest puste, oczywiście wielka butla już stoi pod prysznicem:)


Róż Wibo nr 3. Fajny produkt za grosze, recenzja TUTAJ


Essence, puder transparentny. Cu-do! Cudo przez duże C. W składzie ma aluminium i zupełnie nie wiem co w tym złego, więc ktoś właściwie mógłby mnie uświadomić. Ponoć wycofany z oferty essence, przez dłuższy czas faktycznie go nie było w żadnej szafie. Ostatnio zobaczyłam aż dwie sztuki i zgadnijcie co zrobiłam:) Oczywiście, że kupiłam obie...:)

Znacie te produkty? Lubicie? A może właśnie nie przypadły Wam do gustu? 
Pozdrawiam Was serdecznie:)
Monika

Niespodziewany haul:)

środa, 20 lutego 2013

Hej hej;) Dziś w cudownym humorze (ze względu na to, że dziś ZUMBA!) otrzymałam wiadomość z banku, że mam nadpłatę i wypadałoby ją odebrać. Nie było opcji, żebym po takich wiadomościach nie zaszła do Rossmana:) przyszło też moje zamówienie z Avonu, także znajdą  się tu  również produkty tej marki.

Iwostin - emulsja matująca i żel do mycia twarzy. Cena samej emulsji - 41,50, cena żelu - ok. 26zł. Zapłaciłam 41,50 dzięki super promocji w aptekach Zdrowie (żel gratis!)


Carmex truskawkowy i długo przeze mnie poszukiwany miętowy - 5,90 sztuka:) Nie mogłam się oprzeć. Rozświetlające serum do twarzy Avon - znienawidzone przez Magdę, która w tej chwili leniuchuje w Maroku!, ukochane przeze mnie, maseczka - nowość w Avonie. Każde za 9,90. 


Soraya peeling morelowy - tym razem wybrałam oczyszczający. Zawsze kupowałam te przeznaczony dla cery tłustej i trądzikowej. Szampon Joanna Naturia z biosiarką i bursztynem - uwielbiam, druga butla - tym razem ta większa:) - Intermarche ok. 8zł. Lirene balsam ujędrniający - stawiam na mocne ujędrnienie, bo przy spadku wagi skóra jest różna, ale na pewno nie ujędrniona.


Zapomniałam dodać do zdjęć jeszcze pensetę i serum do paznokci Biovax.

Niedługo mam nadzieję pojawi się kilka recenzji w/w produktów. Na pewno będzie recenzja szamponu. A z resztą... zobaczymy;)

Uciekam na zumbę!
Monika

Planet Spa - Tajski Kwiat Lotosu, Minerały z Morza Martwego, Masło Shea, Oliwka, czyli maseczki idealne!

sobota, 26 maja 2012

Witajcie po krótkiej przerwie, spowodowanej jak zwykle - egzaminami. Magda jest w trakcie egzaminów na kursie redaktorskim, a ja na studiach. Ale jesteśmy już przy końcu - zostało nam po jednym egzaminie, no i mi jeszcze obrona. I tutaj nie mogę się nie pochwalić - zaliczyłam egzamin z psychologii rozwojowej za pierwszym razem:) Z tej całej radości straciłam głos, serio:)

Dziś przychodzę do Was z dłuższą recenzją, w dodatku zbiorową, a mianowicie czterech maseczek z Avonu, z serii Planet Spa.
 Używam tych maseczek już dłuższy czas. I śmiało mogę powiedzieć, że są rewelacyjne!

Informacje ogólne:
Maseczki zamknięte są w estetycznej, miękkiej tubce zamykanej na zatrzask. Ich cena waha się od 10 do 29zł, w zależności od katalogu i promocji. Można je zakupić u konsultantek Avon lub na stoiskach tej marki na różnych imprezach miejskich lub w centrach handlowych.
Jako pierwszą już wiele lat temu używałam maseczkę z minerałami z Morza Martwego, podkradałam Magdzie, oczywiście:). Niedawno dostałam od koleżanki zestaw próbek dwunastu maseczek, w tym właśnie była maseczka z minerałami z MM i oliwkowa.  Stwierdziłam, że muszę mieć pełnowymiarowe opakowania maseczek, zamówiłam maseczkę oliwkową, za ok. 20zł. W kolejnym katalogu była promocja -  3 maseczki za 30zł. W ten sposób nabyłam pozostałe: z minerałami z MM, z kwiatem lotosu i z masłem shea.
Chciałabym przedstawić je Wam w kolejności, w jakiej ich używam, bo zazwyczaj stosuję je jednego dnia.

Rozpocznę od maseczki  głęboko oczyszczającej pory Tajski Kwiat Lotosu.
Tak się składa, że akurat mam ją na twarzy.


Konsystencja: kremowa
Kolor: jasny fiolet, wrzos
Zapach: delikatny, kwiatowy, dla mnie przyjemny
Jak zachowuje się na twarzy: łatwo się rozprowadza, zasycha na twarzy zmieniając kolor na biały
Sposób użycia: nałożyć cienką warstwę na twarz omijając okolice ust i oczu, zmyć po 5 minutach
Działanie: zgodnie z obietnicami producenta maseczka oczyszcza pory, jednak z zaskórnikami nawet tymi mniejszymi sobie nie radzi. Nie ściąga, nie wysusza, nie piecze, nie podrażnia. Po zastosowaniu skóra na twarzy jest gładka i oczyszczona.
Moja ocena: 4/5 - wolałabym, żeby troszkę bardziej działała na pory na nosie, z którymi mam problem. Ale i tak ją uwielbiam!



Maseczka z minerałami z Morza Martwego



Konsystencja: gęsty krem, ala glinka
Kolor: ciemny szary
Zapach: nienachalny, ale nie potrafię go bliżej określić
Jak zachowuje się na twarzy: pomimo gęstości nieźle się rozprowadza, trochę ściąga po zaschnięciu, jaśnieje na twarzy
Sposób użycia: nałożyć na umytą skórę, pozostawić na 5-10 minut i spłukać.
Działanie: wg producenta "absorbuje sebum, i sprawia, że pory twarzy stają się mniej widoczne. Nadaje skórze miękkość, gładkość i promienność" - i ze wszystkim się zgadzam, w 100%!!!
Moja ocena: 4/5 - Wszystko ładnie pięknie, tylko trochę ciężko się zmywa. 


Śródziemnomorska nawilżająca maseczka do twarzy z oliwką



Konsystencja: bardziej żelowa niż kremowa
Kolor: bardzo jasny kremowy, prawie przezroczysty
Zapach: świeży, oliwkowy, ale inny niż znanych mi dotychczas produktów oliwkowych np. z Ziaji
Jak zachowuje się na twarzy: łatwo się rozprowadza, nie zasycha na twarzy
Sposób użycia: nałożyć równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy. Pozostawić na 20 minut, po czym zmyć ciepłą wodą.
Działanie: wg producenta: "przywraca skórze odpowiedni poziom nawilżenia, doskonale ją odświeża i nadaje jej aksamitną miękkość" - może to wyda się Wam podejrzane, ale również tutaj się zgadza. Skóra jest dobrze nawilżona, a jak wiecie - posiadaczki tłustej cery muszą dbać o jej nawilżanie. To jest mój produkt wiodący jeśli właśnie o nawilżanie chodzi.
Moja ocena: 5/5 - Działa, cudnie pachnie! Czego chcieć więcej? :)


I ostatnia już... Odżywcza maseczka do twarzy z masłem shea.



Konsystencja: kremowa, gęsta
Kolor: mleczny żółty
Zapach: delikatny, typowy dla produktów z masłem shea
Jak zachowuje się na twarzy: łatwo się rozprowadza, nie zasycha na twarzy jak glinka, ale trochę jednak przysycha
Sposób użycia: brak informacji producenta, ja nakładam na 15 minut, potem zmywam
Działanie: Tutaj też brak informacji od producenta, ale jak odżywcza, to odżywcza:) Trochę poprawia koloryt skóry
Moja ocena: 4/5 - Właściwie nie jest niezbędna, ale jest miłym uwieńczeniem zabiegów upiększających naszą twarz:)



Z czystym sumieniem polecam Wam te maseczki, każdą z osobna jak i wszystkie razem. W zeszły weekend zrobiłyśmy sobie z Magdą i z Mamą domowe SPA. Magda uwielbia wszystkie maseczki, za to moja mama żadnych! Zawsze zrzędzi:) że ją szczypie w oczy, że ściąga, że coś... ale tutaj - nie miała do czego się przyczepić:) I nawet dopytuje, kiedy zrobimy sobie powtórkę...:)
Jedynym minusem tych maseczek jest ich cena. 25zł za tubkę 75ml to dla mnie stanowczo za dużo, ale za to często są w promocji. Pytajcie się swoich konsultantek, przeglądajcie katalogi:)

Pozdrawiam w to piękne popołudnie i pędzę na  rodzinnego grilla z okazji Dnia Matki!
Monika:)

PS. Zapraszam Was na nowopowstałego bloga mojej koleżanki i jej.. koleżanki:) KLIK!


Dołącz do naszej akcji! Szczegóły TU!
Polub nas na facebooku! KLIK




Zmywacz do paznokci w pisaku - recenzja!

niedziela, 20 maja 2012

Cóż, kiedy maluję paznokcie, zazwyczaj wygląda to tak...


Niestety, patyczki do uszu i zmywacz na nic się zdały, wyruszyłam więc na poszukiwanie ratunku!
Zaczęłam od kosmetyczki Magdy i znalazłam tam zmywacz z Avonu (biały). Spodobał mi się, ale wiem, że Magda nie lubi, kiedy używam jej rzeczy, więc zakupiłam odpowiednik z essence. O tym, jak się sprawują, przeczytacie niżej:)


AVON:
Zmywacz jest zamknięty w estetycznym białym pisaku. Posiada kilka wymiennych końcówek. Nie pachnie jak typowy zmywacz. Wystarcza na bardzo długo i doskonale, szybko zmywa lakier, nie rozmazując go.  Jedynym minusem jest końcówka, która szybko się "mechaci". Kosztuje około 20zł, niestety nie jest dostępny w każdym katalogu Avon. 


ESSENCE:
Jest większy niż ten z Avonu, pachnie bardzo przyjemnie. Posiada 3 wymienne końcówki umieszczone na końcu pisaka. Jego końcówka jest bardzo wygodna, skośnie ścięta, nie mechaci się tak jak pisak z Avonu. Słabo zmywa lakier, rozmazując go po palcu. Wygodny w użyciu, bo dzięki końcówce można łatwo dostać się do skórek. Niestety szybko wysycha. Jego koszt to ok. 14zł, dostępny w szafach Essence, w wybranych drogeriach.

Zdecydowanie stawiam na pisak Avon. Choć jest droższy, to bardziej pomocny i wydajny niż Essence. Kiedy zużyję różowy, zdecydowanie zakupię avonowski. No, chyba, że nauczę się malować paznokcie bez malowania skórek... :)

Używacie takich gadżetów? Macie problem malowania skórek? Podzielcie się Waszymi sposobami!

Pozdrawiam Was :)
Monika

PS. Magda jest chwilowo w Goleniowie i staramy się ogarnąć wymianę z Wami wszystkimi. Nagle pojawiło się tak wielkie zainteresowanie, że ciężko nam to wszystko uporządkować. Niedługo strona "WYMIANA" zostanie zaktualizowana. A te wszystkie osoby, które już wyraziły chęć wymiany prosimy o uzbrojenie się w cierpliwość.

Dołącz do naszej akcji! Szczegóły TU!
Polub nas na facebooku! KLIK



Ulubieńcy kwietnia

wtorek, 1 maja 2012

Witajcie w pierwszy majowy dzień:)
Nareszcie mam chwilę oddechu po kilku naprawdę ciężkich dniach. I jeśli nie pomaga już malowanie paznokci, to na pewno pomoże nowa notka na bloga:).
Chciałabym zacząć od podziękowania wszystkim 90 obserwującym! Wiem, że większość z Was może pochwalić się trzycyfrową liczbą obserwatorów, niekoniecznie zaczynającą się od 1-5, ale dla nas 90 to bardzo dużo. Pamiętam jeszcze jak niedawno cieszyłam się z pierwszej piątki.:)
Przygotowałam dziś i ulubieńców, i zużycia, i zakupy, ale postanowiłam nie zanudzać Was aż tak, dlatego w tym wpisie skupmy się na ulubieńcach, a trochę tego jest.


Żel pod prysznic Marks&Spencer Lime fresh, petitgrain energy, black pepper zest - super zapach, akurat na ciepłe dni. Nie wysusza, nie nawilża, ale pachnie obłędnie!
Żel do mycia twarzy, peeling i maseczka w 1, Garnier - używam jako peeling i żel, jako maseczkę może ze dwa razy. Dobrze oczyszcza, w dodatku cena 9,99:) Nie wiem o co chodzi z tą ceną, bo w części sklepów kosztuje ok, 22zł, a w części ok.10zł...:)
Krem do twarzy Under 20 pro!hydra - fajny krem nawilżający, długo się wchłania, ale doskonale nawilża, stosuję na noc, jest bardzo wydajny. 
Ziaja tonik nagietkowy -spełnia obietnice producenta - odświeża i nawilża.
Krem nawilżający/matujący Garnier - Co do nawilżenia to nie jestem pewna, ale zdecydowanie matuje. Jeśli nasza skóra jest dobrze nawilżona, to kropelki sebum o których możemy przeczytać na wielu blogach się nie pojawiają. Stosuję tylko na dzień.
Chusteczki do demakijażu BeBeauty - idealny produkt dla leniwych. Szybko zmywają makijaż, jedna chusteczka wystarczy do demakijażu całej twarzy. Nie ściągają skóry, tak jak w moim przypadku żel micelarny BeBeauty. 
Maseczki planet spa, Avon - moje ulubione to zdecydowanie nawilżająca oliwkowa i z minerałami z Morza Martwego. Zamówiłam już pełnowymiarowe:)
Lady Speed Stick - niska cena, bo ok. 8zł i obłędny zapach, ochrona taka sobie, ale w połączeniu z blokerem nie ma sobie mocnych.
Bloker, Ziaja - przypadło mi do gustu nowe opakowanie. Jestem w stanie wytrzymać pieczenie, o którym wiele z Was ostatnio pisze, jeśli tylko nie będę miała wielgachnych plam na ubraniu.




 
Paletka Sleek, Oh so special! - można nią wyczarować cuda!
Maskara Maybelline One by One volum express - Nie wiem, jak mogłam używać czegoś innego!
eyeliner essence w kolorze czarnym - wciąż walczę z krzywymi kreskami i chyba mi się to udaje;)
Adidas fizzy energy - szału nie ma, ale zapach przyjemny. Dobra alternatywa dla różowego adidasa.
Pędzel "do torebki" for your beauty - Dziwię się, że za taką cenę jeszcze się trzyma:)
mySecret puder transparentny - nawet najmniej doświadczonym nie zrobi krzywdy
Sudocrem - mój hit na wszelkiego rodzaju stany zapalne
Baza pod cienie Hean - w opakowaniu po cieniach Inglot, dostałam od Agaty na wypróbowanie i jestem bardzo na tak!
Cienie Color Trend Angel Food - nadają się i na codzień, i na wieczór.
N.Y.C. cienie - jedne z pierwszych zakupionych przeze mnie, na bazie Hean wyglądają cudnie!

zastrzegam, że zdjęcie nie oddaje prawdziwych kolorów

Zmywacz w pisaku, essence - przy moich zdolnościach do malowania skórek, jest moim niezbędnikiem!
Top coat essence - Baardzo długo schnie, ale przedłuża trwałość mani
essence colour&go, you belong to me 53 - śliczny "miętus". Uwielbiam w lakierach colour&go ich nazwy, szczególnie jeśli kojarzą mi się z ulubionymi piosenkami. W
 tym przypadku "You belong with me" Taylor Swift.
essence, colour&go, c'est la vie 93, delikatna brzoskwinia, pasuje do brązu od mySecret, a piosenka "C'est la vie", Andrzeja Zauchy:)
essence, nail art secial effect topper - ładny brokatowy top 06 you're a gold mine, konsystencja rzadsza niż circus confetti, szybciej schnie
essence nail art twins, 06 bella - śliczny kolor, ale potrzebuje dobrego base coat, by nie odbarwiać płytki paznokcia.
Wibo so matte, różowy - śliczny kolor, szkoda, że matowy, ale wystarczy nałożyć błyszczący top i jest pięknie:)
mySecret, cocoa - ulubiony brąz
mySecret - wysuszać i nabłyszczacz - wiem, że Magda bardzo go lubi, ja miłością jeszcze nie pałam, ale powoli się przekonuję (planujemy wspólną recenzję tego produktu)
odżywka Eveline 8w1 - Kto nie ma, powinien biec do Rossmana i niezwłocznie dokonać zakupu! NIGDY nie miałam takich mocnych paznokci!


Trochę tego dużo w kwietniu, ale cóż:)
Pozdrawiam ciepło, korzystajcie z pogody!
Monika

EDIT: pamiętajcie o naszej akcji z recenzjami!:) KLIK

Odżywki i produkty do paznokci - hot or not? cz.1

piątek, 17 lutego 2012

Witajcie:) Nadszedł jeden z luźniejszych weekendów (to się jeszcze okaże, hehe), postanowiłam go miło zacząć i napisać notkę o tym, co lubię najbardziej. Dzisiejsza notka nie jest podciągnięta pod paznokciowe love - pod tą nazwą będą ukrywały się tylko lakiery i pomysły na wzorki itp.:)

Dziś zajmiemy się różnymi produktami do paznokci.  Na pierwszy ogień trochę Avonu i Essence.

Zacznijmy od Avonu. Pierwszy z produktów jaki miałam okazję testować to Bezbarwny lakier do paznokci łamliwych i rozdwajających się. 

Zacznijmy od "opakowania". Buteleczka typowa dla Avonu, pędzelek nie za wąski, ale nie można go zaliczyć do tych szerszych. Odkręca się zwyczajnie- nie potrzebujmy nadludzkiej siły, jak przy niektórych lakierach:).
Kolor: w butelce widzimy jasną zieleń, jednak po nałożeniu tej odżywki/tego lakieru na paznokieć jest bezbarwny. Lakier bardzo szybko schnie. Początkowo stosowałam jako odżywkę. Maluje się fajnie, schnie fajnie, ale... odchodzi płatami, a na paznokciach zaczęły pojawiać się pęknięcia wzdłuż paznokcia. Paznokcie zaczęły rozdwajać się i łamać jeszcze bardziej. Próbowałam jako bazę pod lakier - też odchodziła płatami, razem z lakierem. Moim zdaniem ten produkt powinien nazywać się Bezbarwny lakier do paznokci, które chcesz by łamały i rozdwajały się. Koszt: między 12,90 a 14,90 w zależności od katalogu. 
Moja ocena: zdecydowanie NOT

Przy kolejnym produkcie, a jest to Perłowa kuracja do paznokci, również Avon. 


Buteleczka tego typu to dla mnie nowość. Plastykowa buteleczka zakończona pędzelkiem, który nie jest zanurzony w odżywce. Tu pojawiła się pierwsza obawa : czy produkt nie będzie zasychał na pędzelku, przez co pędzelek będzie sklejony? Otóż nie:) Jak się okazało, taka forma jest bardzo funkcjonalna. Poprzez nacisk kontrolujemy ilość produktu, który nakładamy na paznokcie, a który nie zasycha na pędzelku. Pomimo tego, że buteleczka jest miękka - całość jest solidna.

Odżywka jest lejąca się, nie gęstnieje, jednak dzięki aplikatorowi nie ma problemu z nakładaniem. Szybko schnie, po nałożeniu paznokcie mienią się perłowo. Nie nadaje się jako baza pod lakier - lakier po niej spływa. Producent obiecuje: krycie, ochrona i wzmocnienie. Kryć kryje, ochrony ani wzmocnienia nie zauważyłam. Cena - w zależności od katalogu- od 12,90 do 20zł.

Moja ocena: jako lakier HOT, jako kuracja wzmacniająca NOT


Ostatni w tym poście produkt to SOS nail care balm od Essence:

                           

Produkt zamknięty jest w ładnym słoiczku, jednak taka forma opakowania nie przypadła mi do gustu. Dłuższe paznokcie i nakładanie tego balsamu to nic przyjemnego... ale ten "problem" rozwiązałam nakładając balsam wacikiem kosmetycznym. Konsystencja zbliżona do konsystencji maści cynkowej. Zapach delikatny, balsam podczas rozprowadzania osiada na skórkach, tworząc nieestetyczne białe obwódki. Dostępny m.in. w drogerii Natura, za 8,99. 

Cóż... stosowałam regularnie przez 2 tygodnie i jaki był efekt? Wysuszone (!) paznokcie i popękane skórki. Dla mnie nic przyjemnego... Nawet nie zmuszam się, by ten słoiczek dokończyć. 
Moja ocena: Soooooł NOT


Niestety w tym poście prawie same NOT. Ale nie martwcie się - jutro część druga i pojawi się bardzo fajny HOT:)

Uwaga, uwaga! 
W imieniu swoim i Magdy dziękujemy wszystkim, którzy zostawiają komentarze, którzy lajkują nasze posty na facebooku i udzielają rad dotyczących rozwoju bloga. 
Zachęcamy do udzielania się, lajkowania i dołączania do obserwatorów. To dla nas niezwykła motywacja do ulepszania i prowadzenia tego bloga.

Polub nas na facebooku: TU
Dołącz do obserwatorów: kliknij na niebieski prostokąt po prawej stronie bloga.

Pozdrawiam ciepło!
Monika

Kuracja wzmacniająca

niedziela, 4 września 2011

Postanowiłam dziś rozpocząć kurację wzmacniającą i odżywiającą dla moich paznokci. Były w tak koszmarnym stanie, że musiałam ściąć je na króciutko. Mam zamiar używać tych oto produktów

*SOS nail care balm od Essence
* Sensique Keratin Nutrition
*Avon  nail experts





Przez dwa tygodnie (nie wiem jak ja to wytrzymam!!!) będę używała tych odżywek, mam nadzieję, że efekty zauważę dość szybko. Jestem osobą, która szybko się zniechęca, także proszę trzymać za mnie kciuki.
Tym bardziej, że mam pokusę! Dziś w Naturze przyjrzałam się lakierom twins z essence. Oprócz tego, że cudnie wyglądają, to jeszcze mają wesołe nazwy. Czytając na Waszych blogach o Romeo i Julii, spodziewałam się np. Tristana i Izoldy, a tymczasem... zobaczyłam Edwarda i Bellę ze "Zmierzchu", Troy'a i Gabriellę z "High  School Musical" i Chuck'a i Blair z "Plotkary" :) Obecnie marzę o Edwardzie i Belli:)


Na blogu pojawiła się zakładka "Wymiana". Wszystkie pozycje, które się tam pojawią są używane. Te, które zamieszczam dziś pochodzą z wymiany i z rozdania, które wygrałam. Albo mi się znudziły, albo nie sprawdziły, albo nie przypadły mi do gustu.

Niedługo - kiedy blog osiągnie 20 obserwatorów lub 1000 odsłon -zorganizuję rozdanie. Osoba, która je wygra będzie mogła wybrać kilka rzeczy z zakładki "wymiana" jako dodatek do oferowanej przeze mnie nagrody.


Miłego nadchodzącego tygodnia  życzę Wam wszystkim:)
Pozdrawiam
Monika;)


© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.